⏱️ 3 min.

Fabryka w Wolfsburgu przed największą zmianą od dekad. Volkswagen stawia na megacasting

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

06-05-2026 11:05
fabryka Volkswagena w Wolfsburgu

Volkswagen przygotowuje głęboką przebudowę produkcji w Wolfsburgu. Wewnętrzny projekt Gamechanger ma wejść do głównej fabryki przy okazji przejścia z Golfa spalinowego na elektryczne modele oparte na platformie SSP.

Golf z silnikiem spalinowym opuści Wolfsburg w 2027 roku. W przyszłości ten model ma pochodzić z Meksyku, a dwie zwolnione linie produkcyjne stworzą miejsce dla nowych procesów w niemieckiej fabryce.

Wolfsburg dostanie elektrycznego Golfa i T-Roca

Po umowie „Przyszłość Volkswagena” z końca 2024 roku zakład w Wolfsburgu otrzymał dwóch następców obecnych modeli. Będą to elektryczne odpowiedniki Golfa i T-Roca, oparte na nowej architekturze SSP, czyli Scalable Systems Platform. Planowana sprzedaż obu modeli wynosi łącznie około 500 000 aut rocznie.

Ich start przewidziano na koniec dekady, czyli okolice 2029 lub 2030 roku. Dla pracowników oznacza to nie tylko zmianę napędu. Volkswagen chce wykorzystać moment przebudowy gamy do wdrożenia nowych metod produkcji, które mają trafić do hali 54.

Projekt Gamechanger owiany tajemnicą

Wewnętrzna nazwa projektu to Gamechanger. Szczegóły pozostają niejawne, a dokładna skala zmian zależy od wysokości inwestycji, którą muszą uzgodnić Christian Vollmer oraz Arno Antlitz. Stawka jest wysoka, bo Volkswagen szuka sposobu na obniżenie kosztów produkcji.

Oliver Blume mówił już, że obecny model biznesowy firmy nie będzie działał długo, a Wolfsburg jest naturalnym miejscem do testowania dużych zmian.

Megacasting może stać się kluczem do tańszej produkcji

Jednym z najbardziej prawdopodobnych kierunków jest odlewanie dużych elementów nadwozia z aluminium pod wysokim ciśnieniem. Ten proces znany jest jako megacasting lub gigacasting i pozwala zastępować wiele mniejszych części jednym dużym elementem.

fabryka Volkswagena w Wolfsburgu

Volkswagen korzysta już z podobnego rozwiązania w nowej miejskiej rodzinie aut elektrycznych. Obejmuje ona modele Volkswagen ID. Polo, ID. Cross, Cupra Raval oraz Škoda Epiq. W tym przypadku jeden duży odlew ma 170 cm długości i 115 cm szerokości. Zastępuje 123 pojedyncze części, więc upraszcza nie tylko sam montaż, ale też logistykę oraz rozwój konstrukcji.

Mniej części, mniej dostawców i lżejsze auta

Duże odlewy mogą ograniczyć liczbę dostawców i skrócić drogę od projektu do produkcji. Dla Volkswagena to ważne, bo marka od lat mierzy się z niską rentownością przy ogromnej skali działania. Volvo, które stosuje podobną metodę w nowym elektrycznym SUV-ie, mówi o kosztach produkcji niższych o 30 do 40%.

Nie oznacza to automatycznie takiego samego wyniku w Wolfsburgu, ale pokazuje, dlaczego producenci tak chętnie patrzą dziś na wielkie odlewy. Nowa metoda może też zmniejszyć masę samochodów i ograniczyć emisję CO₂ w procesie produkcji. W branży, w której każdy etap kosztuje coraz więcej, nawet aluminium zaczyna robić za księgowego z kalkulatorem.

Volkswagen ma czas, ale nie ma komfortu

Harmonogram daje firmie kilka lat na przygotowanie zakładu. Golf spalinowy znika z Wolfsburga w 2027 roku, a elektryczny Golf i elektryczny T-Roc na SSP pojawią się dopiero pod koniec dekady. To tworzy rzadkie okno na przebudowę produkcji bez natychmiastowej presji seryjnego startu.

Jednocześnie sytuacja finansowa grupy sprawia, że Gamechanger nie wygląda jak techniczna ciekawostka, lecz jak projekt wymuszony przez rzeczywistość. Dla Wolfsburga może to być moment przejściowy między klasyczną fabryką Golfa a zakładem nowej generacji.

Dla Volkswagena to test, czy największy europejski producent potrafi obniżyć koszty bez utraty skali, która przez dekady była jego największą siłą.

Źródło: auto-motor-und-sport.de

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

Redaktor
Ekolog z duszą petrolheada. Wierzę, że można kochać prędkość i dbać o planetę jednocześnie.

© 2026 MotoGuru.pl