⏱️ 3 min.

V8 wróci do F1. FIA mówi już nie „czy”, tylko „kiedy”

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

05-05-2026 16:05
Cadillac wjeżdża do F1. Debiutanckie barwy na 2026 pokazane w przerwie na Super Bowl

Formuła 1 może wrócić do silników V8 wcześniej niż zakładano. Prezydent FIA Mohammed Ben Sulayem zapowiada, że najpóźniej w 2031 roku federacja będzie mogła wprowadzić taką zmianę bez zgody producentów jednostek napędowych.

Od sezonu 2014 Formuła 1 korzysta z turbodoładowanych jednostek V6 z rozbudowanym układem hybrydowym. Obecny kierunek regulacji coraz mocniej opiera się na energii elektrycznej, a przepisy na sezon 2026 wprowadziły niemal równy podział między mocą z silnika spalinowego i częścią elektryczną. To zmieniło charakter ścigania, bo zarządzanie baterią stało się jednym z kluczowych elementów rywalizacji.

FIA chce V8 najpóźniej od 2031 roku

Mohammed Ben Sulayem przedstawił sprawę w bardzo jednoznaczny sposób. Według szefa FIA powrót V8 jest przesądzony, choć otwarte pozostaje pytanie, czy uda się przyspieszyć go o jeden sezon. Ben Sulayem powiedział Reutersowi:

To nadchodzi. Ostatecznie to kwestia czasu. W 2031 roku FIA będzie miała prawo wprowadzić V8 bez głosowania producentów jednostek napędowych. Tak wyglądają regulacje. Chcemy jednak zrobić to rok wcześniej, czego teraz wszyscy oczekują.

Scenariusz na 2030 rok wymagałby zgody czterech z sześciu producentów jednostek napędowych. W tej grupie są Mercedes, Ferrari, Honda, General Motors, Audi i Red Bull. Jeśli takiej większości nie będzie, FIA będzie mogła narzucić zmianę w kolejnym roku.

Przepisy 2026 już wymagają korekt

Nowe regulacje silnikowe na sezon 2026 od początku budzą napięcia. Układ napędowy z niemal równym udziałem energii spalinowej i elektrycznej mocno przesuwa akcent z czystej jazdy na zarządzanie energią. Po czterech rundach sezonu wprowadzono już poprawki, które mają zmniejszyć zależność od odzyskiwania energii i poprawić bezpieczeństwo.

Rozmowy dotyczą też jednostek napędowych na 2027 rok. Jednym z rozważanych kierunków jest układ z podziałem 60:40 na korzyść silnika spalinowego. To byłby czytelny sygnał, że F1 nie chce iść dalej ścieżką coraz bardziej skomplikowanej elektryfikacji.

Dlaczego V8, a nie V10?

Ben Sulayem wskazuje na trzy argumenty: dźwięk, niższą złożoność i mniejszą masę. V8 ma wrócić w wersji z bardzo ograniczoną elektryfikacją, więc nie byłby to prosty powrót do przeszłości. Raczej korekta obecnego kursu, w którym technologia zaczęła miejscami przysłaniać widowisko. Szef FIA tak tłumaczy wybór V8:

Dostajesz dźwięk, mniejszą złożoność i niską masę. Usłyszycie o tym bardzo szybko, a elektryfikacja będzie bardzo, bardzo mała. Jestem przekonany, że producenci chcą, by to się wydarzyło. Jeśli jednak tego nie zatwierdzą, stanie się to rok później. W 2031 roku to już przesądzone.

Wątek V8 nie pojawił się po raz pierwszy. Ben Sulayem poruszał go już w 2025 roku, ale wtedy producenci nie byli przychylni tak dużej zmianie tuż przed wejściem regulacji 2026. Pomysł trafił więc na boczny tor, bo priorytetem było uruchomienie nowej ery przepisów bez wywracania stołu.

Producenci pomogli stworzyć problem

Obecne przepisy powstały w czasie, gdy przemysł motoryzacyjny mocno stawiał na elektryfikację. Formuła 1 poszła w tym kierunku, bo chciała przyciągnąć i utrzymać producentów takich jak Audi i Honda. Dziś sytuacja jest mniej jednoznaczna, a pełna elektryfikacja nie wygląda już jak jedyna oczywista droga dla całej branży.

To zmienia klimat rozmów. Dostawcy jednostek napędowych są bardziej otwarci na większy udział silnika spalinowego, a F1 oraz FIA deklarują, że przyszły cykl przepisów na 2031 rok nie powinien być dyktowany wyłącznie przez oczekiwania przemysłu samochodowego.

F1 szuka prostszego widowiska

Powrót V8 byłby czymś więcej niż zmianą brzmienia. To sygnał, że Formuła 1 chce ograniczyć nadmierną złożoność układów napędowych i przesunąć środek ciężkości z kalkulowania energii na ściganie. Dla kibiców najważniejszy efekt byłby prosty: więcej charakteru, mniej wrażenia, że wyścig rozgrywa się głównie w arkuszu strategów.

Najbliższe miesiące pokażą, czy producenci zgodzą się na wcześniejszy termin. Rok 2030 wymaga kompromisu, ale 2031 według FIA jest już realnym punktem granicznym. Po latach dominacji hybrydowego V6 Formuła 1 może więc dostać głośniejszy, lżejszy i prostszy napęd.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl