Testy samochodami autonomicznymi po polskich drogach. Rząd wprowadza cennik

Testowanie pojazdów zautomatyzowanych i autonomicznych na publicznych drogach w Polsce ma dostać konkretny cennik. Projekt rozporządzenia Ministerstwa Infrastruktury przewiduje opłaty za zezwolenia, zmiany decyzji, liczbę województw, czas obowiązywania zgody oraz same pojazdy objęte badaniami.
Najważniejsze nie jest samo 1000 zł za województwo
Nowy system ma uporządkować coś, co do tej pory działało w Polsce bardziej jak administracyjny hamulec niż zaproszenie do testów. Przepisy dotyczące badań na drogach publicznych były na tyle trudne dla innowatorów, że liczba wydanych zezwoleń pozostawała znikoma.
Firmy technologiczne i instytuty badawcze sygnalizowały, że bez krajowych testów trudno budować kompetencje w obszarze autonomicznej jazdy. W praktyce oznaczało to słabszą pozycję Polski w łańcuchu rozwoju nowoczesnych systemów dla motoryzacji.
Krajowy koordynator będzie pilnował zezwoleń i opłat
Sercem nowego modelu ma być Krajowy Koordynator Prac Badawczych. To on będzie wydawał zezwolenia, monitorował przebieg testów i pobierał opłaty od podmiotów prowadzących badania. Zmiana wynika z ustawy z listopada 2025 r., a nowe przepisy mają wejść w życie 24 czerwca 2026 r..
Ministerstwo Infrastruktury buduje więc formalną ścieżkę dla testów, które dotyczą zarówno pojazdów zautomatyzowanych, jak i w pełni autonomicznych.
Ile zapłaci firma testująca autonomiczne auto?
Najprostszy wariant nie oznacza symbolicznej opłaty. Maksymalna opłata za wydanie zezwolenia obejmującego obszary w jednym województwie wyniesie 4250 zł. Przy wniosku dotyczącym od dwóch do pięciu województw maksymalna opłata ma nie przekroczyć 13 750 zł. Zmiana już wydanego zezwolenia będzie kosztować maksymalnie 3000 zł.
- 1000 zł za każde województwo objęte wnioskiem.
- 250 zł dopłaty za każdy rok obowiązywania zezwolenia.
- 100 zł za pojazd z poziomem automatyzacji SAE 1–4.
- 150 zł za pojazd SAE 5, czyli w pełni autonomiczny.
- 1000 zł maksymalnej łącznej dopłaty za pojazdy objęte badaniami.
Każde województwo to osobna układanka drogowa
Opłata bazowa za region nie jest wyłącznie prostym mnożnikiem w tabeli. Każde kolejne województwo oznacza inną sieć dróg, dodatkowe uwarunkowania infrastrukturalne i kolejne służby, które trzeba poinformować. W procesie pojawiają się między innymi komendant wojewódzki Policji oraz Państwowej Straży Pożarnej.
Do tego dochodzi progresywna dopłata zależna od liczby organów zarządzających ruchem na danym obszarze.
Resort nie wykorzystał maksymalnych stawek
Ustawa dawała możliwość ustawienia znacznie wyższych opłat. Dopuszczała nawet 20 000 zł za zezwolenie obejmujące jeden region oraz 40 000 zł za obszar składający się z kilku regionów. Ministerstwo Infrastruktury twierdzi, że projektowane stawki zostały ustalone poniżej tych pułapów.
Resort argumentuje też, że opłaty mają pokrywać rzeczywiste koszty pracy urzędu, a nie tworzyć dodatkową barierę wejścia dla badaczy i firm.
Polska chce wpuścić autonomię na drogę, ale z instrukcją obsługi
Projekt rozporządzenia nie oznacza jeszcze swobodnej jazdy robotaxi po polskich miastach. To raczej budowa procedury, bez której testowanie zaawansowanych systemów na drogach publicznych pozostaje trudne do skalowania.
Dla branży może to być istotna zmiana, bo autonomiczna jazda rozwija się nie tylko w laboratoriach i na zamkniętych torach. Prawdziwe drogi są mniej uprzejme niż symulator, a polska infrastruktura potrafi dodać do tego własny pakiet atrakcji.
O autorze
Tomasz Studniarek
Najnowsze

Test: Alpine wkracza do świata crossoverów. A390 jest pełne sprzeczności

Red Bull gra „all in”. Podium Verstappena to ledwie początek

Montezemolo nie gryzie się w język. Ferrari Luce to dla niego zagrożenie dla legendy

Ferrari Luce polaryzuje światowe media. Sprawdź, co piszą o wyglądzie tego samochodu




