300 000 km w Bentleyu Continental GT W12 w 6 lat. Zatrważający rachunek za paliwo

Nie każdy Bentley trafia do garażu jako weekendowa zabawka. W Holandii pewien kierowca potraktował swojego Continentala GT W12 z 2019 roku jak rasowego długodystansowca i w sześć lat nabił na liczniku 300 000 km. To wynik, który przeciętny wyjadacz przyjąłby wzruszeniem ramion, ale w świecie luksusowych grand tourerów to wyczyn niecodzienny. I wyjątkowo kosztowny.
Na instagramowym profilu Bentley Maastricht pojawił się post, w którym firma pogratulowała belgijskiemu klientowi nietypowego sukcesu. W krótkim nagraniu widać moment, gdy licznik ciemnozielonego Continental GT W12 przeskoczył z 299 999 na 300 000 km – sytuacja pozornie zwyczajna, ale w aucie za około 250 000 euro nabiera zupełnie innego znaczenia. Dealer podkreślił, że to prawdziwy „kilometrożerca”, choć w wydaniu, którego w tej klasie aut nikt się nie spodziewał.
300 000 km w Bentleyu – codzienność czy ekstrawagancja?
Gdy pada liczba 300 000 km, właściciele flotowych limuzyn i firmowych kombi mogą tylko wzruszyć ramionami. Jednak w luksusowym grand tourerze to zupełnie inna liga. Continental GT z takim przebiegiem pokonał dystans, którego takie samochody raczej nie widują. Fakt, że auto nadal jeździ w świetnej formie, pokazuje, jak dopracowana okazała się trzecia generacja tego modelu. Co więcej, nie jest to wynik osiągnięty przez dekadę spokojnego użytkowania. Właściciel osiągnął go w sześć lat, co oznacza średnio 50 000 km rocznie – tempo charakterystyczne dla samochodów pracujących zawodowo, a nie dla luksusowych GT.
W12 lubi paliwo. I to bardzo
Najciekawsze są jednak koszty tego wyczynu. Przy fabrycznym zużyciu 12,2 l/100 km potężne W12 o mocy 635 KM i momencie 900 Nm musiało pochłonąć około 36 600 litrów benzyny:
Przy średniej cenie 1,80 euro za litr właściciel wydał na samą benzynę niemal 66 000 euro.
To równowartość około 279 000 zł – i to wyłącznie za paliwo. A mówimy o wartościach teoretycznych, bo realny apetyt dwunastocylindrowego biturbo potrafi bez wysiłku przekroczyć deklaracje producenta. Do tego dochodzą koszty ubezpieczenia, podatków oraz bieżącej eksploatacji. Wymiana kompletu opon, zestawu ceramicznych tarcz i klocków czy podstawowy serwis. W takim aucie często kosztuje on zdecydowanie więcej niż w przypadku przeciętnego Passata.
Wyświetl ten post na Instagramie
Dowód jakości. W12 odchodzi, ale nie umiera bez chwały
Wśród fanów marki od lat krąży pytanie, czy monumentalne W12 – obecnie wycofane z produkcji – było opłacalne w utrzymaniu. Ten przypadek pokazuje, że choć bywało kosztowne, potrafi odwdzięczyć się niezniszczalnością. Auto zachowało świetną kondycję mimo dystansu, który wiele tańszych modeli doprowadziłby do poważnych awarii. Continental GT obecnej generacji udowadnia, że to konstrukcja wyjątkowo odporna na próbę czasu, a rekordowy egzemplarz jest tego najlepszym przykładem. Jak podkreślili przedstawiciele Bentley Maastricht:
Osiągnięcie 300 000 km w tym modelu to dowód na to, że nawet luksusowy grand tourer potrafi być maszyną stworzoną do jazdy, nie tylko do podziwiania.
Co dalej? Kolejne 100 000 km na horyzoncie
W pożegnalnym wpisie Bentley Maastricht przyznał, że życzy kierowcy „kolejnych imponujących wyników”. To sugestia, że nie zamierza on zatrzymać się na równej liczbie. Jeśli W12 pokonało 300 000 km w sześć lat, nic nie stoi na przeszkodzie, by następne 100 000 km pojawiło się równie szybko. W końcu gdy pogodzi się człowiek z rachunkami za paliwo, jazda Bentleyem potrafi uzależnić bardziej, niż sugerują liczby.
O autorze
Adam Główka
Najnowsze

Genesis G70 jednak nie znika. Korea szykuje ciche „przedłużenie życia”

Polskie wojsko mówi STOP chińskim autom. Zakaz wjazdu wchodzi od razu

Cmentarzysko aut pod Varazze: ponad 1000 wraków leży pod wodą od 1970 r. Zostały celowo zatopione

Stellantis może podkraść Leapmotorowi asa z rękawa. O co chodzi?



