Przekraczanie prędkości stało się dla części kierowców w USA czymś zupełnie normalnym. W badaniu AAA Foundation for Traffic Safety trzech na dziesięciu ankietowanych zgodziło się ze stwierdzeniem, że „nikt tak naprawdę nie jeździ zgodnie z ograniczeniem prędkości”, a wielu uznaje jazdę o około 16 km/h szybciej za akceptowalną.
Kierowcy akceptują ograniczenia
Badanie AAA Foundation for Traffic Safety pokazuje dość wyraźny rozdźwięk między deklaracjami a zachowaniem za kierownicą. Większość uczestników uważała obowiązujące ograniczenia prędkości za odpowiednie, ale jednocześnie wielu z nich za dopuszczalne uznawało przekroczenie limitu o około 16 km/h (10 mph).
Jeszcze ciekawszy jest stosunek do zachowania innych uczestników ruchu. Niemal połowa respondentów uważała, że bezpieczniej jest dostosować prędkość do ruchu innych samochodów niż przestrzegać wskazania na znaku. To właśnie taki sposób myślenia może prowadzić do sytuacji, w której faktyczna prędkość całej gromady pojazdów zaczyna być traktowana jako ważniejsza od formalnego ograniczenia.
Znaczenie tych postaw nie jest wyłącznie teoretyczne. Według przytoczonych przez AAA danych amerykańskiej National Highway Traffic Safety Administration nadmierna prędkość była czynnikiem w niemal 30% śmiertelnych wypadków drogowych w USA w 2024 roku.
Prezes i dyrektor wykonawczy AAA Foundation for Traffic Safety, dr David Yang, zwrócił uwagę na normalizację takiego zachowania wśród kierowców.
Wyniki tego badania pokazują, że część kierowców w Stanach Zjednoczonych postrzega przekraczanie prędkości jako normalny element jazdy. Kiedy ludzie kierują się zachowaniem otaczającego ruchu zamiast przestrzegać obowiązujących ograniczeń prędkości, powstaje kultura, która utrudnia zapobieganie wypadkom i sprawia, że drogi stają się mniej bezpieczne dla wszystkich.
Nie chodzi tylko o oszczędność czasu
Z badania wynika, że kierowcy nie zawsze przyspieszają wyłącznie dlatego, że chcą szybciej dotrzeć do celu. Część respondentów uzasadnia przekraczanie prędkości sytuacją na drodze i przekonaniem, że w danym momencie jest to właściwy sposób jazdy.
Najczęściej podawanym powodem przyspieszania była potrzeba wyprzedzenia wolniejszych kierowców. Tak odpowiedziało 31% badanych. Kolejne miejsca zajęły chęć szybszego dotarcia do celu oraz obawa przed spowalnianiem innych uczestników ruchu.
- 31% kierowców przyspiesza, aby ominąć wolniejsze pojazdy.
- 25% chce w ten sposób szybciej dotrzeć do celu.
- 21% nie chce spowalniać innych uczestników ruchu.
Zupełnie inne czynniki skłaniają kierowców do zdjęcia nogi z gazu. Najsilniej działa perspektywa mandatu – wskazało ją 79% respondentów. Ryzyko uczestnictwa w wypadku było powodem dla 72% badanych, a złe warunki pogodowe – dla 60%.
- 79% zwalnia z obawy przed mandatem.
- 72% bierze pod uwagę ryzyko wypadku.
- 60% ogranicza prędkość podczas złej pogody.
Policja i fotoradary mają większe poparcie niż fizyczne ograniczenia
AAA sprawdziło również stosunek kierowców do różnych metod walki z nadmierną prędkością. Wyniki pokazują, że ankietowani znacznie chętniej akceptują rozwiązania pozostawiające im możliwość samodzielnego wyboru niż systemy, które faktycznie wymuszają wolniejszą jazdę. Zwiększenie obecności policji w miejscach, gdzie dochodziło wcześniej do wypadków związanych z prędkością, poparło 87% ankietowanych. W przypadku odcinków uznanych za potencjalnie niebezpieczne poparcie sięgnęło 88%.
Około siedmiu na dziesięciu respondentów zaakceptowałoby także automatyczne urządzenia mierzące prędkość w takich lokalizacjach. Badani stosunkowo pozytywnie oceniali również ostrzegawczą odmianę systemu Intelligent Speed Assistance, czyli ISA, która informuje kierowcę o przekroczeniu obowiązującego limitu.
Poparcie malało jednak wraz ze wzrostem ingerencji systemu w sposób prowadzenia pojazdu. Kierowcy mniej przychylnie oceniali rozwiązania automatycznie ograniczające prędkość, szczególnie wtedy, gdy prowadzący nie miałby możliwości ich wyłączenia lub obejścia. Podobną sprzeczność ujawniły odpowiedzi dotyczące progów zwalniających. Ponad dziewięciu na dziesięciu kierowców uważało je za skuteczne, ale mniej niż połowa chciałaby ich instalacji we własnej okolicy.
Dr David Yang podkreślił, że nie istnieje jedno rozwiązanie zdolne wyeliminować problem nadmiernej prędkości.
Nie ma jednego uniwersalnego rozwiązania problemów bezpieczeństwa ruchu drogowego powodowanych przez nadmierną prędkość. Zrozumienie, które strategie kierowcy są najbardziej skłonni zaakceptować, może pomóc decydentom i specjalistom ds. bezpieczeństwa opracować działania, które będą jednocześnie skuteczne i społecznie akceptowalne.
Prędkość innych aut nie powinna być punktem odniesienia
AAA zwraca uwagę, że zmiana społecznego podejścia do przekraczania prędkości może być procesem długotrwałym. Organizacja zaleca jednak kierowcom dobieranie tempa jazdy przede wszystkim do ograniczenia, widoczności i warunków drogowych.
Według AAA ograniczenie wskazane na znaku należy traktować jako maksymalną, a nie minimalną dopuszczalną prędkość. Gorsza widoczność skraca czas dostępny na reakcję, natomiast pogoda i przyczepność nawierzchni bezpośrednio wpływają na możliwość bezpiecznego zatrzymania pojazdu.
Menedżer krajowego programu szkolenia kierowców AAA, dr Bill Van Tassel, wskazuje, że najważniejsza jest możliwość reakcji na nieprzewidziane zdarzenie:
Wybór właściwej prędkości nie powinien zależeć od tego, jak szybko dotrzesz na miejsce ani jak szybko jadą wszyscy inni. Chodzi o wybór takiego tempa, które zapewni ci czas i przestrzeń na reakcję, gdy wydarzy się coś nieoczekiwanego. To właśnie pomaga zapobiegać wypadkom.
Kierowcom, którzy jadą zgodnie z ograniczeniem, podczas gdy otaczający ruch porusza się szybciej, AAA zaleca pozostanie na prawym pasie i unikanie niepotrzebnego zajmowania pasa służącego do wyprzedzania. Organizacja wskazuje również na utrzymywanie stałej i przewidywalnej prędkości, zwiększenie odstępu od poprzedzającego pojazdu oraz obserwowanie szybszych samochodów nadjeżdżających z tyłu.
Badanie pokazuje więc problem szerszy niż samo łamanie przepisów. Jeśli przekroczenie ograniczenia zaczyna być postrzegane jako standardowe zachowanie, kierowca jadący zgodnie ze znakiem może wręcz czuć, że to on odstaje od reszty ruchu.






