Ten europejski kraj mięknie w sprawie elektryków. Auta spalinowe wracają do łask

Wielka Brytania może wyraźnie złagodzić tempo odchodzenia od samochodów spalinowych. Zamiast wymagać, by w 2030 roku aż 80% nowych aut stanowiły elektryki, rząd ma dopuścić poziom 50%. Zakaz sprzedaży nowych aut z jakimkolwiek silnikiem spalinowym od 2035 roku najpewniej jednak pozostanie w mocy.
Brytyjski rynek nie nadąża za politycznymi założeniami. W pierwszych pięciu miesiącach tego roku samochody elektryczne odpowiadały za 23,9% nowych rejestracji, choć producenci i importerzy oferowali na nie duże rabaty.
To właśnie na nich spoczywa odpowiedzialność za spełnianie wymogów oraz ryzyko ewentualnych kar.
Problemem nie jest tylko sama technologia
Obecne przepisy zakładają stopniowe zwiększanie udziału aut elektrycznych w sprzedaży. W tym roku mają one stanowić 33% nowych samochodów, w przyszłym roku będzie to 38%, a później udział ma szybko rosnąć. Najostrzejszy punkt tego planu przypada na 2030 rok, gdy udział elektryków miał dojść do 80%.
Producenci działający w Wielkiej Brytanii oraz związki zawodowe chcą obniżenia tego progu do 50%. To nadal oznacza mocną presję na elektryfikację, ale bez tempa, które coraz bardziej rozjeżdża się z realnym popytem. Rynek najwyraźniej nie czyta rządowych tabel z takim entuzjazmem, jak ich autorzy.
Więcej hybryd po 2030 roku
Planowane złagodzenie limitu nie oznacza pełnego odwrotu od zakazu spalinówek. Wielka Brytania nadal ma utrzymać zasadę, że po 2030 roku w sprzedaży pozostaną nowe auta elektryczne, wodorowe oraz hybrydowe. Wcześniejsza korekta rządu Sira Keira Starmera dopuściła po tej dacie także klasyczne hybrydy, a nie tylko hybrydy plug-in.
To istotna zmiana dla producentów i klientów, bo klasyczne hybrydy nie wymagają ładowania z gniazdka. Dają więc sposób na obniżenie emisji bez pełnej zależności od infrastruktury ładowania. Dla wielu kierowców taki kompromis może być łatwiejszy do zaakceptowania niż natychmiastowa przesiadka do auta elektrycznego.

Zakaz sprzedaży nowych samochodów z jakimikolwiek silnikami spalinowymi od 2035 roku ma jednak zostać utrzymany. Z tej perspektywy obecna dyskusja dotyczy głównie tempa dojścia do celu, a nie samego kierunku zmian.
Przemysł mówi o miejscach pracy, branża ładowania o ryzyku
Jak informuje portal auto.cz, Sharon Graham, przewodnicząca związku Unite workers, uznała obniżenie limitu na 2030 rok za duże zwycięstwo dla pracowników. Jej zdaniem miejsca pracy są zagrożone przez nieprzewidywalną drogę do w pełni elektrycznej floty. Graham stwierdziła też, że brak reakcji na zmieniające się warunki byłby formą szkodzenia samemu sobie.
Po drugiej stronie sporu stoją firmy związane z ładowaniem samochodów elektrycznych. Vicky Read, szefowa ChargeUK, ostrzega, że kolejne złagodzenie limitów może spowolnić rozwój infrastruktury. Operatorzy stacji ładowania inwestują miliardy, zakładając, że ustalone reguły nie będą co chwilę zmieniane.
Podobny sprzeciw wyraził Gurjeet Grewal, szef Octopus Electric Vehicles. Według niego złagodzenie wymogów może w długim okresie realnie zaszkodzić konsumentom. Argument jest prosty: mniej presji na sprzedaż elektryków może oznaczać wolniejszy rozwój rynku, słabszą infrastrukturę i mniejszą przewidywalność dla kierowców.
Emisji nie obniżają same cele na papierze
Hawes zwraca uwagę, że same limity nie redukują emisji. Robi to dopiero zakup nowych samochodów przez klientów i firmy. Jeżeli koszty, warunki użytkowania oraz infrastruktura nie są wystarczająco przekonujące, polityczne cele mogą pozostać tylko elegancką tabelą z coraz bardziej nerwowym marginesem błędu.
Szef SMMT krytykuje także rozwiązania, które zniechęcają do przesiadki na auta elektryczne. Jako przykład podaje opodatkowanie każdej przejechanej mili samochodem elektrycznym. Pomysł może osłabiać sens zachęt, które miały przyspieszyć odejście od aut spalinowych. Brytyjski przypadek pokazuje szerszy problem europejskiej transformacji motoryzacyjnej.
Samochody elektryczne są ważnym kierunkiem zmian, ale tempo ich popularyzacji zależy od cen, energii, infrastruktury i zaufania klientów. Bez tego nawet najbardziej ambitny harmonogram zaczyna wyglądać jak plan napisany na rynek, którego już nie ma.
O autorze
Redakcja MotoGuru.pl
Najnowsze

Assetto Corsa Rally: W aktualizacji 0.5 odcinki Acropolis Rally

Tak kierowcy Tesli oszukują system monitorowania uwagi. Wystarczy mały gadżet

Bateria największą słabością Mercedesa. Awarie kosztowały punkty

UE bierze się za chińskie hybrydy plug-in. Ceny mogą wzrosnąć



