Max Verstappen tonuje nastroje przed Grand Prix USA. „Trzeba być realistą”

Max Verstappen, aktualny mistrz świata Formuły 1, zachowuje chłodny realizm przed Grand Prix Stanów Zjednoczonych na torze Circuit of the Americas w Austin. Choć Red Bull w ostatnich tygodniach odzyskał formę, Holender podkreślił, że zamiast marzyć o tytule, woli koncentrować się na maksymalnym wykorzystaniu możliwości swojego samochodu.
Po nieudanym początku sezonu, gdy po dziewiątym miejscu na Węgrzech sam skreślił swoje szanse na zwycięstwa w dalszej części roku, Verstappen przeszedł imponującą przemianę. Od rozpoczęcia drugiej połowy sezonu nie wypadł poza czołową dwójkę, a w Monzy i Baku wręcz zdominował rywali. Sukcesy te zbiegły się z momentem, gdy Red Bull wreszcie opanował kapryśną charakterystykę modelu RB21. Auto stało się bardziej zrównoważone i przewidywalne, co dało kierowcy pełniejsze poczucie kontroli.
Największą poprawę widać było szczególnie na torach wymagających wysokiego docisku aerodynamicznego – jeszcze niedawno słabym punkcie Red Bulla. Nawet w Singapurze, który miał być dla zespołu prawdziwym testem ze względu na nierówną nawierzchnię i gęstą zabudowę Marina Bay, Verstappen był konkurencyjny. Zakończył wyścig na drugim miejscu, ustępując jedynie George’owi Russellowi. Dzięki tej serii wyników Holender zbliżył się do liderującego Oscara Piastriego na 63 punkty. A tor w Austin to dla niego teren wyjątkowo szczęśliwy – od 2021 roku wygrywał tam trzykrotnie, a w 2024 roku triumfował w sprincie i ukończył główny wyścig na trzeciej pozycji.
Weekend z podwójną stawką
Grand Prix USA to jedno z najbardziej wymagających wydarzeń w kalendarzu. Zespoły mają tylko jedną sesję treningową przed kwalifikacjami do sprintu, co zwiększa presję na szybkie znalezienie optymalnych ustawień. Zwycięstwo w sprincie to dodatkowe osiem punktów, które mogą pozwolić Verstappenowi jeszcze bardziej zbliżyć się do McLarenów. Jak sam podkreślił Max Verstappen, forma Red Bulla rośnie, ale do tytułu daleko:
Samochód jest teraz po prostu bardziej zrównoważony. Nie ma już dramatycznej nadsterowności ani podsterowności. Oczywiście w każdy weekend coś dopracowujemy, bo nigdy nie jest idealnie. Na szczęście ostatnio wszystko działa jako całość. Ale to nie kwestia wiary w mistrzostwo – trzeba być realistą. Kiedy auto jest szybkie i walczy o czołowe miejsca, wtedy ja też tam jestem. To takie proste.
Problemy McLarena sprzyjają Red Bullowi
Powrót Verstappena do walki o czołówkę ułatwił lekki spadek formy McLarena, który częściowo przeniósł już zasoby na projekt samochodu z 2026 roku. Jednak na torze Marina Bay to nie tempo, lecz relacje między kierowcami w zespole stały się głównym tematem. Na starcie wyścigu Lando Norris agresywnie zaatakował i wyprzedził Oscara Piastriego, który został wypchnięty z toru. Tym razem zespół nie nakazał zamiany pozycji, tłumacząc sytuację „incydentem wyścigowym” – według McLarena Norris musiał wykonać manewr, by uniknąć kolizji z Verstappenem.
Piastri, dodatkowo opóźniony przez wolny pit stop, ostatecznie ukończył wyścig na czwartym miejscu, co wzbudziło falę spekulacji o faworyzowaniu jednego z kierowców. Publiczna dyskusja na temat „wewnętrznego napięcia” w McLarenie przyćmiła nawet radość z obrony tytułu konstruktorów. Niektórzy komentatorzy sugerują, że jeśli zespół nie opanuje sytuacji, może dojść do otwartego konfliktu na torze.
Verstappen: „Nie obchodzi mnie, co dzieje się w McLarenie”
Dla Verstappena cała ta burza medialna nie ma znaczenia. Skupia się wyłącznie na własnej pracy i poprawie osiągów, jak też sam podkreślił:
Szczerze mówiąc, nie wiem i nie obchodzi mnie to. To ich sprawa, jak prowadzą zespół. Robią świetną robotę, są bardzo szybcy i zasługują na uznanie. Dla mnie liczy się tylko to, byśmy na torze maksymalnie wykorzystali nasz potencjał. Sezon nie zaczął się dobrze, ale w każdym weekendzie staram się wycisnąć z auta wszystko i walczyć o zwycięstwa. Tyle możemy zrobić do końca roku.
Red Bull w cieniu, ale z nadzieją
Po trudnym początku sezonu Red Bull wreszcie odzyskał równowagę – dosłownie i w przenośni. RB21 nie jest już kapryśny w prowadzeniu, a Verstappen znów prezentuje formę mistrzowską. Zespół z Milton Keynes nie rezygnuje z marzeń o końcowym sukcesie, choć sam Holender pozostaje wierny swojej filozofii – nie liczy punktów, tylko koncentruje się na każdym kolejnym wyścigu.
Jeśli trend z Monzy, Baku i Singapuru się utrzyma, Grand Prix USA może okazać się kolejnym punktem zwrotnym w walce o tytuł, której jeszcze kilka tygodni temu nikt się nie spodziewał.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Toyota poprawiła GR Yarisa. Najważniejsza zmiana trafiła tam, gdzie kierowca czuje ją najbardziej

Lewis Hamilton zaskoczony przez Richarda Hammonda przed GP Chin

Porsche tnie etaty i koryguje kurs. Fiasko elektrycznej ofensywy

Verstappen nie owija w bawełnę po piątku w Chinach. Red Bull ma poważny problem



