⏱️ 4 min.

Max Verstappen tonuje nastroje przed Grand Prix USA. „Trzeba być realistą”

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

17-10-2025 08:10
Max Verstappen tonuje nastroje przed Grand Prix USA. „Trzeba być realistą”
Źródło: Getty Images/Red Bull Content Pool

Max Verstappen, aktualny mistrz świata Formuły 1, zachowuje chłodny realizm przed Grand Prix Stanów Zjednoczonych na torze Circuit of the Americas w Austin. Choć Red Bull w ostatnich tygodniach odzyskał formę, Holender podkreślił, że zamiast marzyć o tytule, woli koncentrować się na maksymalnym wykorzystaniu możliwości swojego samochodu.

Po nieudanym początku sezonu, gdy po dziewiątym miejscu na Węgrzech sam skreślił swoje szanse na zwycięstwa w dalszej części roku, Verstappen przeszedł imponującą przemianę. Od rozpoczęcia drugiej połowy sezonu nie wypadł poza czołową dwójkę, a w Monzy i Baku wręcz zdominował rywali. Sukcesy te zbiegły się z momentem, gdy Red Bull wreszcie opanował kapryśną charakterystykę modelu RB21. Auto stało się bardziej zrównoważone i przewidywalne, co dało kierowcy pełniejsze poczucie kontroli.

Największą poprawę widać było szczególnie na torach wymagających wysokiego docisku aerodynamicznego – jeszcze niedawno słabym punkcie Red Bulla. Nawet w Singapurze, który miał być dla zespołu prawdziwym testem ze względu na nierówną nawierzchnię i gęstą zabudowę Marina Bay, Verstappen był konkurencyjny. Zakończył wyścig na drugim miejscu, ustępując jedynie George’owi Russellowi. Dzięki tej serii wyników Holender zbliżył się do liderującego Oscara Piastriego na 63 punkty. A tor w Austin to dla niego teren wyjątkowo szczęśliwy – od 2021 roku wygrywał tam trzykrotnie, a w 2024 roku triumfował w sprincie i ukończył główny wyścig na trzeciej pozycji.

Weekend z podwójną stawką

Grand Prix USA to jedno z najbardziej wymagających wydarzeń w kalendarzu. Zespoły mają tylko jedną sesję treningową przed kwalifikacjami do sprintu, co zwiększa presję na szybkie znalezienie optymalnych ustawień. Zwycięstwo w sprincie to dodatkowe osiem punktów, które mogą pozwolić Verstappenowi jeszcze bardziej zbliżyć się do McLarenów. Jak sam podkreślił Max Verstappen, forma Red Bulla rośnie, ale do tytułu daleko:

Samochód jest teraz po prostu bardziej zrównoważony. Nie ma już dramatycznej nadsterowności ani podsterowności. Oczywiście w każdy weekend coś dopracowujemy, bo nigdy nie jest idealnie. Na szczęście ostatnio wszystko działa jako całość. Ale to nie kwestia wiary w mistrzostwo – trzeba być realistą. Kiedy auto jest szybkie i walczy o czołowe miejsca, wtedy ja też tam jestem. To takie proste.

Problemy McLarena sprzyjają Red Bullowi

Powrót Verstappena do walki o czołówkę ułatwił lekki spadek formy McLarena, który częściowo przeniósł już zasoby na projekt samochodu z 2026 roku. Jednak na torze Marina Bay to nie tempo, lecz relacje między kierowcami w zespole stały się głównym tematem. Na starcie wyścigu Lando Norris agresywnie zaatakował i wyprzedził Oscara Piastriego, który został wypchnięty z toru. Tym razem zespół nie nakazał zamiany pozycji, tłumacząc sytuację „incydentem wyścigowym” – według McLarena Norris musiał wykonać manewr, by uniknąć kolizji z Verstappenem.

Piastri, dodatkowo opóźniony przez wolny pit stop, ostatecznie ukończył wyścig na czwartym miejscu, co wzbudziło falę spekulacji o faworyzowaniu jednego z kierowców. Publiczna dyskusja na temat „wewnętrznego napięcia” w McLarenie przyćmiła nawet radość z obrony tytułu konstruktorów. Niektórzy komentatorzy sugerują, że jeśli zespół nie opanuje sytuacji, może dojść do otwartego konfliktu na torze.

Verstappen: „Nie obchodzi mnie, co dzieje się w McLarenie”

Dla Verstappena cała ta burza medialna nie ma znaczenia. Skupia się wyłącznie na własnej pracy i poprawie osiągów, jak też sam podkreślił:

Szczerze mówiąc, nie wiem i nie obchodzi mnie to. To ich sprawa, jak prowadzą zespół. Robią świetną robotę, są bardzo szybcy i zasługują na uznanie. Dla mnie liczy się tylko to, byśmy na torze maksymalnie wykorzystali nasz potencjał. Sezon nie zaczął się dobrze, ale w każdym weekendzie staram się wycisnąć z auta wszystko i walczyć o zwycięstwa. Tyle możemy zrobić do końca roku.

Red Bull w cieniu, ale z nadzieją

Po trudnym początku sezonu Red Bull wreszcie odzyskał równowagę – dosłownie i w przenośni. RB21 nie jest już kapryśny w prowadzeniu, a Verstappen znów prezentuje formę mistrzowską. Zespół z Milton Keynes nie rezygnuje z marzeń o końcowym sukcesie, choć sam Holender pozostaje wierny swojej filozofii – nie liczy punktów, tylko koncentruje się na każdym kolejnym wyścigu.

Jeśli trend z Monzy, Baku i Singapuru się utrzyma, Grand Prix USA może okazać się kolejnym punktem zwrotnym w walce o tytuł, której jeszcze kilka tygodni temu nikt się nie spodziewał.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl