Chiński Changan rozda auta z rodziny Deepal za gole strzelone przez Portugalię. Ale jest pewien haczyk

Changan wykorzystuje Mistrzostwa Świata do nietypowej kampanii w Chinach. Za każdą bramkę reprezentacji Portugalii marka dorzuca do puli jednego Deepala, ale „darmowe” auto nie oznacza pełnej własności.
Auto za gola, ale tylko na rok
Zasada akcji brzmi efektownie: każdy gol Portugalii oznacza kolejny samochód Deepal w puli nagród. W praktyce zwycięzca dostaje roczny leasing bez opłat, a nie pojazd na własność. Marketingowo brzmi to jak prezent, formalnie bliżej temu do bardzo przyjemnego wypożyczenia.
Warunkiem udziału w promocji jest odbycie jazdy testowej jednym z modeli Deepal u autoryzowanego dealera. Changan połączył więc piłkarski pretekst z klasycznym celem sprzedażowym: sprowadzeniem klientów do salonów.
Liczą się tylko bramki z regulaminowego czasu
Organizatorzy kampanii biorą pod uwagę wyłącznie gole zdobyte przez Portugalię w podstawowym czasie gry. Bramki z serii rzutów karnych nie zwiększą puli nagród. To ważny szczegół, bo w turniejach piłkarskich rzuty karne potrafią wyglądać spektakularnie, ale w tej promocji nie mają wartości samochodowej.
Changan niedawno został oficjalnym sponsorem portugalskiej reprezentacji. Sama akcja ruszyła jednak w Chinach, czyli na rynku, którego drużyna nie bierze udziału w Mistrzostwach Świata. To nie przeszkadza chińskim markom wykorzystywać globalnego turnieju jako nośnika rozpoznawalności.
Chińskie marki coraz mocniej wchodzą w futbol
Kampania Changana nie jest odosobniona. Chery uczyniło Roberta Lewandowskiego światowym ambasadorem, a BYD zastąpił Nissana w roli partnera Manchester City. Piłka nożna daje producentom samochodów coś, czego nie da się łatwo kupić zwykłą reklamą: emocje, zasięg i powtarzalną obecność w mediach.
Dla chińskich koncernów motoryzacyjnych to szczególnie atrakcyjny kanał komunikacji. Marki z Państwa Środka coraz częściej próbują wyjść poza wizerunek producentów „rozsądnych cenowo aut” i budować rozpoznawalność na poziomie światowych marek konsumenckich.
Jeep też gra turniejową kartą
Podobną, choć jeszcze bardziej osobliwą akcję zaplanował Jeep. Jeśli reprezentacja USA wygra turniej, ma on przekazać 100 samochodów Amerykanom o imieniu George Washington. W tym przypadku haczyk jest już ukryty nie w leasingu, lecz w absurdalnie wąskiej grupie potencjalnych beneficjentów.
Takie kampanie pokazują, że samochody coraz częściej stają się częścią widowiska, a nie tylko produktem w katalogu. Changan postawił na Portugalię, Deepala i gole, ale najważniejszy komunikat jest prostszy: chińska motoryzacja chce być widoczna tam, gdzie patrzy cały świat.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Hamilton wygrał pierwszy raz dla Ferrari. Zaważyły trzy czynniki

Kubica o 24h Le Mans 2026: „Mało zostawiłem na stole”

Mercedes wraca do kary Russella. Sprawa Gasly’ego otworzyła furtkę

Biliński znów zapunktował w F2 po słabych kwalifikacjach i pogoni




