Koniec „fal Dunaju” na autostradzie A1. Drogowcy wybrali wykonawcę pierwszego dużego remontu

Autostrada A1 między Piekarami Śląskimi a Pyrzowicami ma wreszcie pozbyć się słynnych wybrzuszeń nawierzchni. GDDKiA wybrała wykonawcę pierwszego etapu przebudowy, a prace w rejonie Dobieszowic mają kosztować ponad 36 mln zł. To początek większej operacji, bo problem dotyczy łącznie 16-kilometrowego fragmentu trasy.
Naprawa nie będzie kosmetyką
Pierwszy etap obejmuje ponad 3 km autostrady w okolicach Dobieszowic. Drogowcy nie ograniczą się do frezowania asfaltu i wygładzenia nawierzchni, bo źródło problemu znajduje się głębiej. W planie jest rozbiórka całej warstwy wierzchniej, elementów chroniących przed mrozem oraz znacznej części nasypu.
Nowa konstrukcja ma dostać warstwę z kruszywa, wodoszczelną geomembranę i geomaterac stabilizujący układ drogowy. Przebudowany zostanie również system odwodnienia oraz kanalizacja deszczowa. Wykonawca ma też odtworzyć oznakowanie poziome, ustawić nowe znaki i zamontować bariery bezpieczeństwa.
Wykonawcą będzie konsorcjum Colas Polska i Antex II
Katowicki oddział GDDKiA rozstrzygnął przetarg na pierwszy etap prac. Najkorzystniejszą ofertę złożyło konsorcjum Colas Polska i Antex II, które wyceniło zadanie na około 36,3 mln zł. Umowa ma zostać podpisana na przełomie drugiego i trzeciego kwartału 2026 roku. Stanie się tak, jeżeli do 22 czerwca nie wpłyną odwołania od rozstrzygnięcia przetargu.
To dopiero pierwszy fragment większego programu naprawczego. Cały odcinek z uszkodzeniami został podzielony na 13 osobnych zadań inwestycyjnych, więc kierowcy nie powinni oczekiwać, że problem zniknie jedną decyzją i jedną ekipą budowlaną.
Dlaczego A1 pofalowała?
Uciążliwe wybrzuszenia są skutkiem pęcznienia materiału użytego przed laty w podbudowie drogi. To właśnie dlatego zwykła wymiana asfaltu nie rozwiązałaby sprawy na stałe. Na 16-kilometrowym fragmencie autostrady obowiązują ograniczenia prędkości. Na większości trasy kierowcy mogą jechać maksymalnie 110 km/h, a w miejscach największych deformacji muszą zwalniać nawet do 80 km/h.
Kierowcy nazwali te nierówności „falami Dunaju”. Żart jest celny, choć na autostradzie takie poczucie humoru szybko przechodzi, zwłaszcza gdy nierówności zaczynają dyktować tempo jazdy.
Rachunek zapłaci państwo, bo gwarancja już wygasła
Problematyczny fragment A1 między Piekarami Śląskimi a Pyrzowicami powstawał w latach 2009–2012. Ten sam zakres obejmował również sąsiedni zjazd na drogę ekspresową S1 przy węźle lotniskowym. Tamta inwestycja kosztowała około 1,5 mld zł.
Głównymi wykonawcami kontraktu były firmy Budimex i Mostostal Warszawa. W okresie gwarancyjnym pierwotni wykonawcy usuwali usterki na własny koszt. Teraz gwarancja już nie obowiązuje, więc naprawy finansuje GDDKiA ze środków publicznych.
Co zmieni się dla kierowców?
Najważniejszym celem jest trwałe usunięcie deformacji nawierzchni, a nie tylko poprawa komfortu jazdy na kilka sezonów. Po przebudowie odcinek ma być bezpieczniejszy i mniej podatny na powrót tego samego problemu.
Pierwszy etap w Dobieszowicach będzie testem dla całego wieloetapowego planu. Jeżeli kolejne fragmenty przejdą podobną przebudowę, jedna z bardziej irytujących części śląskiej A1 wreszcie przestanie kojarzyć się z jazdą po drogowej tarce.
O autorze
Jan Pacuła
Najnowsze

Mercedes-AMG chce dogonić BMW M. W planie 27 aut, nowe V8 i elektryczna ofensywa

Sainz wprost o Williamsie: „Musi wrócić do deski kreślarskiej”

Red Bull ma problem ze startami. Hadjar: „Nie jestem maszyną”

Norris ostrzega: Ferrari dominowałoby z mocniejszym silnikiem



