Ten Rolls-Royce Phantom przejechał 775 tys. km. Przegląd kosztuje ok. 3000 dolarów

Rolls-Royce Phantom kupiony w 2018 roku ma już ponad 775 tys. km przebiegu i nadal jest intensywnie użytkowany. Właściciel z Liechtensteinu podróżował nim po Europie, Saharze i Syberii, a przy takim tempie eksploatacji milion kilometrów przestaje brzmieć jak abstrakcja.
Phantom pracuje jak samochód wyprawowy
Ten egzemplarz nie pełni roli kolekcjonerskiej rzeźby na kołach. Właściciel traktuje go jak auto do dalekich tras, także tam, gdzie luksusowa limuzyna wyglądałaby raczej jak gość z innej planety. Phantom jeździł po zimnych regionach północy, odwiedził Saharę i pokonał trasy przez Syberię.
Według relacji kierowcy sedan dobrze znosił także tankowanie paliwa wątpliwej jakości w odległych miejscach. To ważny szczegół, bo w takim użyciu trwałość nie oznacza tylko ładnego wyniku na liczniku. Liczy się też odporność na realne warunki podróży, a nie wyłącznie komfort.
Serwis co kilka miesięcy i rachunek jak za używane auto
Tak intensywna eksploatacja wymusza częste wizyty w autoryzowanym serwisie. Rolls-Royce zaleca obsługę co 16 tys. km, więc właściciel pojawia się na przeglądzie co dwa lub trzy miesiące. Jedna taka wizyta kosztuje około 3000 dolarów (ok. 10 919 zł).

W świecie Phantoma taki rachunek nie brzmi jeszcze jak katastrofa, ale przy przebiegach tego konkretnego auta robi się z tego stały koszt podróżowania. Luksusowa limuzyna może być wygodnym narzędziem do nabijania kilometrów, tylko trzeba pamiętać, że każde narzędzie z takim znaczkiem ma własny cennik.
To nie pierwszy samochód właściciela z ogromnym przebiegiem
Historia tego Phantoma nie wzięła się znikąd. Właściciel wcześniej jeździł BMW serii 7, którym pokonał 500 tys. km. Jeszcze wcześniej miał Maybacha 62 z silnikiem V12, z którym rozstał się dopiero po przekroczeniu 1,1 mln km. To zmienia odbiór całej historii.
Nie chodzi o jednorazowy eksperyment z autem za wielkie pieniądze, lecz o konsekwentny styl używania luksusowych limuzyn. Dla tego kierowcy reprezentacyjny sedan nie jest eksponatem, tylko długodystansowym środkiem transportu.
775 tys. km to nie rekord, ale robi wrażenie
Samochody z przebiegiem miliona kilometrów nie są motoryzacyjnym mitem. Różnica polega na tym, że zwykle takie historie kojarzą się z prostymi konstrukcjami, flotami albo autami użytkowymi. Phantom z przebiegiem ponad 775 tys. km działa na wyobraźnię właśnie dlatego, że reprezentuje drugi koniec rynku.
W połowie maja pojawiła się też historia Suzuki Vitary z przebiegiem przekraczającym 700 tys. km. Ten samochód nadal ma fabryczną jednostkę napędową i uchodzi za najtrwalszy egzemplarz tego modelu w Wielkiej Brytanii. Przy takim tle Rolls-Royce nie jest samotnym przypadkiem, ale zdecydowanie bardziej spektakularnym.
Milion kilometrów jest coraz bliżej
Jeśli obecne tempo jazdy się utrzyma, Phantom może dołączyć do grona aut z siedmiocyfrowym przebiegiem. Taki wynik byłby mocnym argumentem w dyskusji o tym, czy współczesny luksus oznacza tylko wyposażenie i prestiż, czy także realną wytrzymałość.
Najciekawsze w tej historii jest jednak coś prostszego. Samochód, który wielu właścicieli traktowałoby jak kosztowny salon na kołach, tutaj robi dokładnie to, do czego auto zostało stworzone: jeździ. I to naprawdę dużo
O autorze
Jan Pacuła
Najnowsze

McLaren ze specjalnym malowaniem. To hołd dla 1000. start w F1

Ferrari Luce rozgrzało sieć do czerwoności. 48 mln wyświetleń w 48 godzin

Rob Smedley o 19-letnim Kimim Antonellim: „Talent pokoleniowy”

Williams szykuje części na Monako po kraksach Albona



