Tak wygląda elektryczne Ferrari Luce po tuningu w firmie Venuum. Jest dużo lepiej

Ferrari Luce, czyli pierwszy samochód elektryczny z Maranello, już trafił na warsztat tunerów, choć na razie tylko w formie renderów. Studio Venuum ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich pokazało karbonowy pakiet nadwozia, który ma nadać kontrowersyjnej nowości ostrzejszy charakter.
Karbon zamiast grzecznej sylwetki
Najważniejsza zmiana dotyczy sposobu, w jaki Luce prezentuje się na drodze. Venuum przygotowało wizję auta z bardziej agresywnym przodem, większymi wlotami powietrza i dodatkowym splitterem.

Pakiet obejmuje też boczne elementy aerodynamiczne, poszerzone nadkola oraz duże nakładki progowe. Boczne wloty powietrza otrzymały akcenty z włókna węglowego, bo w tuningu premium karbon bywa odpowiedzią nawet wtedy, gdy pytanie brzmi: „czy to już wystarczy?”.
Tył Luce zmienia charakter najmocniej
Z tyłu pojawiają się ogromny dyfuzor i stałe skrzydło. Te elementy mają nadać elektrycznemu Ferrari bardziej sportowy wizerunek, zwłaszcza w połączeniu ze standardowymi okrągłymi światłami.
Po tych zmianach tył Luce może budzić skojarzenia z tym w Nissanie GT-R. To ciekawy efekt, bo część fanów marki już wcześniej zarzucała Ferrari podobieństwo do innych samochodów elektrycznych, w tym Nissana Leafa.
To jeszcze nie gotowy zestaw, tylko zapowiedź
Venuum pokazało na razie wyłącznie rendery. Produkcja pakietu pozostaje uzależniona od zainteresowania klientów, więc karbonowe Luce nie jest jeszcze gotową ofertą z cennika.

Studio ma już doświadczenie z bardzo wyrazistymi projektami. Jednym z ostatnich dzieł Venuum był pakiet Mastodon dla Mercedesa-AMG G 63, który zmieniał wygląd tego auta terenowego, ale nie ingerował w układ napędowy.
Ferrari Luce dzieli fanów, a tunerzy widzą okazję
Luce od początku wzbudzało spory ze względu na nietypowy design jak na Ferrari. Krytycy uznali, że projekt nie pasuje do dotychczasowej filozofii marki i zbyt mocno zbliża się do estetyki popularnych elektryków.
Twórcy wyglądu nowego Ferrari zachęcali krytyków do zaakceptowania zmian. Venuum proponuje jednak inną drogę: nie przekonywać wszystkich do seryjnego auta, tylko pokazać, że elektryczne Ferrari może wyglądać bardziej drapieżnie.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

McLaren ze specjalnym malowaniem. To hołd dla 1000. start w F1

Ten Rolls-Royce Phantom przejechał 775 tys. km. Przegląd kosztuje ok. 3000 dolarów

Ferrari Luce rozgrzało sieć do czerwoności. 48 mln wyświetleń w 48 godzin

Rob Smedley o 19-letnim Kimim Antonellim: „Talent pokoleniowy”



