Mick Schumacher wraca do ścigania. IndyCar dało mu to, czego nie dała F1

Mick Schumacher po latach szarpaniny w Formule 1 i nieudanych próbach powrotu na europejskie tory postawił wszystko na jedną kartę i przeniósł się do Ameryki. Od sezonu 2026 będzie pełnoetatowym kierowcą IndyCar w ekipie Rahal Letterman Lanigan Racing, wracając do bolidów jednomiejscowych po przerwie od 2022 roku. Dla jednych to próba odbudowy kariery, dla innych – początek całkiem nowego rozdziału, w którym nazwisko Schumacher ma wreszcie zabrzmieć bez porównań do siedmiokrotnego mistrza świata.
Zaprzepaszczona szansa w F1
Po utracie fotela w Haas po sezonie 2022, Schumacher przez dwa lata pozostawał w padoku F1, pełniąc rolę kierowcy rezerwowego Mercedesa. Mimo medialnych plotek i łączenia go z Alpine czy Williamsem, nie wrócił na stałe na pola startowe. W 2024 roku odbił w stronę wyścigów długodystansowych i Hypercarów, startując dla Alpine w WEC, gdzie zdobył trzy podia.
Gdy jednak przenosiny do zespołu Jotasport Cadillac nie doszły do skutku, Niemiec całkowicie zamknął europejski etap kariery. Decyzja o skoku za ocean zapadła po medialnym teście IndyCar na drogowej konfiguracji toru Indianapolis. Wtedy nawet współwłaściciel RLL – David Letterman – pojawił się w alei serwisowej, by zobaczyć, jak Schumacher odnajduje się w amerykańskich realiach.
Szybki angaż
Niemiec wykręcił obiecujące czasy i, jak przyznała ekipa, od razu pasował do projektu. W 2026 roku Schumacher wystartuje pełny sezon, zasiadając w Dallarze Hondzie z numerem 47. Jego partnerami będą Louis Foster oraz Graham Rahal, doświadczony zawodnik i ikona serii. Jak powiedział Mick Schumacher w oświadczeniu zespołu:
Jestem zachwycony, że będę rywalizował w IndyCar z Rahal Letterman Lanigan Racing i przejadę pełny sezon.
Doświadczenia z F1 nie pójdą na marne
W opinii kierowcy, doświadczenia z F1 i wyścigów długodystansowych mają mu pomóc szybciej wejść w rytm nowej serii. Podkreślił, że testy z RLL przygotowały go znakomicie, a sam kontakt z bolidem oraz podejście Amerykanów do ścigania – „bliższe czystej rywalizacji” – od razu go przekonały. Jak stwierdził Schumacher:
Jestem bardzo ciekawy nowych doświadczeń i poszerzania horyzontów. Czuję, że tutaj zaczyna się dla mnie nowa podróż.
Sezon rozpocznie się w St. Petersburgu
Sezon IndyCar 2026 ruszy 1 marca wyścigiem w St. Petersburgu, a Schumacher od razu wskoczy na pełen, wymagający harmonogram – włącznie z pięcioma owalami. W kalendarzu znajdzie się również kultowe Indianapolis 500, najważniejsze wydarzenie roku i wyścig, który potrafi całkowicie odmienić karierę kierowcy. Zwycięstwo w Indy 500 oznacza sportową nieśmiertelność.
Udało się to innym byłym zawodnikom F1 – Marcusowi Ericssonowi i Alexanderowi Rossiemu – którzy w Ameryce odnaleźli drugie życie. Podobną drogą poszli Christian Lundgaard, Marcus Armstrong czy Robert Shwartzman, zdobywając podia i pole position w najbardziej medialnych wyścigach. Wśród współczesnych gwiazd IndyCar wyróżnia się Alex Palou, który po przejściu z Europy zbudował pozycję dominatora – trzy tytuły i osiem zwycięstw w sezonie 2025 przełożyły się na plotki o możliwej współpracy z Red Bullem.
Świeży start
Na tym tle Schumacher wcale nie wygląda jak „kolejny były kierowca F1 z problemami”. Choć jego przygoda z Haasem zakończyła się w 2022 roku serią wypadków i kosztownych błędów, IndyCar daje mu coś, czego brakowało w Europie – świeży start. Nie ma tu polityki w stylu F1, ale są brutalnie szybkie bolidy, fizycznie wymagające tory i bezpośredni kontakt w wyścigu, w którym liczy się tylko to, kto odważy się wcisnąć gaz najdłużej.
Jeśli Schumacher szybko odnajdzie się na owalach, a jego jazda stanie się płynna i pewna, może dorównać najlepszym na starcie. IndyCar nie wybacza wahań, ale nagradza talent – i właśnie dlatego wielu kierowców z Europy odbudowało tu swoje kariery. Ostatecznie to szansa, by Mick naprawdę wyrwał się z porównań do ojca i zbudował własną legendę. Jeśli wykorzysta ten moment, sezon 2026 może być dla niego przełomem większym niż jakikolwiek start w F1.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Huawei wjeżdża do elity: Maextro S800 sprzedaje się w Chinach lepiej niż Porsche, BMW i Maybach razem wzięte

2026: kierowcy dostają „kalendarz kar”. Sprawdź, co wchodzi i kiedy

Kia K4 Sportswagon to mocno wyrośnięty następca Ceeda. Co oferuje?

Takiego Renault jeszcze nie było. Filante wjeżdża jako globalny flagowiec, ale Europę omija szerokim łukiem



