Mercedes przywiózł do Malezji największy od miesięcy pakiet poprawek, który według symulacji miał dać około 0,3 s na okrążeniu. Tymczasem po kwalifikacjach Toto Wolff przyznał, że zespół „cofnął się”: Kimi Antonelli był czwarty, a George Russell dopiero ósmy.
Mercedes miał zrobić duży krok
Pakiet przygotowany na weekend na torze Sepang jest pierwszą dużą modernizacją Mercedesa od maja i zarazem ostatnią tak znaczącą w tym sezonie. Zmiany objęły m.in. podłogę, sekcje boczne oraz elementy tylnego zawieszenia. Przed weekendem zespół zakładał, że nowe części mogą przynieść około 0,3 s zysku na okrążeniu.
Początkowo sytuacja wyglądała obiecująco. George Russell był drugi w pierwszym treningu, a w trzeciej sesji Kimi Antonelli uzyskał najlepszy czas. Russell zajął wtedy czwarte miejsce, choć stracił do zespołowego partnera ponad 0,6 s.
Kwalifikacje przyniosły jednak zupełnie inny obraz. Antonelli uzyskał czwarty czas, a Russell – ósmy. Dzięki karze cofnięcia Isacka Hadjara kierowcy Mercedesa rozpoczną wyścig odpowiednio z trzeciego i siódmego pola.
Wolff: straciliśmy cztery, pięć dziesiątych
Szef Mercedesa Toto Wolff nie ukrywał rozczarowania zachowaniem W17. Samochód zmagał się z podsterownością, a zespół zauważył również większy od oczekiwanego opór aerodynamiczny, widoczny szczególnie na prostych. Wolff tak podsumował sytuację po kwalifikacjach:
To naprawdę dziwne. Przyszliśmy tutaj z ulepszeniem, które miało dać nam trzy dziesiąte sekundy, a zamiast tego cofnęliśmy się o cztery czy pięć dziesiątych. Musimy zrozumieć, dlaczego tak się stało.
Nie oznacza to jednak, że Mercedes już uznał pakiet za nieudany. Dane zbierane z samochodu mają wskazywać, że nowe elementy zachowują się zgodnie z założeniami. Problem polega na tym, że nie przełożyło się to na czas okrążenia.
Russell: liczby wyglądają dobrze, wynik nie
Russell zwrócił uwagę na problem z oceną nowych części. Mercedes nie ma możliwości przeprowadzenia bezpośredniego porównania starej i nowej konfiguracji w identycznych warunkach, a Sepang jest wyjątkowym torem ze względu na bardzo ścierną nawierzchnię i niski poziom przyczepności.
Brytyjczyk tak opisał problem z oceną pakietu:
To jest właśnie wielki znak zapytania. Gdyby można było zrobić bezpośrednie porównanie, byłoby świetnie, ale takie jest wyzwanie w tym sporcie. Gdybym założył ten pakiet w zeszłym tygodniu, nawet gdyby był gorszy, prawdopodobnie i tak zdobylibyśmy pole position i mówilibyśmy, że jest fantastyczny. Z drugiej strony, gdybyśmy tutaj mieli stary samochód, być może wynik byłby jeszcze gorszy.
Russell podkreślił również rozbieżność pomiędzy telemetrią i symulacjami a tym, co pokazał stoper:
Wszystkie liczby mówią, że to poprawa, ale to sport, w którym musimy patrzeć na czasy okrążeń, a nie na liczby. Dane wyglądają absolutnie w porządku i zgodnie z oczekiwaniami, jednak wynik taki nie był.
Mercedes ma więc problem nie tyle z wykazaniem, że nowe części generują zakładane parametry, ile z przełożeniem ich na osiągi całego samochodu. Russell określił kwalifikacje jako wyraźnie najgorsze dla zespołu w tym sezonie.
Antonelli ruszy trzeci. Liczy na strategię
Antonelli znalazł się w lepszej sytuacji niż Russell, choć również nie wykorzystał potencjału widocznego w trzecim treningu. W Q2 jego pierwszy czas został skasowany za przekroczenie limitów toru, przez co musiał wykorzystać dodatkowy komplet miękkich opon. W Q3 pozostał mu tylko jeden świeży komplet.
Włoch przyznał, że z drugim kompletem mógł walczyć o pierwszy rząd, choć jego zdaniem Max Verstappen był poza zasięgiem. Kara Hadjara przesuwa lidera klasyfikacji generalnej na trzecie pole startowe, za Verstappena i Lewisa Hamiltona.
Antonelli widzi szansę przede wszystkim w bardzo wysokiej degradacji ogumienia. Spodziewa się wyścigu z kilkoma pit stopami, co zwiększa znaczenie strategii i może stworzyć okazję do agresywnego podcięcia rywali.
Russell również uważa, że sobotni wynik nie musi przesądzać o wyścigu. Tempo na długich przejazdach i zarządzanie oponami mogą mieć większe znaczenie niż pozycje uzyskane w kwalifikacjach. Dodatkową niewiadomą pozostaje możliwość deszczu.
Dla Mercedesa niedziela będzie więc nie tylko walką o punkty, ale również ważnym testem największego pakietu poprawek od kilku miesięcy. Dane sugerują postęp, stoper na razie mówi coś zupełnie innego.






