⏱️ 3 min.

Red Bull z postępami. Miami przyniosło nadzieję

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

05-05-2026 15:05
Laurent Mekies Red Bull F1
Źródło: Getty Images / Red Bull Content Pool

Red Bull zakończył Grand Prix Miami z poczuciem realnego postępu, choć bez walki o zwycięstwo. Laurent Mekies ocenił, że RB22 wykonał „wyraźny krok naprzód”, ale tempo nadal wystarczało raczej na okolice trzeciego, czwartego lub piątego miejsca.

Kwalifikacje pokazały największą zmianę

Najmocniejszym sygnałem poprawy były różnice w kwalifikacjach. Po Grand Prix Japonii Red Bull tracił do pole position 1,2 s, a po Chinach – 1 s. W Miami strata wyniosła około 0,6 s w piątek i mniej niż 0,2 s w sobotę. Max Verstappen zaliczył najlepsze kwalifikacje w tym sezonie i ustawił się w pierwszym rzędzie. To nie oznaczało jeszcze powrotu do dominacji, ale pokazało, że zespół z Milton Keynes znalazł część utraconego czasu.

Verstappen odrabiał straty po błędzie na pierwszym okrążeniu

Verstappen był blisko objęcia prowadzenia krótko po starcie, ale na pierwszym okrążeniu popełnił błąd i obrócił samochód. Holender spadł w stawce i musiał przejść do minimalizowania strat. Red Bull wykorzystał neutralizację i ściągnął go wcześnie do alei serwisowej. Alternatywna strategia wymagała bardzo długiego przejazdu na jednym komplecie opon. Verstappen utrzymał ogumienie przez 51 okrążeń i dojechał do mety na piątym miejscu. Ten wynik nie wygląda efektownie, ale w kontekście błędu na początku wyścigu udało się ograniczyć straty.

Mekies widzi postęp, ale nie ogłasza przełomu

Laurent Mekies uznał, że tempo wyścigowe potwierdziło dobre sygnały z kwalifikacji. Szef Red Bulla nie przedstawiał jednak Miami jako pełnego rozwiązania problemów. Według Mekiesa samochód nadal nie miał tempa na pierwsze i drugie miejsce. Red Bull nie może też łatwo policzyć dokładnej straty do rywali. Verstappen jechał inną strategią niż najgroźniejsi przeciwnicy, a Isack Hadjar przejechał tylko niewielką część wyścigu. To utrudnia porównanie czystego tempa RB22 z autami czołówki.

Hadjar miał trudny weekend w Miami

Isack Hadjar zakończył Grand Prix Miami po uderzeniu w bariery. Francuz uszkodził przednie zawieszenie, a po kontakcie z bandą jego samochód wpadł na ścianę. Reakcja kierowcy była wymowna, bo Hadjar uderzał w kierownicę i gestykulował z frustracji. Mekies nie uznał jednak tego weekendu za powód do niepokoju o formę kierowcy.

Red Bull miał przez większość weekendu problem z osiągami na prostych, co utrudniało pracę Hadjarowi. Zespół dodatkowo pogorszył jego sytuację błędem związanym ze spełnieniem wymogów formalnych samochodu, przez który kierowca ruszał z końca stawki.

Red Bull nadal traci w mistrzostwach

W tabeli konstruktorów Red Bull pozostaje na czwartym miejscu z dorobkiem 30 punktów. McLaren, mimo trzech nieukończonych wyścigów w sezonie, ma 94 punkty i zajmuje trzecią pozycję. To pokazuje, że pojedynczy lepszy weekend nie wystarczy, by odrobić stratę w mistrzostwach.

Mekies zwraca uwagę nie tylko na poprawki techniczne, ale też lepsze zrozumienie samochodu. Red Bull pracował nad zwiększeniem zaufania kierowców do auta, bo jego brak kosztował dużo czasu na okrążeniu. Kolejne wyścigi pokażą, czy Miami było początkiem stałej poprawy, czy tylko udanym weekendem na tle wcześniejszych problemów.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl