Tsunoda szczerze o klękającej psychice w Red Bullu. „Nie cieszyłem się życiem”

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Yuki Tsunoda przyznał, że sezon 2025 w Red Bullu był najtrudniejszym okresem w jego dotychczasowej karierze. Japończyk, który próbował odnaleźć się u boku Maxa Verstappena, z czasem zaczął odczuwać tak duże wyczerpanie, że przestał czerpać radość nie tylko z Formuły 1, ale również z codziennego życia.

Sezon w Red Bullu

Tsunoda trafił do Red Bulla w trakcie sezonu 2025, zastępując Liama Lawsona. Znalazł się przy tym w trudnym położeniu, ponieważ wcześniej nie jeździł bolidem RB21, a jego punktem odniesienia był Max Verstappen. Japończyk nie zdołał zbliżyć się wynikami do zespołowego partnera i zakończył mistrzostwa na 17. miejscu, podczas gdy Verstappen został wicemistrzem świata, tracąc do tytułu dwa punkty.

Dopiero z perspektywy czasu Tsunoda szerzej opowiedział o tym, jak duży koszt psychiczny miała dla niego tamta sytuacja. W podcaście Beyond The Grid określił 2025 rok jako najtrudniejszy w swojej karierze. Wcześniej potrafił stosunkowo łatwo odciąć się od wyścigowego napięcia między kolejnymi rundami, ale w drugiej części sezonu przestało to działać.

Tsunoda tak opisał moment, w którym zdał sobie sprawę ze skali problemu:

Zdecydowanie 2025 rok był najtrudniejszym w mojej karierze i bardzo wiele się nauczyłem. Miałem mnóstwo wzlotów i upadków i w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę nie cieszę się życiem. Nie cieszyłem się sytuacją i prawdopodobnie nie czerpałem z jazdy w Formule 1 tyle radości, co przez pierwsze trzy lata.

Nie mógł się zregenerować

Problem nie ograniczał się do niezadowalających rezultatów na torze. Tsunoda wspominał, że wcześniej odpoczynek, ulubione jedzenie czy zajęcia wykonywane w wolnym czasie wystarczały mu do odzyskania energii. Pod koniec sezonu wracał jednak do domu wyczerpany i nie potrafił się zregenerować, a kolejne weekendy Grand Prix następowały jeden po drugim.

Japończyk zaczął więc szukać przyczyn także poza samymi wyścigami. Doszedł między innymi do wniosku, że brakuje mu kontaktu z przyjaciółmi mieszkającymi w Japonii i że wieloletnie życie z dala od ojczyzny zaczęło mieć dla niego większe znaczenie, niż wcześniej przypuszczał. Korzystał również ze wsparcia psychologicznego oraz pomocy trenera, choć napięty kalendarz drugiej części sezonu utrudniał pracę nad problemem.

Jednocześnie Tsunoda podkreślił, że doświadczenia z 2025 roku pozwoliły mu lepiej poznać samego siebie. Trudny sezon nie przyniósł oczekiwanego sportowego rezultatu, ale zmienił sposób, w jaki kierowca podchodzi obecnie do presji i wymagających sytuacji.

Tsunoda stracił fotel

Po zakończeniu sezonu 2025 Tsunoda wypadł z podstawowej stawki Formuły 1. Jego miejsce w Red Bullu otrzymał Isack Hadjar, a Japończyk został kierowcą rezerwowym Red Bulla i Racing Bulls. Sytuacja ponownie zmieniła się latem 2026 roku, gdy kontuzja nadgarstka Hadjara doprowadziła do czasowych przetasowań w obu zespołach.

Liam Lawson został skierowany do Red Bulla, natomiast Tsunoda otrzymał możliwość startów w Racing Bulls. Powrót rozpoczął od 11. miejsca w Holandii, a następnie zdobył punkt za 10. pozycję na Monzy. W Madrycie wystartował po raz trzeci, lecz tym razem nie miał większych szans na dobry wynik.

Kontakt z Sainzem

Weekend Grand Prix Hiszpanii zaczął się dla Tsunody nierówno. W pierwszym treningu problemy ze wspomaganiem kierownicy ograniczyły jego czas na torze, ale w drugiej sesji Japończyk uzyskał ósmy rezultat. W kwalifikacjach tempo zniknęło – Tsunoda narzekał na brak przyczepności i zajął 15. miejsce.

Wyścig został w praktyce przekreślony już na pierwszym zakręcie. Carlos Sainz uderzył w samochód Tsunody, powodując uszkodzenia, które według szefa Racing Bulls – Alana Permane’a – kosztowały Japończyka co najmniej pół sekundy na okrążenie. Na torze, na którym wyprzedzanie okazało się trudne, odrobienie utraconych pozycji było wyjątkowo wymagające.

Tsunoda dojechał ostatecznie na 14. miejscu. Mimo uszkodzeń uważał, że samo tempo nie było złe, gdy miał przed sobą wolny tor, ale nie wystarczyło to do powrotu do punktowanej dziesiątki. Jego zespołowy partner Arvid Lindblad ukończył wyścig na dziewiątej pozycji.

Wyzwania znosi spokojniej

Najważniejsza zmiana u Tsunody nie dotyczy jednak pojedynczego wyniku. Kierowca twierdzi, że po tym, czego doświadczył w 2025 roku, obecne wyzwania znosi znacznie spokojniej. Nagły powrót do samochodu, presja zdobywania punktów czy konieczność szybkiego przystosowania się do nowych okoliczności nie wywołują już u niego takiego napięcia jak wcześniej.

Zapytany, czy spodziewa się jeszcze w swojej karierze równie trudnego okresu jak sezon w Red Bullu, odpowiedział krótko, że nie sądzi, by coś podobnego miało się powtórzyć. Paradoksalnie więc rok, który kosztował go stałe miejsce w stawce, może mieć znaczenie w kontekście tego, jak radzi sobie z kolejnymi szansami w Formule 1.

O autorze

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Dziennikarz motoryzacyjny i pasjonat mechaniki samochodowej. W swoich publikacjach koncentruje się na motorsporcie, technice oraz kulisach funkcjonowania branży motoryzacyjnej. Analizuje wypowiedzi szefów zespołów, przedstawicieli producentów, mechaników i kierowców zawodowych, zestawiając je z dostępnymi danymi oraz źródłami pierwotnymi.Po godzinach samodzielnie rozwija umiejętności związane z obsługą i naprawą samochodów. Praktyczne zainteresowanie mechaniką pomaga mu lepiej rozumieć opisywane konstrukcje i wyjaśniać zagadnienia techniczne w sposób przystępny dla czytelnika.

© 2026 MotoGuru.pl