„Rzeź niewiniątek”. Verstappen w 35 minut wyprzedził 100 zawodników

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Max Verstappen wystartował z ostatniego, 101. pola i miał przed sobą 100 rywali. Czterokrotny mistrz świata Formuły 1 rozprawił się z całym peletonem w zaledwie 14 okrążeń i około 35 minut, choć na wykonanie zadania przewidziano maksymalnie 30 okrążeń lub 75 minut.

Verstappen ruszył jako 101. kierowca

Nietypowa rywalizacja pod nazwą Max vs 100 odbyła się na Silverstone. Red Bull zgromadził na starcie m.in. sportowców, twórców internetowych, dziennikarzy i fanów, a Verstappen otrzymał proste zadanie: wyprzedzić wszystkich 100 uczestników przed upływem limitu wyścigu.

Zawody rozegrano na specjalnie przygotowanej trasie kartingowej. Uczestnicy dysponowali identycznymi gokartami, a różnice masy kierowców kompensowano balastem. Każdy rywal pozostawał w grze tylko do momentu, w którym został wyprzedzony przez Verstappena. Potem musiał zjechać do alei serwisowej.

64 rywali wyprzedzonych już na pierwszym okrążeniu

Największe spustoszenie Verstappen zrobił niemal natychmiast po starcie. Pierwsze okrążenie było pełne incydentów, obrotów i zablokowanych fragmentów toru. Holender ominął problemy i awansował aż o 64 pozycje, kończąc pierwsze okrążenie na 37. miejscu.

Sytuacja na torze wymagała wprowadzenia Full Course Yellow. Po wznowieniu Verstappen kontynuował pogoń i na czwartym okrążeniu był już 19., tracąc około 17 sekund do prowadzącego. Po sześciu okrążeniach znalazł się w pierwszej dziesiątce, a na ósmym był już w czołowej trójce.

Tempo kierowcy Red Bulla wyraźnie różniło na tle pozostałych uczestników. Według relacji z wydarzenia Verstappen potrafił pokonywać okrążenia o ponad trzy sekundy szybciej od rywali.

Rywalom dano specjalny skrót

Organizatorzy od początku przewidzieli rozwiązanie utrudniające zadanie kierowcy F1. Każdy z jego przeciwników mógł skorzystać ze specjalnego skrótu, określanego jako Fast Lap lub Chucky Lap. Pozwalał on ominąć fragment trasy i zyskać czas, gdy Verstappen znajdował się niebezpiecznie blisko.

Rywalom wolno było wykorzystać tę możliwość podczas pierwszych 15 okrążeń. Verstappen miał otrzymać analogiczne prawo dopiero w drugiej połowie wyścigu. Holender jechał jednak tak szybko, że ostatecznie nie było mu ono potrzebne.

Gdy na torze pozostała już tylko ścisła czołówka, dyrekcja wyścigu dodatkowo utrudniła Verstappenowi zadanie. Ostatni rywale otrzymali możliwość ponownego skorzystania ze skrótu, co miało przedłużyć walkę.

100 wyprzedzeń w 14 okrążeń

Końcowa faza nie była już tak błyskawiczna jak początek. Najszybsi uczestnicy potrafili utrzymywać tempo znacznie lepiej od reszty stawki, a dodatkowa możliwość skrócenia okrążenia dała im kolejne sekundy przewagi.

Ostatecznie również oni nie zdołali zatrzymać Verstappena. Wśród ostatnich pozostających w rywalizacji znaleźli się technik Red Bull Powertrains – Lewis Osler – oraz holenderski dziennikarz F1 – Jacky Martens. Po 14 okrążeniach i około 35 minutach Verstappen miał za sobą komplet 100 wymaganych wyprzedzeń.

Rywalizacja mogła potrwać 30 okrążeń lub maksymalnie 75 minut. Verstappen zakończył więc zadanie przed pokonaniem połowy przewidzianego dystansu.

Powrót Verstappena korzeni

Wybór gokartów nie był przypadkowy. Podobnie jak większość kierowców Formuły 1, Verstappen rozpoczynał właśnie od kartingu i przez lata ścigał się w tej dyscyplinie przed przejściem do samochodów jednomiejscowych. Przed wydarzeniem zwracał uwagę, że to właśnie w gokartach kierowcy uczą się podstaw startów, obrony pozycji i wyprzedzania.

Max vs 100 miał przede wszystkim charakter widowiskowego wyzwania, a nie klasycznych zawodów kartingowych. Mimo to wynik dobrze pokazał różnicę między zawodowym kierowcą najwyższego szczebla a bardzo zróżnicowaną stawką uczestników. Szczególnie wymowne okazało się pierwsze okrążenie: start z 101. pozycji zamienił się w 37. miejsce w ciągu jednego kółka.

Po ostatnim wyprzedzeniu Verstappen skomentował przez radio swoje zwycięstwo słowami:

Och, to było po prostu cudowne. Myślę, że to było moje najlepsze zwycięstwo do tej pory!

O autorze

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Dziennikarz motoryzacyjny i pasjonat mechaniki samochodowej. W swoich publikacjach koncentruje się na motorsporcie, technice oraz kulisach funkcjonowania branży motoryzacyjnej. Analizuje wypowiedzi szefów zespołów, przedstawicieli producentów, mechaników i kierowców zawodowych, zestawiając je z dostępnymi danymi oraz źródłami pierwotnymi.Po godzinach samodzielnie rozwija umiejętności związane z obsługą i naprawą samochodów. Praktyczne zainteresowanie mechaniką pomaga mu lepiej rozumieć opisywane konstrukcje i wyjaśniać zagadnienia techniczne w sposób przystępny dla czytelnika.

© 2026 MotoGuru.pl