77-letni Carl Gunn co sobotę protestuje przeciwko automatycznym czytnikom tablic rejestracyjnych na ulicach St. Petersburga na Florydzie. Emeryt nie niszczy urządzeń ani nie ingeruje w ich konstrukcję – po prostu zasłania kamerze widok własnoręcznie wykonanym transparentem.
Transparent zamiast niszczenia kamery
Gunn wybiera za każdym razem inny automatyczny czytnik tablic rejestracyjnych. Staje pod urządzeniem i za pomocą długiego drążka umieszcza tablicę w jego polu widzenia, uniemożliwiając mu rejestrowanie przejeżdżających samochodów. Mężczyzna podkreśla, że celowo wybrał pokojową formę protestu. Wcześniej widział informacje o osobach, które uszkadzały podobne urządzenia, lecz sam nie chciał niszczyć cudzej ani publicznej własności.
Carl Gunn wyjaśnił swoją motywację w rozmowie z telewizją FOX 13:
Zapytałem siebie: „Co mogę zrobić, żeby wyrazić swoją opinię?”. Oni niszczą własność. Ja nie chcę tego robić.
Policja ma w mieście około 50 kamer
Według informacji przytaczanych przez lokalne media policja w St. Petersburgu korzysta z około 50 kamer firmy Flock Safety. Systemy tego typu automatycznie odczytują tablice rejestracyjne i mogą zapisywać informacje o miejscu oraz czasie przejazdu pojazdu. Podczas co najmniej jednego protestu z Gunnem rozmawiali funkcjonariusze. Ostatecznie pozwolili mu kontynuować demonstrację, a dostępne relacje nie wskazują, aby 77-latek został zatrzymany lub aresztowany.
Nie jest jednak jasne, jak amerykańskie przepisy traktują celowe zasłanianie pola widzenia kamery bez dotykania ani uszkadzania urządzenia. Protest wykorzystuje więc prawną szarą strefę: sprzęt pozostaje nienaruszony, ale przez pewien czas nie może wykonywać swojego zadania.
🚨WOW!!!
A 77-year-old Florida man staged a one-man protest against a Flock camera, blocking it’s view by holding a 12-foot POOL SKIMMER against it.
He was caught on camera being interrogated by police and a man driving by says, “What’s your name? I’ll bail you out!”
Then… pic.twitter.com/jjfl9Xl3pQ
— Matt Van Swol (@mattvanswol) July 28, 2026
Spór dotyczy nie tylko urządzeń Flock Safety
Choć Flock Safety jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek na rynku automatycznych czytników tablic, podobne rozwiązania oferują również między innymi Rekor Systems, Axon, Motorola Solutions i Genetec. Protest Gunna jest wymierzony przede wszystkim w samą technologię i sposób jej wykorzystywania, a nie w jednego producenta.
Automatyczne systemy rozpoznawania tablic budzą w Stanach Zjednoczonych coraz większe obawy związane z prywatnością oraz zakresem gromadzonych danych. W różnych częściach kraju dochodziło zarówno do pokojowych protestów, jak i do przypadków fizycznego wyłączania lub niszczenia kamer.
Niektóre miasta rezygnują z umów
Część amerykańskich miast zdecydowała się zakończyć współpracę z Flock Safety. Nie zawsze oznaczało to jednak rezygnację z automatycznego nadzoru – niektóre samorządy po rozwiązaniu jednej umowy podpisywały kontrakty z innymi producentami czytników. Przypadek 77-letniego emeryta pokazuje, że sprzeciw mieszkańców nie musi przyjmować formy wandalizmu. Gunn znalazł metodę prostą, pokojową i wyjątkowo czytelną: skoro nie chce, aby kamera rejestrowała samochody, na kilka chwil po prostu odbiera jej widok.
Podobne kamery działają również w Polsce
Amerykański protest ma wyraźny polski kontekst. Krajowa Administracja Skarbowa korzysta z systemu ANPRS PL, który automatycznie rozpoznaje numery rejestracyjne i pozwala łączyć je z miejscem oraz czasem przejazdu. Podkarpacki Urząd Celno-Skarbowy potwierdził, że dostęp do systemu mają pracownicy urzędów skarbowych, nie ujawnił jednak szczegółowych zasad przyznawania uprawnień ani kontroli wykonywanych zapytań.
System pierwotnie przedstawiano jako narzędzie wspierające walkę z przemytem, oszustwami podatkowymi i nielegalnym przewozem towarów. Z informacji uzyskanych przez francuskie.pl wynika jednak, że w 2026 roku Urząd Skarbowy Kraków-Podgórze wykorzystał dane z automatycznego rozpoznawania tablic w 17 sprawach dotyczących odliczenia VAT od samochodów osobowych. Izba Administracji Skarbowej w Krakowie utrzymuje przy tym, że sam ANPRS jest jedynie narzędziem technicznym, które nie wpływa na prawa obywateli.
Największe wątpliwości dotyczą zakresu gromadzonych informacji, okresu ich przechowywania i możliwości odtworzenia historii przejazdów konkretnego pojazdu. Nie podano jasno, kto może wyszukiwać numery rejestracyjne, czy każde zapytanie jest rejestrowane, kto je audytuje ani czy podatnik może uzyskać zdjęcie i metadane wykorzystane w jego sprawie. Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich poinformowało natomiast, że przeanalizuje problem, gdy wpłyną skargi, choć obywatele mogą nawet nie wiedzieć, że dane z kamer zostały wobec nich użyte.






