Mercedes prowadzi w tegorocznej Formule 1 z tak dużą przewagą, że część zasobów zespołu od dawna pracuje już nad samochodem na sezon 2027. Toto Wolff potwierdził, że projekt przyszłorocznej maszyny ruszył jeszcze przed latem, choć jednocześnie zespół nie zamierza porzucać rozwoju obecnego auta.
Mercedes ze 145 pt przewagi
Po 14 rundach sezonu 2026 Mercedes ma za sobą aż 10 zwycięstw w Grand Prix i prowadzi w klasyfikacji konstruktorów z przewagą 145 punktów nad Ferrari. Równie dobrze wygląda sytuacja w rywalizacji kierowców, której liderem jest Kimi Antonelli.
Dominacja Mercedesa jest tym bardziej znacząca, że rywale intensywnie rozwijają swoje samochody. Ferrari i McLaren regularnie przywożą nowe części, podczas gdy Mercedes stosuje pod tym względem bardziej zachowawcze tempo. Większy pakiet poprawek pojawił się w maju podczas Grand Prix Kanady, a pomiędzy znaczącymi modernizacjami zespół wprowadzał głównie mniejsze elementy dostosowane do konkretnych torów.
Prace rozpoczęły się przed latem
Duża przewaga nie spowodowała nagłego przesunięcia całego programu na sezon 2027. Z wypowiedzi Toto Wolffa wynika, że taki harmonogram został przygotowany wcześniej, a zespół realizuje go niezależnie od aktualnej sytuacji w mistrzostwach. Prace nad przyszłorocznym samochodem ruszyły jeszcze przed wakacyjną przerwą, a latem Mercedes zwiększył zaangażowanie zasobów w nowy projekt.
To istotna przewaga organizacyjna. Mercedes nie musi obecnie prowadzić desperackiego wyścigu rozwojowego, żeby odrabiać straty w klasyfikacji, a jednocześnie może kontynuować zaplanowane prace nad W18. Nowa generacja samochodów F1 zadebiutowała dopiero w tym sezonie, więc zespoły wciąż intensywnie poznają możliwości nowych przepisów i kierunki dalszego rozwoju.
Mistrzostwo nierozstrzygnięte
145 punktów zapasu daje Mercedesowi komfort, ale Wolff podkreśla, że w Formule 1 sytuacja potrafi zmienić się bardzo szybko. Awarie lub wypadki podczas dwóch kolejnych weekendów mogłyby wyraźnie zmniejszyć przewagę, dlatego szef zespołu nie chce traktować obu tytułów jako zdobytych, dopóki rywale zachowują matematyczne szanse.
Mercedes nadal rozwija więc tegoroczny samochód. Kolejny większy pakiet poprawek ma pojawić się w październiku. Wolff określił przygotowane zmiany jako solidne, zaznaczając jednocześnie, że dopiero tor pokaże, czy nowe elementy zapewnią oczekiwany efekt.
Mercedes nie wybiera 2026 a 2027
Strategia zespołu sprowadza się więc do prowadzenia dwóch programów równolegle. Obecny samochód wciąż otrzymuje poprawki potrzebne do walki o mistrzostwo, ale rozwój konstrukcji na sezon 2027 jest już pełnoprawnym elementem pracy zespołu.
Taki scenariusz jest możliwy przede wszystkim dzięki przewadze wypracowanej w pierwszych 14 rundach. Mercedes może trzymać się wcześniej ustalonego harmonogramu zamiast reagować nerwowo na każdą poprawkę Ferrari czy McLarena. Jednocześnie Wolff jasno daje do zrozumienia, że sytuacja w tabeli nie zmieni podejścia zespołu do pozostałych wyścigów sezonu.
Mercedes wszedł więc w etap, w którym musi pogodzić dwa cele: wykorzystać przewagę i doprowadzić tegoroczną kampanię do końca, a zarazem nie stracić czasu potrzebnego na przygotowanie następcy dominującej konstrukcji. W Formule 1 bowiem najtrudniejsze bywa nie samo zdobycie przewagi, lecz przeniesienie jej na kolejny sezon.






