Toyota słabo w kwalifikacjach WEC Spa. Sandbagging? Zespół odpiera zarzuty

Toyota zanotowała rozczarowujące kwalifikacje WEC na torze Spa-Francorchamps, bo jej samochody uzyskały dopiero 12. i 16. czas. Dyrektor techniczny David Floury odrzuca jednak sugestie o celowym ukrywaniu tempa przed Le Mans. Według niego samochód jest szybszy niż rok temu, ale charakter toru nie pasuje obecnemu pakietowi.
Spa ma w kalendarzu WEC szczególne znaczenie, bo stanowi próbę generalną przed 24h Le Mans. Teoretycznie słabszy występ mógłby pomóc w dyskusji o korzystniejszym Balance of Performance na La Sarthe. Właśnie dlatego słowo „sandbagging” pojawiło się tak szybko, choć Toyota stanowczo odcina się od tej interpretacji.
Toyota nie weszła do Hyperpole
Oba samochody japońskiego producenta odpadły już przed Hyperpole. To mocny kontrast względem poprzedniej rundy na Imoli, gdzie Toyota odniosła swoje 50. zwycięstwo w WEC. W Belgii tempo wyglądało jednak zupełnie inaczej, a różnica była widoczna już w piątkowych kwalifikacjach.
David Floury przyznał, że wynik jest rozczarowujący i budzi pytania przed kolejnymi startami. Jednocześnie zwrócił uwagę, że sama Toyota nie zwolniła względem poprzedniego sezonu. Najszybsze kwalifikacyjne okrążenie zespołu poprawiło się z 2:01,908 do 2:01,592. Dyrektor techniczny Toyoty David Floury tak odniósł się do sugestii o ukrywaniu osiągów:
To oczywiście rozczarowujące i budzi pewne obawy. Mogę sobie już wyobrazić, że pojawią się myśli o sandbaggingu. Jeśli jednak spojrzeć obiektywnie, jesteśmy jednym z dwóch producentów obecnych tu rok temu i teraz, którzy poprawili czas okrążenia.
Problemem ma być charakter Spa
Toyota wskazuje przede wszystkim na układ toru Spa-Francorchamps. Imola ma więcej wolnych i średnio szybkich zakrętów, a Spa opiera się na szybkich łukach. Według Floury’ego właśnie ten typ zakrętów nie jest najmocniejszą stroną aktualnego samochodu.
To ważna uwaga także w kontekście Le Mans. Floury przyznał, że charakterystyka Spa jest dość bliska francuskiemu klasykowi. Dla zespołu to nie jest wygodny wniosek, bo słabszy pakiet na szybkich zakrętach może mieć znaczenie w najważniejszym wyścigu sezonu.
Poprawa jest, ale rywale są bliżej
Floury ocenił, że Kamui Kobayashi wykonał w Toyocie nr 7 bardzo mocne okrążenie. Zespół nie widzi dużej rezerwy w samym potencjale samochodu. Według dyrektora technicznego można było znaleźć najwyżej około jednej dziesiątej sekundy, może półtorej dziesiątej. Toyota uważa, że pakiet rozwojowy przyniósł postęp. Problem polega na tym, że poprawa własnego czasu nie wystarczyła do walki z czołówką. W WEC różnice w Hypercarach potrafią być brutalnie małe, a Spa przypomniało, że sama historia sukcesów nie daje miejsca w Hyperpole.
Le Mans robi się dla Toyoty mniej oczywiste
Najważniejsze pytanie brzmi teraz nie tyle, czy Toyota ukrywała tempo, ale czy jej aktualny samochód ma wystarczająco mocny pakiet na szybkie sekcje. Floury mówi o lepszym zestawie niż wcześniej, lecz równocześnie przyznaje, że zespół musi dalej pracować. To ostrożny komunikat, ale jego sens jest jasny: Spa nie było tylko jednorazową wpadką do zignorowania.
Dla kibiców WEC to dobra wiadomość, bo walka przed Le Mans wygląda mniej przewidywalnie. Dla Toyoty to już mniej komfortowy scenariusz. Po zwycięstwie na Imoli zespół wyglądał na rozpędzony, a po kwalifikacjach w Spa musi tłumaczyć, że naprawdę nie udaje wolniejszego.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Tak jeździ zupełnie nowa Cupra Raval VZ. To kieszonkowa rakieta – przegląd prasy

Stellantis znów ma problem z dieslem 1.5 BlueHDi. Prawie 60 tys. aut do serwisów

Od lipca 2026 r. zmiany dla każdego nowego samochodu. Wchodzi kolejna wersja GSR2

Antonelli wszedł do elity F1. Ta statystyka zwykle prowadzi do mistrzostwa



