Max Verstappen dostał 30 okrążeń na wyprzedzenie 100 rywali na specjalnej trasie na Silverstone. Czterokrotny mistrz świata F1 rozprawił się z wyzwaniem znacznie szybciej, niż sam zakładał – już na pierwszym okrążeniu minął 64 zawodników, a całą setkę pokonał w około 35 minut.
Max Verstappen kontra 100 kierowców
„Max vs 100” było nietypowym wydarzeniem zorganizowanym przez Red Bulla na Silverstone. Verstappen startował z samego końca, za setką rywali, wśród których znaleźli się m.in. twórcy internetowi, sportowcy Red Bulla, dziennikarze oraz osobowości telewizyjne.
Zadanie Holendra było proste do opisania, ale znacznie trudniejsze do wykonania: musiał wyprzedzić wszystkich 100 zawodników w ciągu maksymalnie 30 okrążeń. Po wyprzedzeniu przez Verstappena dany uczestnik odpadał z dalszej rywalizacji.
Specjalnie przygotowana trasa łączyła tor kartingowy Silverstone z fragmentami właściwego obiektu wyścigowego, w tym okolicami zakrętu Brooklands. Organizatorzy zadbali również o wyrównanie masy uczestników – kierowcy mieli ważyć co najmniej 85 kg, dlatego lżejszym dokładano balast.
64 wyprzedzenia
Najważniejsza okazało się pierwsze okrążenie. Verstappen błyskawicznie przebił się przez początkową część stawki, a później wykorzystał chaos powstały między uczestnikami. Doszło do obrotów i zatoru, a Holender w jednym miejscu ratował się nawet przejazdem przez trawę.
Po pierwszym okrążeniu był już na 36. miejscu. Oznaczało to, że w ciągu jednego okrążenia wyprzedził 64 rywali. Przed startem sam wskazywał właśnie początkową fazę jako kluczową dla powodzenia całego wyzwania.
Po zakończeniu rywalizacji Verstappen przyznał, że początek potoczył się lepiej, niż zakładał:
Kiedy szedłem na pola startowe i zobaczyłem, skąd mam ruszać, pomyślałem: „to naprawdę bardzo daleko”. Ale po pierwszym okrążeniu stwierdziłem: „chyba jest dobrze, chyba damy radę”. Wszystko zależało głównie od pierwszych dwóch okrążeń. Jeśli dobrze przebrnę przez pierwsze dwa, to ile może mi to zająć – 15 albo 20 okrążeń? Pierwsze okrążenie poszło jednak trochę lepiej, niż się spodziewałem, więc to bardzo pomogło.
Instynkt kierowcy F1
Już sam start pozwolił Verstappenowi przeskoczyć wielu uczestników. Później musiał przede wszystkim błyskawicznie oceniać wolną przestrzeń między gokartami i przewidywać zachowanie kierowców, którzy nie mają takiego doświadczenia.
Holender tak opisywał pierwsze sekundy rywalizacji:
Po prostu działasz instynktownie, niezależnie od tego, co się dzieje. Gdy gasną światła, patrzysz, gdzie są wolne miejsca, ale musisz też zaufać ludziom dookoła, że nie zrobią niczego szalonego. Szczerze mówiąc, nie zrobili. Byli bardzo podekscytowani rywalizacją między sobą, ale wobec mnie zachowywali się całkiem dobrze. Nie próbowali we mnie wjeżdżać ani robić czegoś podobnego. Po prostu bardzo szybko reagujesz, gdy widzisz, co dzieje się przed tobą.
Tempo przebijania się przez stawkę nie spadło znacząco po pierwszym okrążeniu. Po pięciu rundach Verstappen miał za sobą już 84 przeciwników, a na początku szóstego okrążenia znajdował się w czołowej dziesiątce.
Rywalom ze skrótem
Uczestnicy otrzymali możliwość skorzystania ze specjalnego skrótu nazwanego Chucky Corner. Verstappen mógł użyć go dopiero w drugiej części wyzwania, a w trakcie wydarzenia zasady dodatkowo zmieniano, by utrudnić mu pogoń za czołówką.
Nie zatrzymało to mistrza świata. Verstappen dopadł ostatnich rywali po około 35 minutach, potrzebując jedynie około połowy przewidzianego limitu okrążeń. Po otrzymaniu trofeum zażartował:
To moje pierwsze zwycięstwo w tym roku, więc je biorę!
Verstappen wrócił przy okazji do dyscypliny, od której zaczęła się jego kariera. Pierwszym bardzo małym gokartem jeździł mając 4 i pół roku, a w kartingu spędził później łącznie około 11-12 lat.
Następnym razem 200 rywali?
Sam Verstappen nie ukrywał, że nietypowa rywalizacja przypadła mu do gustu. Wspomniał nawet o możliwości zwiększenia stawki do 200 zawodników przy kolejnej podobnej okazji.
Kierowca Red Bulla podsumował współpracę przy tego rodzaju wydarzeniach:
W Red Bullu zawsze wymyślają jakieś szalone, zabawne rzeczy – to do mnie pasuje. Mogę naprawdę być sobą. Sposób, w jaki zostało to dzisiaj zorganizowane… Wiem, że przygotowanie czegoś takiego i zaproszenie tylu osób wymaga ogromnego wysiłku, ale udział w tym daje mnóstwo frajdy. Czasem przypominają mi, co robiłem w przeszłości, i myślę sobie: „o mój Boże, naprawdę to zrobiłem?”. To świetna zabawa i zdecydowanie jedno z najlepszych takich wydarzeń. Jak często masz okazję stworzyć coś podobnego? Ścigać się ze stu innymi osobami. Uważam, że to naprawdę fajne. Tylko Red Bull może zrobić coś takiego.
Ostatecznie największym zaskoczeniem nie było więc to, że wielokrotny mistrz świata pokonał amatorów, lecz jak szybko zdołał wyprzedzić całą setkę. Limit 30 okrążeń okazał się na Silverstone wyjątkowo hojny.






