Samochód roku 2026 zasypany akcjami serwisowymi. Co poszło nie tak?

Mercedes CLA miał być spokojnym, świeżym rozdziałem: elektryk albo spalinówka, nowoczesne systemy i obietnica „premium bez dramatu”. Tymczasem na liście akcji serwisowych robi się tłoczno, a hasła w stylu „ryzyko pożaru” czy „porażenie prądem” brzmią jak coś, czego nikt nie chce czytać przy porannej kawie.
Mówimy o wciąż młodym modelu, który zdążył zebrać pochwały i nagrody, a teraz musi przejść przez serię napraw. Dobra wiadomość: jak dotąd nie odnotowano szkód rzeczowych ani obrażeń ludzi związanych z opisanymi usterkami. Zła: problemy dotykają obszarów, które w samochodzie mają działać zawsze, a nie „zwykle”.
Lista akcji serwisowych: od poduszek po układ hamulcowy
Najczęściej wskazywane są pierwsze miesiące rejestracji auta. Skala w Niemczech nie jest gigantyczna, ale też nie jest to pojedynczy przypadek. Poniżej wykaz zgłoszonych problemów wraz z kodami producenta i liczbą aut objętych akcją na rynku niemieckim:
- Ryzyko pożaru i porażenia prądem (kod producenta: 1595005) – 84 auta
- Ograniczona skuteczność działania pasów (kod producenta: 9190024) – 32 auta
- Dwie akcje dotyczące wadliwych kurtyn powietrznych (kody producenta: 9193004 oraz 9192113) – łącznie 140 aut
- Akcje dotyczące niewystarczającego mocowania pasów bezpieczeństwa (kody producenta: 9190021 oraz 9190022) – 118 aut (dotyczy też Klasy B i Klasy A)
- Akcje dotyczące błędnego działania systemów asystujących (kody producenta: 5496601 oraz 5496603) – 594 auta
- Akcja z powodu zmniejszonej skuteczności hamowania (kod producenta: 4290102) – 164 auta (dotyczy też Klasy A)
W skrócie: część tematów to elementy biernego bezpieczeństwa (pasy, poduszki), część to elektronika i asysty, a część zahacza o układ hamulcowy. I to jest ten moment, w którym człowiek przestaje się zastanawiać, czy „młody model” oznacza „dopiero dopracowywany”.
Dlaczego właśnie teraz i czemu głównie w pierwszych rejestracjach?
Producent tłumaczy sprawę „krótkimi okresami produkcji”, które miały objąć partie z problematycznymi komponentami. To brzmi logicznie: jeśli błąd jest w dostawie lub w konkretnym etapie montażu, najłatwiej odcina się go datą produkcji, a nie całym rocznikiem. Jednocześnie komunikaty o samoczynnym wyłączaniu się systemów bez wyraźnego ostrzeżenia brzmią jak szczególnie niechciany „ficzer” nowoczesności. To nie jest problem odczuwany jak skrzypiący plastik, tylko coś, co realnie zmienia poziom wsparcia kierowcy w ruchu.
Skala w liczbach: mało czy dużo?
W Niemczech Mercedes sprzedał w 2025 roku około 21 000 egzemplarzy CLA. Liczba aut objętych wskazanymi akcjami serwisowymi mieści się w zakresie setek sztuk, czyli statystycznie to wciąż margines sprzedaży. Tyle że wizerunkowo margines potrafi być głośny. Zwłaszcza gdy dotyczy pasów, poduszek i hamulców, a nie na przykład kapryśnego multimedialnego ekranu.
Co z właścicielami: kontakt, serwis, sprawdzenie po numerze VIN
Klienci mają być kontaktowani bez zwłoki, a same wizyty w serwisie nie powinny oznaczać długiego postoju auta. Dodatkowo da się sprawdzić, czy konkretny egzemplarz jest objęty akcją, korzystając ze strony serwisowej i numeru VIN (numeru identyfikacyjnego pojazdu). To akurat sensowny kierunek: zamiast plotek i zgadywania jest proste „tak/nie” dla danego auta. Szkoda tylko, że w ogóle trzeba to robić w przypadku modelu, który miał być świeżo po wejściu na rynek.
Głos marki: „wykryjemy odchyłki wcześnie”
Rzecznik Mercedesa w odpowiedzi na pytania redakcyjne ujął sprawę tak:
Mercedes-Benz oznacza bezpieczeństwo i jakość. Dzięki zaawansowanemu, cyfrowemu nadzorowi potrafimy wcześnie wykrywać i usuwać nawet najmniejsze odchylenia – często zanim wpłyną na użytkowników. Trzymamy się najwyższych standardów, niezależnie od tego, czy akcja serwisowa dotyczy jednego auta, czy wielu. Przykro nam z powodu niedogodności związanych z wizytami w serwisie, ale dokładamy starań, by były jak najmniejsze, i działamy zdecydowanie, by dotrzymać obietnicy marki.
To brzmi jak klasyczna obrona jakości: wykryliśmy, reagujemy, minimalizujemy. W praktyce liczy się, czy naprawy będą szybkie i jednoznaczne, a problem nie wróci tylnymi drzwiami przy kolejnych partiach.
A co z samym autem? Elektryk z dwubiegową skrzynią
W wersji w pełni elektrycznej CLA zastosowano dwubiegową przekładnię, która ma pomagać w oszczędzaniu energii. To rozwiązanie znane z kilku elektryków, gdzie drugi bieg wspiera efektywność przy wyższych prędkościach. Na papierze ma sens, a w realnym świecie bywa po prostu kolejnym elementem, który musi działać bezbłędnie, żeby nikt nie miał powodów do zgryźliwych komentarzy. Dziś temat i tak nie kręci się wokół tego, jak CLA jeździ, tylko wokół tego, co trzeba w nim poprawić, zanim „młody model” przestanie brzmieć jak usprawiedliwienie.
O autorze
Marek Karpiuk
Najnowsze

Russell rozbił bank w Melbourne. Mercedes z pierwszego rzędu, Verstappen odpadł po kraksie

SAIC Z7 wygląda jak Porsche Taycan, ale kosztuje ułamek jego ceny

Leclerc widzi siłę Mercedesa. Ferrari ma nad czym pracować w Melbourne

Alonso rozczarowany, Aston Martin bez zapasów. Honda wpędziła zespół w kryzys już przed startem sezonu



