Mały elektryk, wielki hit. Geely EX2 wjeżdża do Polski

Mały, „uroczy” i elektryczny – a jednak w 2025 roku zgarnął chiński rynek z przewagą, której trudno nie zauważyć. Model znany tam jako Geely Galaxy Xingyuan, a u nas oferowany jako Geely EX2, ma za sobą sprzedaż bliską 500 000 egzemplarzy w rok. Teraz wjeżdża do Polski z pomysłem prostym jak paragon: mniej fajerwerków, mniejsze akumulatory, za to cena, która ma przyciągać.
Geely to dziś drugi największy koncern w Chinach, więc takie „wejście do Europy” nie wygląda jak przypadkowa wycieczka. EX2 ma być przede wszystkim miejskim narzędziem do codziennej jazdy – i ma kusić tym, czego w segmencie aut elektrycznych często brakuje: relacją ceny do użyteczności, bez udawania klasy wyższej (to akurat może być zaleta, zależnie od oczekiwań).
Chiński bestseller zmienia imię, ale nie pomysł
W Chinach ten samochód funkcjonował jako Geely Galaxy Xingyuan i właśnie pod tą nazwą stał się najpopularniejszym modelem w 2025 roku. Do Europy trafia jako Geely EX2. Recepta nie jest tajemnicą: to auto z segmentu B, typowo miejskie, które ma kusić niską ceną. Na papierze rywale wyglądają groźnie: nowy Volkswagen ID. Polo, Cupra Raval czy Renault 5 E-TECH.
W praktyce jednak EX2 nie zamierza grać w tę samą grę „na bogato”, bo stawia na dużo skromniejsze wykończenie i mniejsze akumulatory. W zamian ma być po prostu wyraźnie tańszy – i na tym buduje całą narrację.
Wymiary jak w miszczuchu, miejsce jak w kompakcie
Nadwozie ma 4135 mm długości, 1805 mm szerokości i 1570 mm wysokości. Rozstaw osi to 2650 mm i to on robi robotę w kabinie – przekłada się na przestrzeń typową raczej dla aut kompaktowych niż dla klasy B. Geely podkreśla też praktyczne elementy układu wnętrza: płaska podłoga oraz odpowiednie ukształtowanie siedzisk mają dawać dużo miejsca na nogi w drugim rzędzie. Nad głową ma zostać wyraźny zapas nawet przy pełnym komplecie pasażerów, czyli bez typowego „siadamy na grzeczności” z tyłu.
Dwa bagażniki i konkretna praktyczność
EX2 oferuje dwa miejsca na bagaż. Z przodu jest dodatkowy schowek o pojemności 70 litrów – na kable do ładowania albo rzeczy, które jeżdżą „na wszelki wypadek”. Z tyłu mamy klasyczny kufer: 375 litrów, a po złożeniu kanapy pojemność rośnie do 1320 litrów. Do tego dochodzą regularne kształty przestrzeni ładunkowej oraz praktyczne haczyki, które w codziennym użytkowaniu potrafią znaczyć więcej niż kolejna designerska listwa.
Ekran 14,6 cala, sterowanie głosowe i „540 stopni” kamer
Centralny punkt kokpitu to ekran o przekątnej 14,6 cala. Obsługuje system multimedialny z rozbudowanym menu, sterowaniem głosowym oraz zestawem kamer określanym jako 540 stopni. Brzmi jak marketingowa gimnastyka, ale jeśli działa sprawnie, to w miejskim aucie potrafi realnie ułatwić życie na ciasnych parkingach. Jest też indukcyjna ładowarka do smartfonów o mocy 50 W. A jeśli ktoś lubi, gdy auto ma gdzie „chować rzeczy”, to tu Geely idzie na rekord: we wnętrzu ma być łącznie 36 schowków, w tym:
- 20-litrowy pojemnik w konsoli centralnej,
- 10-litrowa szuflada przed pasażerem,
- 28-litrowe skrytki pod tylną kanapą.
To są liczby, które brzmią jak lista z działu „organizacja domu”, ale w miejskim aucie mogą być tym, co najbardziej docenisz po tygodniu.
Napęd i akumulatory: rozsądnie, nie „na pokaz”
Za napęd odpowiada silnik elektryczny o mocy około 116 KM. W ofercie mają być dwa akumulatory: 30 i 40 kWh. Zasięg nie ma więc udawać cudów – potencjalnie maksymalnie 250–300 km. To ustawienie jasno mówi, do czego jest ten samochód: do miasta i okolic, a nie do bicia rekordów na trasie. Zwykle właśnie tu rozjeżdżają się oczekiwania z rzeczywistością, więc lepiej, że EX2 od początku nie próbuje grać bohatera długich dystansów.
Cena ma być argumentem, nie dodatkiem
Najmocniejsza karta to koszt zakupu. Pada widełka 75–80 tysięcy złotych. Jeśli faktycznie w tych okolicach pojawi się finalna oferta, to scenariusz robi się dla wielu osób po prostu ciekawy: prostsze wykończenie i mniejsze akumulatory w zamian za cenę, która nie wygląda jak żart. I tu jest klucz: Geely EX2 nie obiecuje, że będzie „lepszy” od rywali w każdym aspekcie.
Ma być lepszy w jednym, konkretnym warunku – gdy priorytetem jest sensowna, miejska elektryczna mobilność za możliwie małe pieniądze.
O autorze
Tomasz Nowak
Najnowsze

Cadillac prowadzi po 16 godzinach Le Mans. Toyota i BMW blisko

Koenigsegg Jesko Absolut przekroczył granicę 300 km/h. I zrobił to na ćwierć mili

Verstappen bliżej Mercedesa, niż sądził. Nieudany ostatni sektor

Genesis Magma GT coraz bliżej produkcji. Koreańczycy pokazali kabinę





