Azjatyckie rafinerie przygotowują się na możliwe ograniczenia dostaw ropy z Arabii Saudyjskiej. Jak informuje e-petrol.pl, po ubiegłotygodniowym ataku wciąż nie wznowiono pracy rurociągu Wschód-Zachód, a odbiorcy nie otrzymali dotąd jasnych informacji o terminie jego ponownego uruchomienia.
Rurociąg Wschód-Zachód wyłączony
Rurociąg został wyłączony w piątek, a już w poniedziałek cena ropy wzrosła o 3%. Saudyjczycy nie określili, ile mogą potrwać naprawy infrastruktury. Saudi Aramco nie przekazało również aktualnych informacji dotyczących przydziałów dostaw i harmonogramów wysyłek.
Brak konkretnych terminów zwiększa niepewność wśród azjatyckich odbiorców. Według informacji przytaczanych przez e-petrol.pl rafinerie spodziewały się opóźnień oraz ograniczenia podaży tzw. kwaśnej ropy, ale nadal nie wiedzą, czy załadunki w Yanbu nad Morzem Czerwonym są opóźnione lub wstrzymane.
Tankowce w Yanbu
Sytuacja w porcie nie oznacza jednak całkowitego zatrzymania wysyłek. Z danych firmy Kpler, zajmującej się śledzeniem statków, wynika, że w poniedziałek w Yanbu załadowano dwa tankowce klasy Suezmax – Lahore oraz Aspen.
W najbliższych dniach port ma opuścić również tankowiec klasy VLCC Kenya B. Ruch jednostek wskazuje więc, że eksport przez Yanbu jest kontynuowany, choć odbiorcy wciąż nie mają pewności co do skali i terminowości kolejnych dostaw.
Eksport przez Morze Czerwone
Problemy z rurociągiem pojawiają się w momencie, gdy saudyjski eksport przez Morze Czerwone jest już znacznie ograniczony. W lipcu, po ogłoszeniu przez jemeńskich Hutich blokady cieśniny Bab al-Mandab, w Yanbu ładowano od 500 tys. do 1 mln baryłek ropy dziennie.
Dla porównania jeszcze w czerwcu wolumen wynosił około 6 mln baryłek dziennie. Oznacza to, że obecne problemy infrastrukturalne nakładają się na wcześniejsze ograniczenia dotyczące jednego z ważnych kierunków saudyjskiego eksportu.
Ruch Saudi Aramco
Najważniejszą kwestią dla odbiorców pozostaje teraz termin przywrócenia działania rurociągu oraz informacja o ewentualnych zmianach w dostawach. Dopóki Saudi Aramco nie przedstawi nowych przydziałów i harmonogramów wysyłek, azjatyckie rafinerie muszą liczyć się z możliwością ograniczenia podaży.
Sytuacja ma znaczenie również dla rynku ropy jako całości. Poniedziałkowy wzrost ceny o 3% pokazał, że problemy z saudyjską infrastrukturą i eksportem przez Morze Czerwone szybko przekładają się na oczekiwania uczestników rynku.






