Range extender i PHEV. Czym od siebie różnią się oba rodzaje napędów?

Range extender, czyli REx albo REEV, wygląda jak kompromis dla kierowców, którzy chcą jeździć głównie na prądzie, ale nie chcą uzależniać się od publicznych ładowarek. Taki napęd łączy silnik elektryczny z benzynowym generatorem, lecz działa inaczej niż klasyczna hybryda plug-in. W Europie technologia dopiero wraca do szerszej gry, ale dostawcy gotowych modułów już szykują rozwiązania dla producentów aut.
Najważniejsza różnica jest ukryta w sposobie napędzania kół
W klasycznym range extenderze koła napędza silnik elektryczny. Jednostka spalinowa nie pełni roli głównego źródła napędu, tylko pracuje jako generator i ładuje akumulator, gdy poziom energii spada. Hybryda plug-in działa inaczej.
W PHEV-ie zarówno silnik spalinowy, jak i elektryczny mogą bezpośrednio napędzać koła, także równolegle. Właśnie dlatego takie układy zalicza się do hybryd równoległych, podobnie jak klasyczne pełne hybrydy pokroju Toyoty Prius.
REx jest elektrykiem z awaryjnym spokojem w baku
Range extender można ładować z gniazdka i używać w trybie czysto elektrycznym. Pod tym względem przypomina hybrydę plug-in, ale jego logika jest bliższa samochodowi elektrycznemu z własnym generatorem energii. Nowoczesne silniki stosowane w takich układach są małe, lekkie i nastawione na wysoką sprawność.
Gdy muszą doładować akumulator, pracują ze stałą prędkością obrotową. To mniej romantyczne niż wysokoobrotowe V8, ale rachunek energetyczny bywa tu ważniejszy od teatralnych doznań.
Mniejszy akumulator oznacza niższy koszt
Akumulator wysokiego napięcia w REx-ie jest znacznie mniejszy niż w pełnym samochodzie elektrycznym. To obniża koszt układu i ułatwia producentom budowę aut, które nie wymagają ogromnej baterii do codziennej jazdy. Ta cecha ma szczególne znaczenie tam, gdzie publiczna infrastruktura ładowania jest słabo rozwinięta.
REx pozwala zachować elektryczny charakter jazdy, a jednocześnie zmniejsza stres związany z dostępnością ładowarek. Dlatego ta technologia cieszy się dużym zainteresowaniem chińskich producentów.
Technologia robi się modułowa
Dostawcy zaczynają oferować gotowe moduły range extenderów, które można łatwiej włączyć do różnych platform samochodowych. Horse Powertrain, czyli wspólne przedsięwzięcie Renault i Geely, rozwija kilka takich rozwiązań. Jednym z nich jest kompaktowy moduł C15, określany jako wielkości walizki.
Da się go zamontować z przodu albo z tyłu platformy elektrycznej. Takie podejście może przyspieszyć wdrażanie REx-ów, bo producent nie musi projektować całego układu od zera. ZF również zaczyna seryjną produkcję modułowych range extenderów. Przykładem jest eRE+, który może działać jako generator, ale po połączeniu ze sprzęgłem potrafi też przekazywać napęd na koła i zapewnić napęd na cztery koła.
REx ma zalety, ale nie jest technologiczną magią
Range extender jest bardziej złożony niż czysty samochód elektryczny. Łączy elementy układu spalinowego i elektrycznego, więc konstrukcyjnie przypomina kompromis, a kompromisy zwykle mają swoje rachunki serwisowe.
Drugą kwestią jest okresowa bezczynność silnika spalinowego. W wielu autach elektronika uruchamia go co jakiś czas w cyklu serwisowym, aby utrzymać układ w sprawności. To drobny, ale ważny szczegół, bo benzynowy generator nie może przez miesiące udawać eksponatu muzealnego.
Na razie wybór w Europie jest skromny
Leapmotor C10 i B10 Hybrid EV pozostają obecnie jedynymi range extenderami dostępnymi w Polsce. To jednak raczej początek szerszego trendu niż zamknięty epizod. Jeśli modułowe układy od dostawców trafią do kolejnych marek, REx może stać się wygodną alternatywą dla dużych elektryków i klasycznych hybryd plug-in.
Szczególnie zainteresują kierowców, którzy większość tras pokonują lokalnie, ale nie chcą planować każdej dłuższej podróży wokół ładowarek.
O autorze
Krzysztof Drobnicki
Najnowsze

Rob Smedley o 19-letnim Kimim Antonellim: „Talent pokoleniowy”

Williams szykuje części na Monako po kraksach Albona

Le Mans 24h z wyjątkowo mocną obsadą w LMP2. Dwa auta Inter Europol Competition

Kimi Antonelli uciął temat Ferrari. „Chcę wygrywać z Mercedesem”





