Lexus IS 2026 nie składa broni. W Japonii otrzymał nową kabinę i wersję Mode Black V

Lexus po raz kolejny pokazuje, że IS jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Na rok 2026 sedan dostaje w Japonii odświeżenie z ostrzejszym wyglądem, poprawkami układu kierowniczego i wreszcie kabiną, która przestaje udawać, że jest 2013. Do tego dochodzi rynkowa ciekawostka: specjalna odmiana F Sport Mode Black V oraz cały katalog dodatków TRD, od detali nadwozia po elementy usztywniające podwozie.
Obecna generacja Lexusa IS zadebiutowała w 2013 roku i od tamtej pory utrzymuje się przy życiu dzięki kolejnym aktualizacjom. Najnowszy pakiet zmian trafia do Japonii po globalnym liftingu i, jak podkreśla marka, bazuje na rozwiązaniach wdrożonych już w innych regionach, w tym w USA. W tle przewija się też wątek oferty amerykańskiej: tam, wg doniesień rynkowych, cena wejścia w model na 2026 rok wzrosła o niemal 5000 dolarów, czyli około 18 100 zł, po wycofaniu jednostki czterocylindrowej i V8.
Subtelny retusz nadwozia i poprawki prowadzenia
Zmiany stylistyczne są raczej kosmetyczne, ale celują w “odświeżenie spojrzenia” auta. Przód ma dostać ostrzejszy rys, a odmiany F Sport otrzymują nowy tylny spojler, który ma poprawić proporcje i wizualnie “dociążyć” sylwetkę. Równolegle wprowadzono zmodyfikowany elektryczny układ wspomagania kierownicy, deklarowany jako nastawiony na lepsze wyczucie i informację zwrotną, szczególnie w normalnej jeździe i przy szybszej zmianie kierunku. 
Największa zmiana jest w środku
Tu Lexus w końcu przyznaje (pośrednio), że czas zrobił swoje. W roczniku 2026 IS dostaje nowy ekran systemu multimedialnego o przekątnej 12,3 cala oraz 12,3-calowy, cyfrowy zestaw wskaźników. Przebudowano też deskę rozdzielczą i tunel środkowy, co ma przełożyć się na bardziej współczesny układ obsługi i ogólne wrażenie “na czasie”, zamiast klimatu z poprzedniej dekady. 
F Sport Mode Black V tylko dla Japonii
Japonia dostaje własną wersję specjalną o nazwie F Sport Mode Black V. Nazwa może nie brzmi jak coś, co samo wpada do głowy, ale za to pakiet jest konkretny. W standardzie są kute felgi BBS z aluminium, czerwone zaciski hamulcowe oraz tapicerka z ultrasuede na fotelach, konsoli środkowej i panelach drzwi. To wyraźnie celuje w klientów, którzy chcą coś “bardziej w stylu F Sport”, bez udawania, że kupują nowe auto.
Ceny zaktualizowanego IS 300h w Japonii startują od 5,8 mln jenów, czyli około 133 000 zł. Wersja F Sport Mode Black V jest na szczycie cennika z poziomem 6,75 mln jenów, co daje około 154 900 zł.
TRD dokłada dodatki: od aero po sztywność podwozia
Równolegle zapowiedziano pełen katalog części TRD dla odświeżonego IS-a. Są przednie dokładki zderzaka, nowe lusterka boczne oraz wydłużone progi mające poprawiać przepływ powietrza wzdłuż nadwozia. Z tyłu pojawia się nowy dyfuzor i końcówki układu wydechowego, czyli dodatki dla tych, którzy lubią, gdy auto wygląda na bardziej “gotowe”, nawet jeśli stoi pod biurem.
Lexus IS może nie jest nową konstrukcją, ale w 2026 roku wyraźnie dostaje kolejną porcję argumentów, by nie wypaść z radarów. Japonia ma z tego najwięcej, bo oprócz odświeżenia dostaje wersję specjalną i szeroki wybór części TRD. A jeśli ktoś liczy na zupełnie nową generację, to na razie musi uzbroić się w cierpliwość.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Genesis G70 jednak nie znika. Korea szykuje ciche „przedłużenie życia”

Polskie wojsko mówi STOP chińskim autom. Zakaz wjazdu wchodzi od razu

Cmentarzysko aut pod Varazze: ponad 1000 wraków leży pod wodą od 1970 r. Zostały celowo zatopione

Stellantis może podkraść Leapmotorowi asa z rękawa. O co chodzi?





























