Mercedes wygrał dwa ostatnie wyścigi Formuły 1, ale w kwalifikacjach stracił przewagę, którą imponował na początku sezonu. Zespół zapowiedział, że podczas Grand Prix Malezji w dniach 2-4 października wprowadzi większy pakiet poprawek, który ma pozwolić mu ponownie regularnie walczyć o pole position.
Mercedes bez pole position od 4 rund
Początek sezonu 2026 należał do Mercedesa. Kierowcy zespołu zdobywali pole position w każdym z pierwszych dziesięciu weekendów, a ekipa wygrała sześć pierwszych wyścigów. Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać wraz z rozwojem samochodów Ferrari i McLarena.
Mercedes nie ruszał z pierwszego pola w czterech ostatnich rundach. Ostatnie pole position dla zespołu wywalczył Kimi Antonelli na Spa w lipcu, natomiast trzy z czterech kolejnych kwalifikacji wygrał Lando Norris. Jednocześnie Antonelli zwyciężył w dwóch ostatnich wyścigach – na Monzy i w Madrycie.
To pokazuje, że problem nie dotyczy całkowitego braku konkurencyjności samochodu. Mercedes nadal potrafi wygrywać wyścigi, ale nie ma już przewagi w tempie na pojedynczym okrążeniu, którą dysponował na początku roku. Różnice pomiędzy czołówką zrobiły się przy tym bardzo małe.
Duże poprawki w Malezji
Ostatni większy pakiet rozwojowy Mercedes wprowadził podczas Grand Prix Kanady w maju. Od tego czasu zespół koncentrował się przede wszystkim na mniejszych zmianach dostosowanych do charakterystyki konkretnych torów. Ferrari i McLaren rozwijały swoje samochody bardziej intensywnie.
Mimo tego Mercedes pozostaje zdecydowanym liderem klasyfikacji konstruktorów. Ma 145 punktów przewagi nad zajmującym drugie miejsce Ferrari. W ostatnich ośmiu wyścigach Mercedes wygrał czterokrotnie, a Ferrari i McLaren po dwa razy.
Kolejna większa modernizacja samochodu została zaplanowana na Grand Prix Malezji. Wyścig odbędzie się w dniach 2-4 października, a Malezja wróciła do kalendarza Formuły 1, zastępując Bahrajn.
W Baku Mercedes bez większych nowości
Najpierw kierowców czeka jednak Grand Prix Azerbejdżanu. Mercedes nie zamierza przywozić do Baku dużego pakietu nowych części, ponieważ charakterystyka ulicznego toru premiuje przede wszystkim niewielki opór aerodynamiczny i wysoką prędkość na prostych. Pod tym względem zespół liczy na podobne mocne strony samochodu jak podczas rundy na Monzy.
Andrew Shovlin, dyrektor inżynierii torowej Mercedesa, wyjaśnił w podcaście Silver Arrows Radio Show:
Nie mamy zbyt wielu nowych rzeczy na Baku, ale to jest tor, na którym ważniejszy jest opór aerodynamiczny niż docisk. Samochód był dobry na Monzy, więc mamy nadzieję, że dobrze spisze się także w Baku. Potrzebny jest tam jednak bolid zapewniający wysoką prędkość na prostych. Są też inne rzeczy, których potrzeba w Baku – wynikające z charakteru ulicznego toru, niemal jak w Monako – czyli dobrej pracy przy niskich prędkościach i utrzymywania wszystkich kół na nawierzchni. A poprawki pojawią się od Malezji i mamy nadzieję, że wykonamy przyzwoity krok naprzód. Nie sądzę, że nagle znajdziemy się wiele przed wszystkimi, ale mam nadzieję, że wrócimy do sytuacji, w której przed kwalifikacjami będziemy wiedzieli, że naprawdę walczymy o pole position.
Ułamki sekundy różnicy
Mercedes nie zakłada więc, że nowy pakiet automatycznie przywróci przewagę z początku sezonu. Celem jest przede wszystkim samochód, który niezależnie od charakterystyki toru będzie dawał realną możliwość walki o pierwsze pole startowe.
Shovlin zwrócił uwagę, jak bardzo zmienił się układ sił w czołówce:
Na początku sezonu zwykle jechaliśmy na tor z przekonaniem, że mamy samochód, który – jeśli wykonamy naprawdę dobrą pracę – powinien znaleźć się na pole position. Powinniśmy walczyć o zwycięstwo w wyścigu. Teraz natomiast różnica między pierwszym a szóstym miejscem wynosi jedną lub dwie dziesiąte sekundy i trudno cokolwiek przewidzieć. Potrzeba bolidu z niewielkim oporem aerodynamicznym, a nowy tor Madring nie mógłby bardziej się od niej różnić. My po prostu koncentrujemy się na wyciągnięciu maksimum z samochodu, a jeśli wygramy, świetnie.
Grand Prix Malezji będzie więc pierwszym rzeczywistym sprawdzianem większego kroku rozwojowego Mercedesa od kilku miesięcy. Zespół nie potrzebuje go obecnie do utrzymania prowadzenia w klasyfikacji konstruktorów, lecz przede wszystkim do odzyskania tempa kwalifikacyjnego, które na początku sezonu było jednym z jego największych atutów.






