Ferrari Luce rozgrzało sieć do czerwoności. 48 mln wyświetleń w 48 godzin

Ferrari Luce w 48 godzin zebrało ponad 48 mln wyświetleń wideo i ponad 1,1 tys. publikacji w mediach społecznościowych. Premiera pierwszego elektrycznego auta tego wytwórcy stała się wydarzeniem wykraczającym poza świat motoryzacji, ale początkowy odbiór w sieci nie jest dla marki jednoznacznie korzystny.
Ogromny zasięg, chłodny nastrój
Serwis Comscore odnotował dla Ferrari Luce ujemny Net Sentiment na poziomie -12,4 punktu procentowego. To oznacza, że krytyczne opinie przeważyły nad pozytywnymi w początkowej fazie dyskusji. Sam zasięg nie wystarczył więc do prostego komunikatu o sukcesie, bo internet obejrzał auto masowo, ale niekoniecznie z zachwytem.
Najwięcej emocji wywołały dwa tematy: tożsamość Ferrari oraz wygląd nowego modelu. Dla części odbiorców elektryczne Luce jest naturalnym etapem technologicznej zmiany. Dla innych to moment, w którym Cavallino Rampante wchodzi na teren wyjątkowo trudny do pogodzenia z własną tradycją.
Instagram wygrał walkę o uwagę
Facebook był najczęściej wybieraną platformą do publikowania treści o Ferrari Luce. To tam pojawiła się ponad połowa wszystkich materiałów poświęconych temu modelowi. Największą siłę oddziaływania miał jednak Instagram.
Na Instagramie skupiło się 62% wyświetleń wideo, 56% całego zaangażowania i 42% komentarzy. Jeden z najbardziej komentowanych materiałów przekroczył 17 tys. bezpośrednich komentarzy pod postem. Jak na motoryzację to wynik rzadki, nawet gdy na masce widnieje koń, który zwykle sam robi za dział marketingu.
Jony Ive pomógł, design podzielił
Pozytywnie odebranym wątkiem był udział Jony’ego Ive’a i studia LoveFrom w projekcie kreatywnym Ferrari Luce. Nazwisko projektanta kojarzonego z iPhone’em nadało premierze dodatkowy ciężar poza branżą motoryzacyjną.
To ważne, bo debiut Luce nie został potraktowany wyłącznie jako prezentacja nowego samochodu. Najbardziej polaryzującym elementem pozostał design. Komentujący spierali się o to, czy forma auta pasuje do historii Ferrari i czy pierwsza elektryczna konstrukcja tej włoskiej marki ma właściwy charakter.
Montezemolo dołożył paliwa do elektrycznej dyskusji
W rozmowach o Luce ważną rolę odegrały też krytyczne wypowiedzi Luki Cordero di Montezemolo. Jego komentarze zwiększyły zaangażowanie i pomogły utrzymać temat wysoko w obiegu medialnym. To pokazuje, że wokół elektrycznej Ferrari ścierają się nie tylko fani i przeciwnicy elektromobilności, ale także różne wizje samej marki.
Luce stało się symbolem szerszej zmiany w świecie supersamochodów. Dyskusja obejmuje technologię, zrównoważony rozwój, przyszłość osiągów i pytanie o to, co właściwie definiuje Ferrari. Samochód elektryczny w tej klasie nie jest już tylko układem napędowym, lecz testem wiarygodności dla producenta.
Ferrari osiągnęło jedno: wszyscy o tym mówią
W pierwszych 48 godzinach po premierze powstało ponad 1,1 tys. treści o Ferrari Luce. Łącznie wygenerowały one ponad 48 mln wyświetleń wideo. Skala reakcji pokazuje, że debiut pierwszego elektrycznego Ferrari przebił typowy zasięg premiery samochodu.
Największy paradoks tej premiery polega na tym, że krytyka nie osłabiła rozgłosu. Przeciwnie, spór o design, napęd i dziedzictwo marki stał się paliwem dla zasięgów. Ferrari Luce już spełniła jedno z podstawowych zadań nowego modelu: zmusiło rynek do rozmowy.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Ten Rolls-Royce Phantom przejechał 775 tys. km. Przegląd kosztuje ok. 3000 dolarów

Rob Smedley o 19-letnim Kimim Antonellim: „Talent pokoleniowy”

Williams szykuje części na Monako po kraksach Albona

Le Mans 24h z wyjątkowo mocną obsadą w LMP2. Dwa auta Inter Europol Competition





