⏱️ 4 min.

Nissan Ariya 2026 po liftingu

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

22-12-2025 14:12
Nissan Ariya 2026 po liftingu: Google w środku, 1,5 kW na zewnątrz, a USA mówi do widzenia

Nissan wypuścił w Japonii odświeżoną Ariyę, czyli elektrycznego crossovera, który po niemal czterech latach od debiutu dostał świeższy przód, nowe elementy wyposażenia i poprawki pod kątem komfortu. W tle jest mały paradoks: gdy model ma wygasać w Ameryce Północnej, w kraju producenta trzyma się mocno i właśnie dorobił się wersji 2026 z dopracowaną stylistyką, systemem multimediów opartym na Google i zaktualizowanym cennikiem.

Japońska gama została pokazana w pełnej formie po tym, jak model 2026 wcześniej zarysował swój kierunek na Japan Mobility Show w tym roku. Ten sam pakiet zmian ma trafić na inne rynki w najbliższych miesiącach, więc to nie jest lifting „tylko dla swoich”.

Nowy nos, ta sama sylwetka

Najbardziej rzuca się w oczy przód. Zamiast wcześniejszej twarzy auta pojawił się czystszy, bardziej „gładki” projekt bez tradycyjnej osłony chłodnicy, z przeprojektowanym zderzakiem. Do tego doszły bardziej agresywne światła do jazdy dziennej, które wyglądają jak LED-owe kły, bo czemu nie. Jednocześnie bok i tył pozostały bez rewolucji, więc Ariya nadal jest natychmiast rozpoznawalna po sylwetce. Zmiany wizualne uzupełniły nowe 20-calowe felgi aluminiowe, które łączą aluminium i żywicę.

Do palety dołożyło też nowe malowanie Hisuinohikari: nadwozie w odcieniu Plasma Green zestawiono z kontrastowymi akcentami Midnight Black na dachu, słupkach i dolnych osłonach nadwozia.

W środku bez przewrotu, ale z nowym mózgiem

Kabina zachowała znany układ, natomiast elektronika zrobiła krok do przodu. System NissanConnect działa teraz na architekturze oprogramowania Google, co otworzyło drogę do nowych funkcji, takich jak Navi-Link Battery Conditioning oraz Intelligent Distance Control. Innymi słowy: mniej marketingu, więcej praktyki, bo zarządzanie temperaturą akumulatora i wsparcie kontroli dystansu potrafią realnie poprawić codzienną jazdę, zwłaszcza gdy auto ma pracować spokojnie i przewidywalnie. Zespół odpowiedzialny za materiały dorzucił też nową opcję tapicerki skórzanej w stonowanym zielonym odcieniu, połączoną z jasnoszarymi elementami, co ma dawać bardziej „miękkie”, dopracowane wrażenie we wnętrzu.

Więcej użyteczności: 1,5 kW nawet przy zamkniętym aucie

Nowością jest zmodernizowane zewnętrzne złącze zasilania AC – potrafi dostarczyć 1 500 W (1,5 kW), nawet gdy samochód jest zamknięty.

Napęd bez rewolucji, zawieszenie pod Japonię

Mechanicznie Ariya pozostała przy dotychczasowych zestawach: akumulator 66 kWh (B6) oraz 91 kWh (B9) nadal są w ofercie. Do wyboru jest wersja z pojedynczym silnikiem i napędem na przód albo odmiana z dwoma silnikami i napędem na cztery koła e-4ORCE. Producent podkreślił, że zawieszenie zoptymalizowano pod japońskie drogi, z naciskiem na komfort, co ma przełożyć się na bardziej wygładzoną, „dojrzalszą” charakterystykę jazdy.

Nismo wraca, ale wizualnie stoi w miejscu

Do gamy wróci też Ariya Nismo. I tu robi się ciekawie, bo sportowa odmiana nie przejęła wizualnych zmian z modeli standardowych: zachowała swój dotychczasowy, bardziej agresywny pakiet nadwozia, przez co na pierwszy rzut oka wygląda identycznie jak wcześniej. To nie znaczy, że Nismo zostało całkiem nietknięte.

Wariant nadal korzysta z układu dwóch silników i napędu e-4ORCE, zestrojonego specjalnie pod tę wersję, natomiast aktualizacje ograniczono do: systemu multimediów opartego na Google, mocniejszego złącza zasilania zewnętrznego oraz funkcji Intelligent Distance Control. Na ceny Nismo trzeba jeszcze poczekać – producent ujawni je w późniejszym terminie.

Ceny w Japonii: ile kosztuje Ariya 2026 po liftingu

W Japonii odświeżona Ariya 2026 startuje od poziomu około 152 600 zł za bazową wersję B6 z napędem na przód (w przybliżeniu ¥6 675 900). Na drugim końcu cennika jest B9 e-4ORCE, wyceniona na około 184 600 zł (około ¥8 072 900). Względem poprzednika podwyżka wyniosła ¥85 800, co po przeliczeniu daje około 1960 zł. Nie jest to skok, który przewraca rynek do góry nogami, ale jasno pokazuje, że lifting i doposażenie nie wjechały do cennika „za darmo”.

Co dokładnie się zmieniło:

  • Nowy, czystszy projekt przodu bez tradycyjnej osłony chłodnicy oraz przeprojektowany zderzak
  • Ostrzejszy wygląd dzięki LED-owym „kłom” z przodu
  • Nowe 20-calowe felgi z połączenia aluminium i żywicy
  • Nowy lakier Hisuinohikari: Plasma Green z akcentami Midnight Black
  • NissanConnect oparty na Google, z funkcjami Navi-Link Battery Conditioning i Intelligent Distance Control
  • Nowa opcja tapicerki: stonowana zieleń z jasnoszarymi elementami
  • Zewnętrzne zasilanie AC o mocy 1,5 kW działające także przy zamkniętym aucie
  • Te same baterie 66 i 91 kWh oraz konfiguracje FWD / e-4ORCE, ale z poprawionym zestrojeniem zawieszenia

 

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

Mechanik z pasji, kierowca z wyboru. Od dzieciństwa rozbieram silniki, by później składać je lepiej niż fabryka.