Elektryczne BMW M3 ma przekonać niedowiarków precyzją prowadzenia

BMW szykuje pierwsze pełnoprawne M z napędem elektrycznym, a punktem odniesienia ma być nowe M3. Model z czterema silnikami, xDrive i akumulatorem ponad 100 kWh nie ma jednak sprowadzać się do samej mocy. BMW M przekonuje, że najważniejsza będzie precyzja prowadzenia, a dane w tabeli osiągów.
Cztery silniki, ale nie pogoń za absurdem
Elektryczne M3 będzie jednym z najważniejszych modeli w historii BMW M, bo po raz pierwszy pełnoprawny samochód tej dywizji całkowicie zrezygnuje z silnika spalinowego. Produkcyjna wersja ma zadebiutować w 2027 roku i będzie rozwinięciem koncepcji pokazanej przez M Concept Neue Klasse. BMW nie podaje jeszcze dokładnej mocy, ale wiadomo, że auto nie zbliży się do ekstremalnych 1360 KM koncepcyjnego Vision Driving Experience.
Taki wynik brzmi efektownie, ale w seryjnym sportowym sedanie byłby bardziej pokazem możliwości niż realną definicją auta do codziennej jazdy połączonej ze sporadycznymi wypadami na tor. Elektryczne M3 ma korzystać z układu czterech silników elektrycznych oraz napędu xDrive. To otwiera drogę do bardzo precyzyjnego sterowania momentem obrotowym na każdym kole, czyli obszaru, w którym elektryczny napęd może dać więcej niż tylko brutalne przyspieszenie.
BMW M mówi wprost: nie chodzi tylko o moc
Christian Karg, szef integracji funkcjonalnej i inżynierii dynamiki pojazdu w BMW, sprowadza temat do sedna. Liczby mają znaczenie, ale dla dywizji M kluczowa pozostaje precyzja prowadzenia i reakcjesamochodu:
Nie chodzi o moc. To część gry, ale wyjątkowa w samochodach M jest ich precyzja.
To ważna deklaracja, bo elektryczne auta sportowe często imponują parametrami, a potem gdy pierwszy czar prska, muszą przekonać kierowcę czymś więcej niż jednorazowym sprintem spod świateł. W przypadku M3 gra toczy się o balans, reakcję na gaz, pracę podwozia i to, czy wyższa masa negatywnie nie odbije się na właściwościach jezdnych.
Symulowana skrzynia i dźwięki silników
BMW nie zamierza udawać, że elektryk sam z siebie oferuje te same emocje, co spalinowe M3. Dlatego w aucie pojawią się symulowane zmiany przełożeń, które mają pomagać kierowcy szczególnie na torze. Alexander Karajlovic, szef rozwoju BMW M, tłumaczy dlaczego ten pomysł ma głębszy sens:
Na torze, dzięki biegom, wiesz, jak szybko wjeżdżasz w każdy zakręt. Symulowane przełożenia pomogą zachować to w samochodzie elektrycznym.
Ten argument zrozumie każdy, kto na torze balansował na granicy własnych możliwości, desperacko próbując urwać kolejne ułamki sekundy. Zmiany biegów i dźwięk silnika wspomagają pamięć mięśniową, pomagając zbudować tym samym powtarzalność. Kierowcy często redukują do najniższego możliwego biegu, by tuż po osiągnięciu wierzchołka zakrętu wrzucić wyższe przełożenie – pozwala to ograniczyć ingerencję systemów, w tym kontroli trakcji, nawet w autach tak wyczynowych jak te w specyfikacji GT3.
Elektryczne M3 otrzyma też własną ścieżkę dźwiękową. BMW zarejestrowało brzmienie swoich rzędowych szóstek, silników V8 i V10, a nagrania mają posłużyć do stworzenia charakteru przyszłych elektrycznych modeli M. Kierowca będzie mógł wyłączyć zarówno dźwięk, jak i symulowane przełożenia.
To nie koniec spalinowego M3
BMW równolegle pracuje nad kolejną generacją M3 z sześciocylindrowym rzędowym silnikiem. Taki model ma pojawić się później niż elektryczny sedan i prawdopodobnie dostanie wsparcie układu miękkiej hybrydy, aby spełnić ostrzejsze normy emisji. To dobra wiadomość dla purystów, choć nie bez zastrzeżeń. Taka konstrukcja może oznaczać koniec manualnej skrzyni biegów, a także rezygnację z klasycznej wersji z napędem wyłącznie na tył. Na ratunek prawdopodobnie przyjdzie xDrive z trybem 2WD, ale dodatkowa masa układu zostaje z autem na stałe.
Największy problem? Masa i oczekiwania kierowców
Akumulator o pojemności ponad 100 kWh oznacza duży zapas energii, ale też poważne wyzwanie dla inżynierów od podwozia. Elektryczne M3 musi ukryć masę skuteczniej niż typowy szybki elektryk, aby zachować charakter BMW M. Najtrudniejsze będzie przekonanie kierowców, że symulowane biegi i generowany dźwięk nie są tylko cyfrową protezą emocji.
BMW ma jednak pewną przewagę: równoległe utrzymanie spalinowego M3 zmniejsza presję na natychmiastowe przeciągnięcie wszystkich fanów marki na stronę elektryczną. Elektryczne M3 zapowiada się więc nie jako prosty następca spalinowej legendy, lecz jako drugi biegun tej samej filozofii. Jeśli BMW M faktycznie utrzyma precyzję, wysoką responsywność i torową użyteczność, dyskusję o braku silnika spalinowego będzie mógł zweryfikować stoper na torze.
O autorze
Redakcja MotoGuru.pl
Najnowsze

Nowa Škoda Peaq wchodzi do gry. To rakieta dla dużej rodziny

FIA zatwierdziła zmiany dotyczące silnika, testów i bezpieczeństwa od 2027

Audi miało już w Barcelonie poprawiony silnik po decyzji ws. ADUO

Sunderland wstrzymuje produkcję Qashaqaia. Nissan tnie koszty



