⏱️ 4 min.

Citroën 2 CV wróci po latach niebytu. Tym razem z zupełnie innym napędem

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

22-05-2026 15:05
Citroen 2 CV - wizualizacja
fot. Wizualizacja

Citroën oficjalnie potwierdza powrót nazwy 2 CV po 36 latach od zakończenia produkcji oryginału. Nowy model będzie samochodem elektrycznym, zbudowanym wokół idei prostoty, niskiej masy, praktyczności i możliwie przystępnej ceny. Szczegóły techniczne oraz wygląd auta poznamy podczas Paris Motor Show w październiku 2026 roku.

Citroën nie próbuje zapowiadać muzeum na kołach. Ta francuska marka deklaruje, że nowe 2 CV nie będzie projektem czysto nostalgicznym, tylko współczesną interpretacją wartości, które stworzyły legendę oryginału. To ważne, bo w dzisiejszej Europie najtrudniej zbudować nie samochód efektowny, lecz samochód prosty i naprawdę tani.

Nowy 2 CV ma być odpowiedzią na drogie elektryki

Nowy model powstaje w ramach strategii FaSTLAne 2030 koncernu Stellantis. Jej hasła to dostępna mobilność, prostota, wszechstronność, atrakcyjność i napęd elektryczny. W praktyce oznacza to, że Citroën chce wrócić do segmentu aut, które nie muszą udawać małych limuzyn, komputerów na kołach ani crossoverów dla wszystkich naraz.

Nowe 2 CV ma kontynuować kilka podstawowych założeń poprzednika. Wśród nich są niska masa, praktyczne rozwiązania, uniwersalność oraz cena, która nie odstraszy klientów już na poziomie konfiguratora. Brzmi banalnie, ale w świecie coraz cięższych i droższych aut elektrycznych taki powrót do elementarza może być bardziej radykalny niż kolejny ekran na pół deski rozdzielczej.

Legenda nie wzięła się z mocy, tylko z pomysłu

Oryginalny Citroën 2 CV był produkowany od 1948 do 1990 roku. Pierwsze wersje miały zaledwie 9 KM, a późniejsze odmiany dochodziły do 32 KM. Nie był to więc samochód, który wygrywał pojedynki pod światłami, chyba że przeciwnikiem był rowerzysta po obiedzie. Jego siła leżała gdzie indziej.

Citroen 2CV 1954 rok pod wieżą Eiffla
fot. newspressuk.com

2 CV powstał jako prosty środek transportu dla ludzi, którzy potrzebowali taniego, odpornego i wygodnego auta do codziennych zadań. Klasyczna anegdota mówi o konstrukcji zdolnej przejechać przez zaorane pole z koszem jaj na siedzeniu pasażera bez ich potłuczenia. Za tym stało bardzo miękkie zawieszenie o dużym skoku.

Citroën obiecuje ducha, nie kopię starego auta

Szef Citroëna Xavier Chardon podkreśla, że odtworzenie 2 CV w realiach dzisiejszego rynku jest dużym wyzwaniem. Ta francuska marka nie chce jedynie narysować retro-nadwozia i przykleić do niego znanej nazwy. Nowy model ma odświeżyć pierwotne pojęcia prostoty i dostępności. Xavier Chardon tłumaczy kierunek projektu tak:

Odtworzenie jutrzejszego 2 CV to ogromne wyzwanie i wielka odpowiedzialność. Oryginalny 2 CV nigdy nie został stworzony po to, by stać się ikoną. Stał się ikoną, ponieważ dawał ludziom wolność.

To dobrze ustawia oczekiwania. Nowy 2 CV raczej nie będzie mechanicznym hołdem dla chłodzonego powietrzem klasyka. Ma być małym elektrykiem, który korzysta z tej samej filozofii: mniej ozdobników, więcej użyteczności.

Klasa M1E może być kluczem do ceny

W tle pojawia się nowa unijna kategoria M1E. Obejmuje ona małe samochody elektryczne o długości poniżej 4,2 m. Takie pojazdy mają kwalifikować się do superkredytów w celach emisji CO2 producentów na rynku europejskim. To może mieć duże znaczenie dla nowego Citroëna.

Jeżeli 2 CV faktycznie zostanie zaprojektowane pod tę kategorię, Stellantis zyska dodatkowy argument regulacyjny, a klienci mogą dostać prostsze i tańsze auto miejskie. Na razie Citroën nie ujawnia jednak wymiarów, parametrów napędu ani ceny.

Premiera w Paryżu pokaże, ile zostało z ikony

Najważniejsze informacje poznamy podczas Paris Motor Show w październiku 2026 roku. To tam Citroën ma pokazać, jak wygląda współczesne wcielenie 2 CV i co ma pod spodem. Dziś wiadomo przede wszystkim, że nowa generacja będzie elektryczna i ma czerpać z oryginału bardziej filozofię niż konkretne rozwiązania konstrukcyjne.

Citroën stosuje zapis „2 CV”, a nie dawniej często spotykane „2CV”. To drobiazg, ale przy takim modelu nawet spacja może mieć znaczenie. Zwłaszcza gdy marka sięga po nazwę, która przez dekady była symbolem taniej, francuskiej wolności na czterech kołach.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

Redaktor działu Retro
Kocham klasyki – im starsze, tym piękniejsze. Chrom, zapach skóry i mechanika bez elektroniki to mój świat.

© 2026 MotoGuru.pl