Wypadek Charlesa Leclerca na Monzy wyglądał bardzo groźnie. Kierowca Ferrari rozbił się na drugim okrążeniu Grand Prix Włoch, a jego samochód został poważnie uszkodzony. Monakijczyk wyszedł jednak z kokpitu o własnych siłach. W historii Formuły 1 dochodziło do wypadków, którym przypisywano znacznie większe przeciążenia — nawet przekraczające 200 G.
Leclerc przyjął około 60 G
Przy wypadku Leclerca podawane jest przeciążenie na poziomie około 60 G. Nie jest to jednak oficjalne stanowisko FIA.
Tym bardziej że sama wartość G nie jest prostym miernikiem tego, jak groźny był wypadek. Znaczenie ma również czas działania przeciążenia, jego kierunek, prędkość i kąt uderzenia oraz to, jak samochód pochłonął energię zderzenia.
254 G – Jules Bianchi
Jedną z najwyższych wartości przypisywanych wypadkowi w historii F1 jest 254 G, dotyczące wypadku Julesa Bianchiego podczas Grand Prix Japonii w 2014 roku.
Bianchi wypadł z toru na Suzuce i uderzył w dźwig usuwający bolid z wcześniejszego wypadku. W jego efekcie doznał ciężkich obrażeń głowy. Zmarł 17 lipca 2015 roku, dziewięć miesięcy po wypadku.
FIA przeprowadziła szczegółowe dochodzenie dotyczące tego zdarzenia. Wartość 254 G odnosi się do szczytowego obciążenia ustalonego na podstawie danych dotyczących wypadku, a nie do długotrwałego przeciążenia działającego na całe ciało kierowcy.
179,8 G – David Purley
W 1977 roku David Purley miał jeden z najbardziej ekstremalnych wypadków w historii F1. Podczas treningu przed Grand Prix Wielkiej Brytanii jego samochód uderzył w betonową ścianę. Późniejsze obliczenia wskazywały na przeciążenie rzędu 179,8 G.
Purley przeżył wypadek i wrócił później do ścigania.
111 G – Luciano Burti
Podczas Grand Prix Belgii w 2001 roku Luciano Burti z dużą prędkością uderzył w barierę z opon w Blanchimont. Później podawano wartość na poziomie około 111 G.
Burti przeżył wypadek, ale doznał poważnych obrażeń i nie wrócił już do rywalizacji w F1.
78 G – Ralf Schumacher
Ralf Schumacher podczas Grand Prix USA w 2004 roku wypadł z toru i uderzył tyłem Williamsa w betonową ścianę.
Wartość przeciążenia wyniosła około 78 G. Schumacher doznał m.in. złamań kręgów i musiał opuścić kilka wyścigów.
75 G – Robert Kubica
Podczas Grand Prix Kanady 2007 Robert Kubica miał jeden z najbardziej spektakularnych wypadków w historii F1. BMW Sauber Polaka uderzyło w barierę przy prędkości około 230 km/h, a zarejestrowane przeciążenie wyniosło 75 G.
Kubica doznał stosunkowo niewielkich obrażeń. Rok później wrócił na ten sam tor i wygrał Grand Prix Kanady.
67 G – Romain Grosjean
Podczas Grand Prix Bahrajnu w 2020 roku Haas Romaina Grosjeana uderzył w barierę z prędkością 192 km/h. FIA ustaliła szczytową wartość przeciążenia na 67 G.
Doszło do pożaru, ale Grosjean wydostał się z samochodu o własnych siłach. Wypadek stał się jednym z najważniejszych współczesnych przypadków analizowanych pod kątem bezpieczeństwa F1.
51 G – Max Verstappen
Podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii 2021 Max Verstappen zderzył się z Lewisem Hamiltonem w Copse i uderzył w bariery. W jego przypadku odnotowano 51 G.
Verstappen został przewieziony na badania, ale nie odniósł poważnych obrażeń.
Dlaczego sama liczba G nie wystarcza?
Przeciążenia podczas wypadku działają bardzo krótko, a ich znaczenie zależy m.in. od kierunku siły, czasu jej działania, prędkości, kąta uderzenia oraz tego, jak samochód pochłonie energię.
Dlatego 75 G w jednym wypadku nie musi oznaczać mniejszego zagrożenia niż 100 G w innym.
Współczesne bolidy wykorzystują m.in. strefy deformacji, pasy, system HANS, kask i Halo, aby ograniczyć ilość energii przekazywanej bezpośrednio kierowcy.
Największe przeciążenia w F1
Wśród publicznie podawanych wartości znajdziemy m.in.:
- Jules Bianchi – 254 G*
- David Purley – 179,8 G
- Luciano Burti – około 111 G
- Ralf Schumacher – 78 G
- Robert Kubica – 75 G
- Romain Grosjean – 67 G
- Max Verstappen – 51 G
* Wartość 254 G jest przypisywana wypadkowi Bianchiego i nie należy przedstawiać jej jako oficjalnego „rekordu FIA” ani utożsamiać z przeciążeniem działającym przez cały czas na ciało kierowcy.
Wypadek Leclerca na Monzy przypomniał więc o jednym z najważniejszych aspektów bezpieczeństwa w F1. Nie chodzi o to, żeby bolid uniknął ogromnego przeciążenia. Chodzi o to, żeby podczas zderzenia jak największą część energii pochłonęła konstrukcja samochodu, a nie ciało kierowcy.






