⏱️ 3 min.

Suzuki ucięło marzenia o pick-upie Jimny. Inżynier wyjaśnił, dlaczego to nie ma sensu

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

05-12-2025 08:12
Suzuki ucięło marzenia o Jimny pick-upie. Inżynier wyjaśnił, dlaczego to nie ma sensu

Fani Suzuki Jimny od lat czekali na małego, pancernego pick-upa, który wyglądałby jak idealny zestaw do wypraw w miejsca trudniej dostępne. Po koncepcie z 2019 roku apetyty tylko rosły, ale dziś temat można oficjalnie uznać za zamknięty. Inżynier Suzuki potwierdził, że pick-up na bazie Jimny’ego nie powstanie – i to nie z powodu braku fantazji, lecz dlatego, że w praktyce projekt nie ma większego sensu.

Dlaczego Suzuki ucięło temat pick-upa?

Pomysł małego Jimny pick-upa wracał jak bumerang. Po premierze konceptu Jimny Sierra Pickup Style na Tokyo Auto Salon w 2019 roku wydawało się, że Suzuki mrugnęło do fanów porozumiewawczo. Plotki odżyły ponownie w 2023 roku, gdy zadebiutowała wersja o dłuższym rozstawie osi, a menedżer australijskiego oddziału zasugerował, że „coś” może być w przygotowaniu.

Entuzjazm wyparował jednak podczas Japan Mobility Show. Jak powiedział główny inżynier Suzuki – Takamitsu Sasaki – projekt został anulowany, bo nie istniało realne zapotrzebowanie rynkowe na taką odmianę.

Problem nie leży tylko w rynku

Sasaki podkreślił, że stworzenie Jimny pick-upa wymagałoby poważnych ingerencji konstrukcyjnych. I to takich, które z lekkiej terenówki zrobiłyby zupełnie inny samochód:

Jeśli Suzuki miałoby zrobić wersję ciężarową, konieczne byłoby znaczne wzmocnienie ramy, aby wytrzymała dodatkowe obciążenia.

Jimny ma oczywiście ramową platformę, ale zaprojektowaną pod lekkie nadwozie i krótki rozstaw osi. Obciążenie tylnej części wymusiłoby przebudowę szkieletu, zawieszenia oraz tylnej sekcji nadwozia. W praktyce oznaczałoby to stworzenie niemal nowego modelu, a to już koszty, których Suzuki nie jest w stanie uzasadnić biznesowo.

Moc – kolejny mur nie do przeskoczenia

Nawet gdyby Jimny pick-up dostał mocniejszą ramę, pojawia się następna przeszkoda: silnik. Auto wciąż bazuje na wolnossącej jednostce 1.5 o mocy 102 KM – jednostce zaprojektowanej pod niską masę, prostotę i zgodność z normami emisji. Dopytywany o ewentualną możliwość zastosowania mocniejszego motoru, Sasaki uciął temat:

Nie rozważamy większej jednostki, bo model opiera się na równowadze między nadwoziem a silnikiem.

Większy silnik to większa masa, a ta odebrałaby Jimny’emu jego charakter: lekkość, poręczność i odporność na trudny teren. Suzuki nie zamierza tego poświęcać.

A co z elektrykiem? Tego też nie będzie

Przez kilka lat wydawało się, że elektryczna wersja Jimny’ego jest kwestią czasu – zwłaszcza z myślą o wymagającym rynku europejskim. Jednak pod koniec 2024 roku prezes Toshihiro Suzuki ostudził oczekiwania. Według marki bateria dodałaby tyle kilogramów, że samochód straciłby swoją esencję: lekkość, prostotę i zdolność terenową. Plan hybrydowy również porzucono. Jimny pozostanie spalinowy w przewidywalnej przyszłości.

Co nowego w Jimny? Subtelności, nie rewolucje

W Japonii i Australii zadebiutowała delikatnie odświeżona wersja trzydrzwiowa. Suzuki dodało drobne poprawki w zakresie bezpieczeństwa i technologii, aby zbliżyć ją do wariantu pięciodrzwiowego. Mechanika i wygląd pozostały bez zmian, a producent nie wprowadził żadnych istotnych modyfikacji konstrukcyjnych.

Pick-up nie powstanie, ale… kto naprawdę chce, ten znajdzie sposób

Choć Suzuki nie stworzy fabrycznej wersji pick-up, na rynku działają firmy oferujące profesjonalne konwersje Jimny’ego. To rozwiązanie dla tych, którzy są gotowi zapłacić sporo, by spełnić marzenie o własnym Jimny-ute – choć oczywiście bez błogosławieństwa samego producenta.

Tagi: Jimny, Suzuki

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.