Efekt Verstappena? 24-godzinny wyścig na Nürburgringu w tym roku będzie rekordowy

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Tegoroczny 24-godzinny wyścig na Nürburgringu przyciągnął tak duże zainteresowanie, że organizator wykorzysta pełny limit 150 aut i będzie musiał odrzucić część zgłoszeń. Według ADAC Nordrhein wyraźny wzrost zainteresowania wiąże się z efektem Maxa Verstappena, a pole startowe ma być nie tylko pełne, ale też mocniejsze niż przed rokiem.

W tym roku mowa o 54. edycji klasyka z Eifel. To ważna zmiana, bo w ostatnich latach liczba zgłoszeń krążyła wokół około 130 samochodów, więc miejsce dostawał praktycznie każdy zespół spełniający wymagania organizatora.

Limit wraca do gry z pełną mocą

Granica 150 aut obowiązuje od kilku lat i została wprowadzona ze względów bezpieczeństwa. Wcześniej padł rekord 227 pojazdów, ustanowiony w 2007 roku, ale taki wynik należy już do innej epoki północnej pętli. Po pandemicznej edycji z 2020 roku liczba uczestników spadła nawet do poziomu dwucyfrowego. Później stawka odbudowała się, lecz dopiero teraz organizatorzy znów muszą realnie selekcjonować chętnych, a nie tylko układać listę startową.

Nie wystarczy wysłać zgłoszenia

ADAC Nordrhein zapowiada, że po zakończeniu terminu zgłoszeń przeprowadzi weryfikację i wybór zespołów. Procedura ma opierać się między innymi na równowadze klas oraz na technicznej i sportowej jakości ekip i samochodów. To oznacza, że sam szybki lub kosztowny samochód nie daje automatycznej przewagi.

Max Verstappen

Organizator podkreśla, że siłą tego wyścigu pozostaje różnorodność, od małych aut produkcyjnych po potężne GT3, więc selekcja ma zachować charakter całego wydarzenia. Jeśli zespół zaakceptowany przez organizatora wycofa zgłoszenie, przewidziano procedurę uzupełnienia stawki. Zwolnione miejsce ma wtedy trafić do ekipy, która wcześniej nie zmieściła się na liście.

Klasa GT3 szykuje się na mocniejszą obsadę

Już teraz wiadomo, że wzrost dotyczy nie tylko liczby aut, ale też jakości czołówki. W klasie SP-9 mają pojawić się GT3 ośmiu marek: Audi, Aston Martin, BMW, Ford, Ferrari, Lamborghini, Mercedes-AMG i Porsche. Rok temu na starcie znalazło się łącznie 27 samochodów GT3. Teraz organizator spodziewa się większej liczby aut i większej liczby gwiazd w topowej klasie, bo kalendarz wielkich 24-godzinnych wyścigów układa się korzystniej niż przed rokiem.

Lepszy kalendarz pomaga fabrycznym ekipom

W poprzednim sezonie wyścigi 24h na Nürburgringu, w Le Mans i w Spa-Francorchamps odbywały się w trzy kolejne weekendy. Taki układ ograniczał możliwości producentów, którzy nie zawsze wysyłali do Eifelu pełną fabryczną obsadę. Tym razem największe maratony są rozłożone wyraźnie lepiej. Dzięki temu nakładanie się terminów jest mniejsze, a obciążenie kierowców pozostaje bardziej rozsądne, co dla kibiców brzmi jak dobra wiadomość i dla niektórych rywali jak zapowiedź ciężkiego weekendu.

Kluczowa data już wyznaczona

Termin zgłoszeń upływa 22 kwietnia. Po tej dacie organizator będzie musiał przesiać stawkę i zdecydować, które zespoły faktycznie pojawią się na starcie największej imprezy motorsportowej w Niemczech.

O autorze

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Dziennikarz motoryzacyjny i pasjonat mechaniki samochodowej. W swoich publikacjach koncentruje się na motorsporcie, technice oraz kulisach funkcjonowania branży motoryzacyjnej. Analizuje wypowiedzi szefów zespołów, przedstawicieli producentów, mechaników i kierowców zawodowych, zestawiając je z dostępnymi danymi oraz źródłami pierwotnymi.Po godzinach samodzielnie rozwija umiejętności związane z obsługą i naprawą samochodów. Praktyczne zainteresowanie mechaniką pomaga mu lepiej rozumieć opisywane konstrukcje i wyjaśniać zagadnienia techniczne w sposób przystępny dla czytelnika.

© 2026 MotoGuru.pl