Sześcioletnia Tesla Model 3 Long Range ma za sobą 265 tys. km. Jej właściciel oszacował spadek pojemności akumulatora na około 19%, a łączne wydatki na obsługę i naprawy podliczył na 5749 dolarów (ok. 21 516 zł).
Zasięg przy pełnym naładowaniu spadł o 96 km
Opisywany egzemplarz to Tesla Model 3 Long Range z 2019 roku, użytkowana w Stanach Zjednoczonych przez Arthura Fredericka Haslera, który podzielił się swoimi doświadczeniami z tym autem na łamach portalu Cleantechnica. Jest on emerytowanym profesorem uniwersyteckim, pracującym również jako naukowiec w NASA.
Gdy samochód był nowy, komputer pokładowy przy akumulatorze naładowanym do 100% wskazywał zasięg 499 km. Obecnie w takich samych warunkach wyświetla około 403 km, czyli o 96 km mniej. Na tej podstawie właściciel wyliczył, że pojemność baterii mogła zmniejszyć się o około 19%.
Nie jest to jednak wynik laboratoryjnego pomiaru rzeczywistej pojemności akumulatora, lecz szacunek oparty na wskazaniach prognozowanego zasięgu.
Tempo degradacji wyraźnie przyspieszyło
Przy przebiegu 224 tys. km właściciel oceniał utratę pojemności na 12,5%. Oznaczałoby to, że podczas kolejnych 41 tys. km szacowana degradacja wzrosła aż o 6,5 punktu procentowego.
Taki przebieg zmian może budzić wątpliwości, ponieważ najszybszy spadek pojemności akumulatorów trakcyjnych zwykle następuje na początku eksploatacji, a później tempo degradacji powinno się stabilizować. Różnica może jednak wynikać także ze sposobu obliczeń, warunków użytkowania lub zmian w algorytmie szacującym zasięg.

fot. Tesla
Dla porównania Tesla podaje, że akumulatory stosowane w Modelu 3 i Modelu Y po przejechaniu 320 tys. km zachowują średnio około 85% pierwotnej pojemności. Wynik opisywanego samochodu byłby więc gorszy od średniej deklarowanej przez producenta.
Największym wydatkiem były opony
Łączne koszty obsługi, części eksploatacyjnych i napraw podczas sześciu lat wyniosły 5749 dolarów (ok. 21 516 zł). Największą pozycją były cztery komplety opon, za które właściciel zapłacił 3040 dolarów (ok. 11 377 zł).
Ustawienie geometrii kół kosztowało 371 dolarów (ok. 1388 zł). Wymiana elementu układu chłodzenia, określanego jako Superbottle, pochłonęła 673 dolary (ok. 2519 zł).
Najdroższą pojedynczą naprawą poza zakupem opon była wymiana PTC, związanego z ogrzewaniem kabiny. Kosztowała ona 1148 dolarów (ok. 4296 zł).
Lista pozostałych wydatków jest krótka
Właściciel uwzględnił również 29 dolarów (ok. 109 zł) za filtr kabinowy oraz 23 dolary (ok. 86 zł) za wycieraczki. Dywaniki kosztowały 49 dolarów (ok. 183 zł), a płyn do spryskiwaczy stanowił kwotę 10 dolarów (ok. 37 zł).
Po sześciu latach konieczna była także wymiana akumulatora 12 V za 112 dolarów (ok. 419 zł). Naprawa pasów bezpieczeństwa kosztowała natomiast 294 dolary (ok. 1100 zł).
Zestawienie pokazuje, że poza oponami największe koszty wygenerowały elementy układu ogrzewania i chłodzenia. Jednocześnie nie odnotowano wymiany akumulatora trakcyjnego ani silników elektrycznych, mimo przebiegu przekraczającego ćwierć miliona kilometrów.






