W ciągu niespełna godziny tczewscy policjanci zatrzymali do kontroli dwóch kierowców, którzy wjechali na przejazd kolejowy mimo czerwonego, migającego światła i zamykających się rogatek. Każdy dostał 2000 zł mandatu i 15 punktów karnych. To dotkliwa kara, ale rząd chce, aby w przyszłości konsekwencje były jeszcze poważniejsze.
Dwa niemal identyczne wykroczenia w ciągu godziny
Do pierwszej interwencji doszło 16 września o godz. 9:20 na przejeździe kolejowym w Tczewie. 34-letni mieszkaniec powiatu gdańskiego wjechał na przejazd, gdy sygnalizator nadawał już czerwone, migające światło.
Niespełna godzinę później, o godz. 10:10, tczewska drogówka zatrzymała kolejnego kierowcę. Tym razem był to 43-letni mieszkaniec Gdyni, który również przejechał mimo czerwonego światła i zamykających się rogatek.
W obu przypadkach konsekwencje były identyczne. Policjanci nałożyli na każdego z kierowców mandat w wysokości 2000 zł i 15 punktów karnych.
Zamykająca się rogatka nie daje czasu na „ostatni przejazd”
Czerwone światło na przejeździe oznacza zakaz wjazdu. Nie ma przy tym znaczenia, że rogatki znajdują się dopiero w trakcie opuszczania i kierowcy może się wydawać, że zdąży przejechać na drugą stronę. W takiej sytuacji ma zatrzymać pojazd przed przejazdem.
Obecny taryfikator przewiduje za najpoważniejsze wykroczenia na przejazdach kolejowych 2000 zł mandatu i 15 punktów karnych. W przypadku ponownego popełnienia tego samego wykroczenia w ciągu dwóch lat mandat może wzrosnąć do 4000 zł.

fot. Policja Lubelska
Niebawem stawka może być jednak jeszcze wyższa – i nie chodzi o kolejne podnoszenie kwoty mandatu. Rząd przyjął projekt przygotowany przez Ministerstwo Infrastruktury, który zakłada czasowe odbieranie kierowcom uprawnień za szczególnie niebezpieczne zachowania na przejazdach kolejowych.
Za taki wjazd kierowca ma tracić prawo jazdy na trzy miesiące
Proponowane przepisy przewidują zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące za kilka rodzajów wykroczeń na przejazdach kolejowo-drogowych. Na liście znalazły się właśnie zachowania podobne do tych, których dopuścili się kierowcy zatrzymani przez tczewską drogówkę.
Nowa sankcja ma obejmować:
- omijanie opuszczonych zapór lub półzapór,
- wjazd na przejazd podczas opuszczania zapór albo przed ich całkowitym podniesieniem,
- wjazd przy czerwonym świetle, czerwonym świetle migającym lub dwóch naprzemiennie migających czerwonych sygnałach,
- wjazd na przejazd, gdy za nim nie ma miejsca pozwalającego na kontynuowanie jazdy.
Ostatni punkt jest istotny zwłaszcza podczas jazdy w korku. Kierowca nie powinien wjeżdżać na przejazd tylko dlatego, że przed nim samochody ruszyły. Najpierw musi mieć pewność, że po drugiej stronie znajduje się wystarczająco dużo miejsca, aby całkowicie opuścić tory.
Projekt przewiduje także obowiązkowy zakaz prowadzenia
Zmiany mają wykraczać poza trzymiesięczne zatrzymywanie prawa jazdy za wykroczenia. W przypadku najpoważniejszych zdarzeń na przejazdach kolejowych projekt przewiduje również obligatoryjne zakazy prowadzenia pojazdów.
W razie skazania za spowodowanie katastrofy w komunikacji lub wypadku komunikacyjnego na przejeździe kolejowym zakaz prowadzenia miałby wynosić co najmniej trzy lata. Przy skazaniu za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy minimalny okres zakazu miałby wynosić rok.
Impulsem do przyspieszenia prac nad zmianami był wypadek w Sokolnikach Suchych na Mazowszu. Według wstępnych ustaleń kierujący samochodem ciężarowym wjechał na tory mimo sygnału zakazującego wjazdu, po czym doszło do zderzenia z pociągiem InterCity. Wykoleiły się lokomotywa i dwa pierwsze wagony, 10 osób trafiło do szpitali, a jedna osoba zginęła.
Tysiące wykroczeń wychwyconych przez system Red Light
Problem nie sprowadza się do pojedynczych przypadków. Na przejazdach kolejowo-drogowych działa 10 urządzeń systemu Red Light należących do Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Od początku 2026 roku do końca sierpnia zarejestrowały około 4,5 tys. wykroczeń, a najwięcej z nich odnotowano w Warszawie.
Na razie kierowcy zatrzymani w Tczewie ponieśli konsekwencje przewidziane przez obecne przepisy: po 2000 zł mandatu i 15 punktów karnych. Przyjęcie projektu przez Radę Ministrów nie oznacza bowiem automatycznego wejścia nowych sankcji w życie. Projekt musi jeszcze przejść dalszą procedurę legislacyjną.
Jeżeli nowe regulacje zaczną obowiązywać w proponowanym kształcie, podobny manewr będzie mógł skończyć się nie tylko wysokim mandatem i niemal kompletem punktów karnych, ale również trzema miesiącami bez prawa jazdy.






