Londyńskie czarne taksówki w epoce Ubera – walka o przetrwanie

Londyńskie czarne taksówki – symbol miasta i część kultury stolicy – znalazły się pod presją. Raporty biją na alarm – w ciągu dwóch dekad te pojazdy mogą niemal zniknąć z ulic, wypierane przez prywatne aplikacje pokroju Ubera, rosnące koszty i restrykcyjne regulacje. Jednak ich obrońcy twierdzą, że przyszłość tego zawodu wcale nie musi być tak ponura.
Raport: 20 lat do zniknięcia?
W marcu think-tank Centre for London ostrzegł, że przy obecnych trendach tradycyjne londyńskie taksówki mogą zniknąć w mniej niż 20 lat. Jako główne powody wskazano:
- pandemię Covid, która wypchnęła wielu kierowców z zawodu,
- ekspansję prywatnych przewoźników (96 tys. samochodów Ubera wobec 14,5 tys. taksówek),
- rosnące koszty zakupu i utrzymania nowych modeli LEVC TX,
- koniec programu złomowania taksówek i obniżenia grantów na zakup nowych pojazdów,
- zniechęcającą trudność testu „Knowledge of London”, wymagającego znajomości tras w całym mieście.
Plan naprawczy od TfL
Na tle złych wieści Transport for London (TfL) ogłosiło 14-punktowy plan wsparcia branży. Podkreślono, że taksówki odgrywają kluczową rolę w zrównoważonej sieci transportowej Londynu. Władze zapowiedziały:
- utrzymanie dostępu taksówek do buspasów,
- walkę z cross-border hiring, czyli kursami poza rejonem licencji,
- ułatwienia w szkoleniu,
- naciski na rząd w sprawie utrzymania dotacji na taksówki elektryczne i zmniejszenie podatku VAT na ładowanie.
Codzienność kierowców
Kierowcy nie kryją frustracji. Jeden z taksówkarzy stwierdził:
Zostaliśmy dobici limitem 20 mph i zakazem wjazdu do części ulic z niskim ruchem. Nie możemy zabrać pasażera, np. niepełnosprawnego, od drzwi do drzwi. Taksówki powinny jeździć tam, gdzie autobusy, a teraz często musimy nadrabiać trasę przez ulice z wąskimi pasami i dwoma ścieżkami rowerowymi. Kurs za 15 funtów trzy lata temu teraz kosztuje 25. TfL chce się nas pozbyć.
Młoda krew w branży
Paradoksalnie, w tym samym czasie pojawiło się nowe pokolenie kierowców. 21-letni Mohamed B, najmłodszy licencjonowany taksówkarz Londynu, podjął decyzję o nauce podczas lockdownu. Mając 17 lat, zaczął zgłębiać wiedzę. Zzdał wszystkie testy i czekał do osiągnięcia pełnoletności. W krótkim nagraniu promocyjnym swojego pracodawcy przyznał: „To mój najlepszy czas w życiu.” Mimo rosnących trudności część kierowców nadal deklaruje przywiązanie do zawodu. Nawet ci, którzy narzekali na regulacje, przyznali, że wciąż „kochają” tę pracę.
Głos LTDA
Steve McNamara, sekretarz generalny Licensed Taxi Drivers’ Association, zapewnił, że czarne taksówki pozostaną w Londynie:
Mamy je od czasów Cromwella i Londyn zawsze będzie je mieć. Siedzimy w najczystszej taksówce na świecie, w pełni dostępnej dla wózków, prowadzonej przez najlepiej wyszkolonych kierowców. Ale prawdą jest, że wojna TfL z kierowcami aut dotyczy także nas. A samochód, który po finansowaniu może kosztować 100 tys. funtów, to wyzwanie.
Mimo tego podkreślił, że widać oznaki odbicia rynku. Wskazał rosnące zapotrzebowanie na kursy wraz z powrotami do biur oraz powrót młodszych klientów, którzy znudzili się aplikacjami i przestali je traktować jako tanie rozwiązanie. Jak zauważył:
Podróż w Priusie kosztuje 10 funtów, w taksówce złapanej na ulicy tylko 2 funty więcej. To wciąż prestiż, kiedy ktoś widzi, że wsiadasz do londyńskiego taxi. Liczby mogą być niższe, ale za 40 lat też będziemy tu obecni.
Symbol, którego nie da się łatwo wymazać
Choć czarne taksówki walczą o przetrwanie w epoce Ubera i gęstniejących regulacji, pozostają rozpoznawalnym symbolem Londynu. I choć rachunek ekonomiczny jest bezlitosny, społeczny kapitał i tradycja wciąż dają tej profesji siłę, by się utrzymać.
O autorze
Jan Pacuła
Najnowsze

F1 wraca po pięciu tygodniach. W Miami od razu sprint, Antonelli jako lider i widmo burzy

Omoda & Jaecoo rosną w zawrotnym tempie. Wystarczyły tylko 3 lata

SEAT Leon z rabatem do 15 000 zł i dostępny od ręki

Ferrari poprawia Purosangue. Pod maską nadal 725 KM, ale ma być więcej emocji



