Sprawa rolnika, który ciągnikiem z pługiem zniszczył świeżo ułożoną nawierzchnię ul. Rybackiej w Gliwicach, ma poważny ciąg dalszy. 60-latek usłyszał zarzut zniszczenia mienia znacznej wartości, a sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Straty oszacowano na około 400 tys. zł, natomiast podejrzanemu grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Trzy miesiące aresztu po zniszczeniu świeżego asfaltu
Do zdarzenia doszło 7 sierpnia przy ul. Rybackiej w gliwickiej Ostropie. 60-letni mężczyzna przyjechał na miejsce ciągnikiem marki Ursus i przy użyciu pługa zniszczył około 200 metrów świeżo wykonanej nawierzchni. Policjanci zatrzymali go na gorącym uczynku.
Po przesłuchaniu prokuratura wystąpiła do sądu o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Sąd przychylił się do wniosku i zdecydował, że rolnik najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Decyzja zapadła tego samego dnia, kilka godzin po zakończeniu przesłuchania mężczyzny.
Rolnik twierdził, że droga przebiega przez jego ziemię
Sednem sprawy jest spór dotyczący własności terenu. Zatrzymany wyjaśniał, że w jego ocenie fragment pasa zajętego przez drogę należy do niego i dlatego prowadzone tam roboty uważał za nielegalne. Według informacji przekazanych przez prokuraturę podczas przesłuchania nie przedstawił jednak dokumentów potwierdzających swoje stanowisko.
Odmienne stanowisko zajmuje miasto. Zarząd Dróg Miejskich w Gliwicach zdementował informacje, jakoby ul. Rybacka miała być częściowo własnością samorządu, a częściowo rolnika. Prezydent Gliwic Katarzyna Kuczyńska-Budka przekazała również, że droga należy do miasta, podobnie jak pas terenu biegnący wzdłuż niej, a przy prowadzonych pracach obecny był geodeta.
Straty wyceniono na około 400 tys. zł
Zarząd Dróg Miejskich oszacował szkody powstałe po przejeździe ciągnika z pługiem na około 400 tys. zł. Właśnie wysokość strat ma znaczenie dla kwalifikacji prawnej czynu, ponieważ rolnikowi przedstawiono zarzut zniszczenia mienia znacznej wartości.
W przypadku takiej kwalifikacji podejrzanemu może grozić kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Sam fakt przedstawienia zarzutu nie oznacza oczywiście skazania – o odpowiedzialności karnej i ewentualnej karze zdecyduje sąd po przeprowadzeniu postępowania.
Policja ustaliła ponadto, że mężczyzna w chwili zatrzymania był trzeźwy. Jego Ursus został odholowany na policyjny parking, a według informacji przekazanych przez funkcjonariuszy ciągnik nie miał obowiązkowego ubezpieczenia OC.
Surowa decyzja sądu wywołała dyskusję
Największe emocje wzbudziło nie samo wszczęcie postępowania, lecz zastosowanie wobec 60-latka trzymiesięcznego aresztu tymczasowego. Decyzję krytykowali przedstawiciele różnych środowisk politycznych i komentatorzy, którzy kwestionowali potrzebę sięgania w tej sprawie po najsurowszy środek zapobiegawczy.
Wśród argumentów pojawiało się m.in. wskazanie, że sprawca został zatrzymany na miejscu, jego tożsamość jest znana, a znaczna część okoliczności zdarzenia została udokumentowana. Krytycy decyzji sądu wykorzystali przypadek z Gliwic również jako punkt wyjścia do szerszej dyskusji o stosowaniu tymczasowych aresztów w Polsce.
Niezależnie od tej debaty postępowanie dotyczy konkretnego czynu i szkody oszacowanej na setki tysięcy złotych. Jednocześnie spór o status prawny terenu, na który powołuje się rolnik, pozostaje jednym z najważniejszych elementów jego wyjaśnień, podczas gdy władze Gliwic konsekwentnie utrzymują, że ul. Rybacka należy do miasta.






