⏱️ 3 min.

Bentley stawia na coachbuilding zamiast technologii

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

30-08-2025 10:08

Szef Bentleya, Frank-Steffen Walliser, wywołał poruszenie w branży, gdy otwarcie stwierdził, że nowoczesna technologia w autach to rozwiązanie dla mas, a prawdziwy luksus kryje się w coachbuildingu i personalizacji. W erze, gdy większość producentów samochodów prześciga się w cyfrowych gadżetach, Bentley obrał kurs na coś znacznie bardziej tradycyjnego – unikalne detale i rzemiosło dla najbogatszych klientów.

Technologia dla plebsu, luksus to unikalność

Frank-Steffen Walliser w rozmowie z Newsweekiem podkreślił, że technologia – nawet ta droga – to w gruncie rzeczy tylko technologia. Według niego klienci Bentleya oczekują czegoś znacznie więcej: wyjątkowości, podkreślenia statusu i rzemieślniczego podejścia.rawdziwy luksus to coachbuilding, czyli możliwość stworzenia samochodu dopasowanego do właściciela niczym garnitur szyty na miarę.

Bentley, jak zauważył CEO, nigdy nie konkurował w liczbie sprzedanych aut, bo wolumeny są tu drugorzędne. Istotą jest maksymalizacja przychodu z jednego pojazdu, a tego nie da się osiągnąć aktualizacją oprogramowania czy kolejnym ekranem dotykowym.

Mulliner jako serce strategii

Bentley od lat rozwija swoją dywizję Mulliner, która odpowiada za personalizację. Aż 75% samochodów opuszczających fabrykę w Crewe zostało wzbogaconych o elementy Mullinera – od unikalnych lakierów i skór po indywidualne forniry czy komponenty drukowane w 3D. W ofercie znajdują się specjalne wersje modeli Flying Spur czy Continental GT, które dzięki Mullinerowi osiągają sporo wyższe ceny. Ale to dopiero początek. Prawdziwe perełki to projekty typu coachbuilt, takie jak Bentley Batur, którego cena startowa wynosiła równowartość blisko 7,3 mln zł (ok. 2 mln dolarów), czyli ponad sześciokrotnie więcej niż standardowego Continentala. Mulliner przygotował także serie kontynuacyjne historycznych modeli, m.in. stuletniego Bentleya Blowera.

Luksus uzależnia

Walliser podkreślił, że personalizacja ma charakter „uzależniający”. Klienci, którzy raz tego zasmakują w Mullinerze, często wracają po więcej – czy to do kolejnego samochodu, czy po dodatkowe modyfikacje. Docelowy klient to osoba, dla której wartość netto jest pojęciem abstrakcyjnym, a garaż mieści więcej niż jedno auto warte miliony.

Biznes zamiast wolumenu

W marcu 2025 roku Walliser ogłosił, że Bentley przestanie publikować dane o sprzedaży jednostkowej i skupi się wyłącznie na przychodach per auto. To jasny sygnał: Bentley nie chce walczyć o rynek masowy, ale o jak największy zysk z jednostkowego klienta. Firma Bentley podkreśliła, że strategia „mniej aut, więcej zysku” już poprawiła rentowność mimo spadku wolumenów w 2024 roku.

Warto przypomnieć, że Bentley należy do Grupy Volkswagen, która na co dzień zajmuje się „samochodami dla ludu”. Tym bardziej interesujący jest kontrast – w świecie, gdzie VW stawia na elektromobilność i nowoczesne systemy, Bentley celebruje elitarną, wręcz ostentacyjną niedostępność.

Przyszłość Bentleya

Choć marka stawia na coachbuilding, nie oznacza to, że ignoruje wyzwania techniczne. Bentley nadal przygotowuje się do elektryfikacji, a w planach jest pełnoprawny model EV. Jednak zdaniem Wallisera, nawet elektryk musi pozostać „ekskluzywną deklaracją statusu”, a nie kolejnym gadżetem z aplikacjami w pakiecie. Czy taka strategia się sprawdzi? W czasach „nowego złotego wieku”, gdzie bogaci jeszcze chętniej podkreślają swoje przywileje, może się okazać, że Bentley znalazł idealny kierunek. Mniej technologii, więcej ręcznej roboty i prestiżu – to przepis na luksus w wydaniu Crewe.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

Kocham klasyki – im starsze, tym piękniejsze. Chrom, zapach skóry i mechanika bez elektroniki to mój świat.