⏱️ 4 min.

Pajari ma wielką szansę. Rajd Wysp Kanaryjskich może dać WRC nowego zwycięzcę

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

22-04-2026 15:04
Skoda Motorsport

Rajd Wysp Kanaryjskich może przynieść kolejnego nowego zwycięzcę w sezonie WRC 2026. Najmocniej wygląda dziś Sami Pajari, który zaliczył bardzo mocny występ w Chorwacji. Ten weekend może więc sporo powiedzieć nie tylko o jego tempie, ale też o układzie sił między Toyotą, Hyundaiem i M-Sportem.

Sezon 2026 już przyniósł przełamanie Takamoto Katsuty, który w marcu wygrał Safari Rally Kenya, a potem dołożył kolejny sukces w Chorwacji. Wśród obecnych kierowców Rally1 zostało przez to tylko czterech zawodników bez zwycięstwa w WRC. Na tej liście są nazwiska, które w ten weekend znów będą pod lupą:

  • Sami Pajari,
  • Adrien Fourmaux,
  • Jon Armstrong,
  • Josh McErlean.

Pajari jest coraz bliżej pierwszego ciosu

Najmocniejsze argumenty ma dziś Sami Pajari. 24-letni kierowca Toyoty był już bardzo blisko zwycięstwa dwa razy, a oba ataki zatrzymały problemy z oponami. W finałowej rundzie poprzedniego sezonu w Arabii Saudyjskiej prowadził, gdy nagle przebił oponę. Bardzo podobny scenariusz wrócił w Chorwacji dwa tygodnie temu.

Pajari objął prowadzenie po trzecim odcinku i kontrolował rajd przez 12 prób, zanim musiał zmienić koło. Ta strata odebrała mu realną szansę na triumf, ale i tak skończyło się najlepszym wynikiem w karierze. Awansował na drugie miejsce po błędzie Thierry’ego Neuville’a na finałowym odcinku.

Niedosyt pozostał, lecz właśnie on może dziś napędzać Pajariego najmocniej. Pajari nie ukrywa, że podium już mu nie wystarcza. Jednocześnie uważa, że Wyspy Kanaryjskie mogą zagrać na jego korzyść bardziej niż Chorwacja:

Podium zawsze cieszy, ale po tak długim prowadzeniu został głód czegoś więcej. Czekam na Rajd Wysp Kanaryjskich, bo to jeden z moich ulubionych rajdów. Ma zupełnie inny charakter niż Chorwacja, a na papierze może pasować nam nawet lepiej.

Gładki asfalt może zmienić bardzo dużo

To właśnie charakter trasy sprawia, że Pajari wysuwa się na pierwszy plan. Drogi na Wyspach Kanaryjskich są gładkie i czyste, a to typ asfaltu, na którym Fin czuje się pewniej. W Chorwacji też było to widać, szczególnie tam, gdzie nawierzchnia pozostawała mniej zabrudzona. Precyzja w notatkach, stabilność auta i kontrola ogumienia często rozstrzygają o sekundach, które potem wyglądają jak przepaść. Na takim tle Toyota przyjeżdża na ten rajd z bardzo mocnym punktem odniesienia.

Fourmaux nadal groźny, ale Hyundai ma trudniejsze zadanie

Przez długi czas to Adrien Fourmaux wydawał się najbardziej naturalnym kandydatem do pierwszej wygranej. Francuz wielokrotnie pokazywał tempo pozwalające walczyć o czoło, a Arabia Saudyjska była jego wielką szansą, zanim nadzieje skasowała kara za pomyłkę przy kontroli czasu.

Dziś jego pozycja wygląda mniej komfortowo, bo Hyundai ma problem z dotrzymaniem kroku Toyocie. Szczególnie wyraźnie było to widać na nawierzchniach o niskiej przyczepności, a zeszłoroczny występ modelu i20 N na gładkim asfalcie Wysp Kanaryjskich też nie zostawił idealnego obrazu.

Postęp na asfalcie został wykonany, ale tu nie wystarczy pojechać dobrze. Fourmaux podkreśla, że ten rajd wymaga pełnej dokładności od kierowcy i samochodu. Do tego dochodzi pogoda, która przy morzu potrafi być łagodna, a wysoko w górach szybko zamienia się w deszcz i gęstą mgłę:

To będzie inny asfaltowy rajd niż te, które mieliśmy w tym roku. Drogi mają być bardzo czyste i bardzo przyczepne, więc każdy ułamek sekundy będzie trudny do wypracowania. Musimy być perfekcyjni w tempie i notatkach, bo tylko wtedy wyciśniemy maksimum z samochodu.

M-Sport też ma swoich kandydatów do przełamania

W grze pozostają również kierowcy M-Sport-Forda, czyli Jon Armstrong i Josh McErlean. Z ostatnich rezultatów wynika jednak, że na asfalcie bliżej czołówki jest Armstrong. W Chorwacji zanotował 10 czasów w pierwszej trójce odcinków specjalnych, co mocno podniosło jego notowania przed kolejnym startem.

Armstrong zna ten rajd z mistrzostw Europy i dobrze wie, że wyzwaniem będzie nie tylko tempo, ale też zarządzanie temperaturą opon i hamulców. Po testach ustawień przeprowadzonych w niedzielę po Chorwacji liczy na walkę z Hyundaiami i miejsce w pierwszej piątce.

McErlean podchodzi do sprawy spokojniej i skupia się na dalszym postępie, wczesnym wejściu w rytm oraz czystym, równym weekendzie. Rajd Wysp Kanaryjskich zapowiada się więc jako bardzo konkretna odpowiedź na pytanie, kto naprawdę jest gotów na pierwszy triumf w WRC. Na dziś wszystko układa się pod Pajariego, ale w rajdach jedna opona potrafi napisać zupełnie inną historię.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl