⏱️ 4 min.

Tak jeździ nowy Nowy Lexus ES 2026. Nie udaje BMW i może na tym wygrać. Przegląd prasy

Zdjęcie autora artykułu

Krzysztof Drobnicki

28-05-2026 12:05
Lexus ES 2026 - test i pierwsza jazda

Nowy Lexus ES po raz pierwszy łączy w jednej generacji klasyczną hybrydę i pełnoprawny napęd elektryczny. Japońska limuzyna nie próbuje jednak zostać sportową alternatywą dla niemieckich rywali. Zamiast tego idzie w ciszę, komfort i spokojny charakter jazdy – taki obraz rysuje się z pierwszych jazd tym samochodem. Przegląd prasy. 

Najciekawsze w tym aucie nie jest samo przejście na elektryfikację, lecz rezygnacja z udawania kogoś innego. Lexus ES zawsze był modelem dla kierowców, którzy wolą miękką kulturę jazdy od nerwowej dynamiki. Nowa generacja tylko mocniej podkreśla tę filozofię.

Większy Lexus ES ma grać przestrzenią i spokojem

Nowy ES urósł na długość, szerokość i wysokość. Rozstaw osi zwiększono o ponad 7 cm, co szczególnie mocno widać w drugim rzędzie siedzeń. Samochód zaczął przez to wyglądać mniej jak klasyczny sedan, a bardziej jak nisko poprowadzony luksusowy liftback.

Lexus ES 2026 - test i pierwsza jazda

Kabina ma być bardziej przestronna i bardziej komfortowa niż wcześniej. Lexus uprościł wnętrze, ale nie poszedł w skrajny minimalizm. W aucie nadal zostają fizyczne elementy sterowania, co może ucieszyć tych kierowców, którzy nie chcą wszystkiego obsługiwać przez ekran.

Elektryk jest szybszy, ale nie zmienia charakteru ES-a

Najmocniejszy wariant ES 500e AWD rozwija 343 KM i przyspiesza do 100 km/h w 5,5 sekundy. Nisko położony środek ciężkości ma pomagać w prowadzeniu, ale Lexus nie zamienił ES-a w sportową limuzynę. Układ kierowniczy jest opisywany jako precyzyjny, lecz bez ambicji do budowania mocnych emocji.

Elektryczna wersja ma też robić wrażenie bardziej premium od hybrydy. Wynika to z lepszego wyciszenia i płynniejszego oddawania mocy. To pasuje do ES-a idealnie, bo w tym modelu cisza jest ważniejsza niż popisy na zakrętach.

Zasięg i ładowanie bez efektu fajerwerków

Elektryczny Lexus ES oferuje zasięg WLTP do 529 km. Maksymalna moc ładowania prądem stałym wynosi 150 kW. Te dane nie wyglądają źle, ale na tle najnowszych rywali z Chin i części europejskich marek premium nie wywołują już szczególnego zdumienia.

Nowy Lexus ES 2026

Lexus gra więc inną kartą. Zamiast ścigać się wyłącznie parametrami, stawia na przewidywalność, dopracowanie i komfort podróżowania. To może być mniej efektowne w tabelce, ale bardziej przekonujące po kilku godzinach jazdy.

Hybryda może być ważniejsza dla Polski

Choć elektryczny ES przyciąga uwagę nowością, w Europie bardzo istotny może okazać się ES 300h. Hybryda rozwija 201 KM i według polskiej specyfikacji zużywa średnio 4,8–4,9 l/100 km. To wersja, która pasuje do kierowców klasy premium niegotowych jeszcze na pełne przejście na elektryka.

Pierwsze jazdy wskazują też na poprawę kultury pracy układu hybrydowego. Lexus miał dopracować wyciszenie względem poprzednika, a to w tym modelu jest jedną z kluczowych wartości. ES nie musi brzmieć bojowo, bo jego specjalnością jest raczej święty spokój.

Polski cennik pokazuje, gdzie Lexus widzi swoją szansę

Nowy Lexus ES 300h FWD kosztuje w Polsce od 260 100 zł. Elektryczny ES 350e startuje od 287 100 zł, a topowy ES 500e AWD od 308 800 zł. To pozycjonuje Lexusa jako alternatywę dla kierowców szukających limuzyny premium bez wchodzenia w ceny najmocniejszych odmian niemieckich rywali.

Lexus ES 2026 - test i pierwsza jazda

Ten model nie wygrywa narracją o agresji, torze i sportowej duszy. Wygrywa tym, że nie musi niczego udawać. W świecie, w którym wiele limuzyn premium próbuje być wszystkim naraz, nowy ES pozostaje samochodem do spokojnej, cichej i wygodnej jazdy.

Lexus ES jest nudny? Dla wielu klientów to zaleta

Carscoops określił prowadzenie nowego ES-a jako trochę nudne. W przypadku wielu aut byłby to zarzut, ale tutaj brzmi niemal jak opis grupy docelowej. Lexus od lat trafia do kierowców, którzy nie chcą walczyć z samochodem, tylko po prostu wygodnie jechać.

Nowa generacja jest większa, bardziej zelektryfikowana i nowocześniejsza, ale nadal bardzo „lexusowa”. To nie jest limuzyna dla tych, którzy chcą udowodnić coś na lewym pasie. To auto dla tych, którzy wolą dojechać bez zmęczenia, hałasu i teatralnych ambicji.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Krzysztof Drobnicki

Redaktor działu Porady
Zawodowo inżynier, po godzinach łowca zakrętów. Uważam, że zapach spalonego paliwa to najlepsze perfumy.

© 2026 MotoGuru.pl