Tragiczny wypadek na Nürburgringu. Ujawniono, co stało się z Juhą Miettinenem

Śmiertelny wypadek Juhy Miettinena podczas kwalifikacji do 24h Nürburgring miał wynikać z uderzenia bocznego po poślizgu na plamie oleju. Fiński kierowca BMW 325i uderzył stroną kierowcy w stojące BMW 330i, które chwilę wcześniej rozbiło się na tym samym odcinku.
Plama oleju uruchomiła serię zdarzeń
Do wypadku doszło na dojeździe do zakrętu Klosterthal, w rejonie sekcji Steilstrecke. Pierwsze w bariery uderzyło BMW 330i z numerem 503, które pojechało prosto w barierę z opon. Tuż za nim jechał Juha Miettinen w BMW 325i. Samochód Fina także wpadł w poślizg na oleju, obrócił się bokiem i uderzył w tył stojącego BMW 330i pod kątem prostym.
Najgroźniejszy był boczny kontakt od strony kierowcy
Kluczowy okazał się charakter uderzenia. BMW 325i trafiło w przeszkodę stroną kierowcy, a taki scenariusz należy do najbardziej niebezpiecznych w sportach motorowych. Klatka bezpieczeństwa w samochodzie wyścigowym chroni kierowcę przed wieloma rodzajami kontaktu z barierą.
W tym przypadku energia uderzenia skupiła się jednak na mniejszym i sztywniejszym punkcie, zamiast rozłożyć się na większej powierzchni. Dodatkowo tył BMW 330i po wcześniejszym uderzeniu uniósł się, a następnie opadł dokładnie w momencie kontaktu z autem Miettinena. Punkt uderzenia znalazł się przez to wyżej niż zwykle, w rejonie bardziej wrażliwym i położonym ponad głównymi strukturami ochronnymi.
Dlaczego ten obszar jest trudny do zabezpieczenia
W kokpicie musi pozostać przestrzeń, która pozwala kierowcy wydostać się z auta w sytuacji awaryjnej. To ogranicza możliwość całkowitego zabudowania bocznego rejonu nad głównymi elementami klatki. Takie kolizje typu T-bone są znane jako jeden z najtrudniejszych scenariuszy dla konstrukcji bezpieczeństwa. Podobny mechanizm zagrożenia kojarzy się z tragicznymi wypadkami Anthoine’a Huberta i Dilano van’t Hoffa.
Inni kierowcy uniknęli kontaktu z BMW Miettinena
Po pierwszym zderzeniu kolejne samochody także wypadły z toru na plamie oleju. Żaden z nich nie uderzył jednak w BMW prowadzone przez Miettinena. Pozostali kierowcy uczestniczący w zdarzeniu opuścili szpital do następnego dnia. To pokazuje, że o tragicznym skutku zdecydował bardzo konkretny układ zdarzeń, a nie sama liczba aut w karambolu.
Nie będzie natychmiastowej reakcji jak po wypadku z 2015 roku
Sytuacja różni się od wypadku Janna Mardenborougha z 2015 roku, w którym zginął widz. Wtedy presja na organizatorów i tor była ogromna, a na Nordschleife pojawiły się tymczasowe limity prędkości oraz zakaz startów dla najszybszych klas. Tym razem nie ma rozmów o równie radykalnych działaniach. Wynika to z charakteru zdarzenia, bo utrata kontroli po najechaniu na płyn eksploatacyjny mieści się w ryzyku właściwym dla wyścigów, choć brzmi to brutalnie.
Śledztwo już trwa, ale zmian przed 24h nie zapowiedziano
Sprawą zajmują się FIA, DMSB i prokuratura. ADAC Nordrhein przygotowuje szczegółowy raport dla organów zarządzających. Natychmiastowe zmiany przed nadchodzącym wyścigiem 24-godzinnym nie są spodziewane. Ewentualne kolejne środki bezpieczeństwa będą zależeć od końcowej analizy raportów.
Juha Miettinen jest pierwszym kierowcą, który zmarł podczas wydarzenia związanego z NLS lub 24h Nürburgring od 2013 roku. Wtedy śmierć Wolfa Silvestera wiązano jednak z problemami zdrowotnymi, a ostatnim kierowcą zmarłym po samym wypadku w tych zawodach był Leo Lowenstein w 2010 roku.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Diesel znów powyżej 7 zł. Weekend przyniesie wzrost cen paliw

Ogier przejmuje prowadzenie, a kibice zatrzymują oes. Toyota rządzi na Wyspach Kanaryjskich

Ferrari pokazało skrzydło „Macarena” w Monzy. SF-26 szykuje większy pakiet na Miami

Wyciek płynu hamulcowego. Jakie daje objawy i dlaczego nie można go lekceważyć



