Kia Niro po liftingu: ostrzejsza twarz, nowocześniejszy kokpit i trzy napędy do wyboru

Kia wzięła Niro na operację plastyczną i po prostu dodała mu charakteru. Z przodu jest ostrzej i bardziej „na teraz”, w środku czyściej i bardziej sensownie, a pod spodem dalej te same trzy ścieżki: hybryda, hybryda plug-in i elektryk. Czyli bez fajerwerków, ale za to bez nerwowych ruchów.
Z zewnątrz to lifting, który widać z daleka. Niro ma teraz wyglądać jak reszta rodziny Kii i być zgodne z najnowszą odsłoną jej języka stylistycznego „Opposites United” (Zjednoczone Przeciwieństwa) – i tu akurat nie ma co udawać, że nikt tego nie zauważy.
Co zmieniono na zewnątrz?
Najważniejsza zmiana wydarzyła się na przodzie. Srebrna, plastikowa listwa, która wcześniej „owijała” maskę, została wyraźnie zmniejszona, więc front nie krzyczy już tak plastikowym akcentem. Pojawiły się też wyższe reflektory, podobne w proporcjach do tych z Seltosa oraz modeli EV3 i EV9.
Do tego dochodzi osłona chłodnicy z bardziej kanciastymi krawędziami, przez co całość wygląda masywniej. Wzdłuż boków zmniejszono wizualną dominację czarnych plastików: okładziny są mniej „ciężkie” niż wcześniej i mają teraz połysk. Tak samo wykończono poszerzenia nadkoli, co ociepla odbiór auta, nawet jeśli to wciąż plastik.
- mniej rozbudowana srebrna listwa na masce
- wyższe reflektory w stylu najnowszych modeli Kii
- bardziej kanciasta osłona chłodnicy i „grubsza” prezencja
- mniej dominujące, błyszczące okładziny boczne i nadkola
Z tyłu Niro dostało przeprojektowany zderzak oraz przyciemniane oprawy lamp z cieńszym wzorem LED. Efekt jest bardziej nowoczesny, choć to nadal Niro – tylko po prostu w lepiej skrojonym garniturze.
W środku: lżejsza deska i porządek na oczach
Kabina idzie w stronę lżejszej formy. Zastosowano nowe ekrany 12,3 cala: system multimediów oraz zestaw wskaźników są w jednej, prostokątnej ramce. Konsola środkowa zachowała swój układ, ale zmieniło się wykończenie: zamiast błyszczącej „fortepianowej” czerni jest matowy, szary plastik. To jedna z tych zmian, które docenisz dopiero po tygodniu bez ciągłego wycierania odcisków palców.
Zmodyfikowano też kierownicę: teraz ma spłaszczoną górę i dół. Niby detal, ale w codziennym kontakcie takie rzeczy robią klimat wnętrza.
- ekrany 12,3 cala multimediów i zegarów w jednej ramce
- matowe wykończenie konsoli zamiast „piano black”
- kierownica spłaszczona u góry i na dole
Napędy bez rewolucji, szczegóły dopiero w marcu
Kia zapowiada, że pełne dane techniczne opublikuje w marcu. Jednocześnie spodziewany jest układ bardzo zbliżony do obecnego, z trzema wersjami: hybrydą, hybrydą plug-in i elektrykiem. Hybryda korzysta z benzynowego silnika 1.6, czterocylindrowego, sparowanego z pojedynczym silnikiem elektrycznym i 6-biegową, dwusprzęgłową skrzynią automatyczną. Napęd trafia na przednie koła. Układ ma do 127 KM i 264 Nm, co przekłada się na 0–100 km/h w 9,6 s oraz zużycie paliwa 4,4 l/100 km.
Wersja plug-in ma 168 KM i zachowuje akumulator 8,9 kWh. Zasięg na samym prądzie wynosi 64 km. Elektryk ma pojedynczy silnik z przodu o mocy 201 KM i zasięg 459 km.
Dla kogo która wersja?
W sprzedaży detalicznej najczęściej wybierana jest hybryda. Z kolei plug-in i elektryk są kierowane przede wszystkim do flot firmowych. To sensowny podział ról: prywatny kierowca zwykle chce prostoty, a flota – liczb w tabelce i przewidywalności kosztów (czasem nawet bardziej niż kierowca).
O autorze
Jan Pacuła
Najnowsze

Russell rozbił bank w Melbourne. Mercedes z pierwszego rzędu, Verstappen odpadł po kraksie

SAIC Z7 wygląda jak Porsche Taycan, ale kosztuje ułamek jego ceny

Leclerc widzi siłę Mercedesa. Ferrari ma nad czym pracować w Melbourne

Alonso rozczarowany, Aston Martin bez zapasów. Honda wpędziła zespół w kryzys już przed startem sezonu





