⏱️ 3 min.

Cadillac Celestiq 2026 droższy o 60 000 dolarów – amerykańska odpowiedź na Rolls-Royce’a

Zdjęcie autora artykułu

Marek Karpiuk

03-11-2025 09:11
Cadillac Celestiq 2026 droższy o 60 000 dolarów – amerykańska odpowiedź na Rolls-Royce’a

Cadillac nie zamierza tanieć – wręcz przeciwnie. Luksusowy Celestiq, flagowy model marki budowany ręcznie i w niewielkiej liczbie, w nowym roczniku 2026 kosztuje aż o 60 000 dolarów więcej niż dotychczas. To oznacza, że cena startowa przekroczyła już próg 400 000 dolarów, czyli ok. 1 470 000 zł. W zamian producent dorzucił kilka znaczących udogodnień, a cały projekt jeszcze mocniej podkreśla ambicje Cadillaca, by konkurować z Rolls-Royce’em i Bentley’em na własnych zasadach.

Ekskluzywność z definicji – tylko 25 sztuk rocznie

Według informacji podanych przez Automotive News, każdy egzemplarz Cadillaca Celestiq jest wytwarzany ręcznie i konfigurowany indywidualnie. Marka potwierdziła, że wszystkie 25 sztuk przewidzianych na rok 2025 znalazło już właścicieli, a zamówienia na rocznik 2026 właśnie ruszyły. Nie ma jednak planów zwiększenia produkcji – Celestiq pozostanie pokazem możliwości, a nie sposobem na wynik sprzedażowy. Jak podkreśliło przedsiębiorstwo, ten model ma pełnić rolę „halo cara” – technologicznej i wizerunkowej wizytówki całej marki, która od kilku lat konsekwentnie przechodzi na napęd elektryczny.

Drożej, ale bogaciej

Podwyżka o 60 000 dolarów nie jest przypadkowa. Cadillac uczynił panoramiczny dach ze szkła Smart Glass wyposażeniem standardowym, a każdy klient otrzyma teraz ośmioletni pakiet usług łączności cyfrowej. Producent uprościł też proces personalizacji – zamówienie własnego egzemplarza ma być teraz bardziej intuicyjne, choć wachlarz opcji pozostaje ogromny. Nowa struktura cenowa podkreśla, że Celestiq ma być manifestem luksusu, a nie eksperymentem elektrycznym.

Technologia z najwyższej półki

Celestiq bazuje na platformie GM Ultium i wykorzystuje dwa silniki elektryczne o łącznej mocy 664 KM oraz 868 Nm. Sprint do 100 km/h trwa zaledwie 3,7 s w trybie Velocity Max, a za komfort odpowiadają adaptacyjne poduszki powietrzne i system Magnetic Ride Control 4.0. To jednak dopiero początek. Auto wyposażono w czterokołowy układ skrętny, system autonomicznej jazdy Super Cruise, ekran HD ciągnący się od słupka do słupka oraz nagłośnienie AKG z 38 głośnikami. Nawet podłokietniki są podgrzewane, a część elementów nadwozia i wnętrza wykonano metodą druku 3D.

Nie ma dwóch takich samych

Najbardziej unikatową cechą Celestiqa pozostaje jego pełna personalizacja. Każdy nabywca może wybrać własny kolor lakieru z palety bespoke, konfigurację tapicerki, zdobienia wnętrza oraz unikalne detale. Żaden egzemplarz nie będzie identyczny z drugim – to element, którym Cadillac chce powrócić do dawnej definicji luksusu, opartej na rzemiośle, a nie na produkcji masowej.

Amerykański Rolls-Royce na prąd

Jak zauważył przedstawiciel Cadillaca, Celestiq nie jest projektem komercyjnym, lecz demonstracją tego, co możliwe, gdy amerykański luksus łączy się z najnowszą technologią. Marka chce w ten sposób pokazać, że potrafi stworzyć pojazd godny porównania z Rolls-Royce’em, lecz budowany w Stanach Zjednoczonych i w pełni elektryczny. W rozmowie z Automotive News, rzecznik Cadillaca podkreślił:

Nie dążymy do zwiększenia wolumenu. Celestiq ma pozostać rzadkim symbolem – projektem, który wskazuje kierunek dla przyszłych modeli elektrycznych marki.

Kierunek: elektryfikacja premium

Celestiq, wprowadzony pod koniec 2022 roku, był jednym z kamieni milowych w transformacji Cadillaca w markę w pełni elektryczną. Dziś stanowi punkt odniesienia dla przyszłych sedanów i SUV-ów EV, które skorzystają z doświadczeń zdobytych przy jego ręcznej budowie i systemach personalizacji. Pod względem idei to auto przypomina koncepty sprzed dekad, kiedy Cadillac aspirował do roli pioniera amerykańskiego luksusu. Dziś, w epoce elektromobilności, producent próbuje powtórzyć ten manewr – tylko w cyfrowej, elektrycznej odsłonie.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Marek Karpiuk

Motoryzacja to dla mnie wolność. Od Fiata 126p po elektryczne superauta – każdy kilometr to przygoda.