⏱️ 3 min.

TomTom policzył korki w światowych metropoliach: trzy polskie miasta wśród najgorszych w 2025 roku

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

22-01-2026 14:01
Korki

Jeśli masz wrażenie, że w polskich miastach dojazd „na chwilę” kończy się jak miniwakacje w aucie, to nie jest tylko wina Twojej cierpliwości. TomTom w rocznym raporcie Traffic Index 2025 pokazał, że w światowym zestawieniu korków Łódź, Lublin i Poznań wypadają naprawdę słabo, a Praga… cóż, nie jest rajem, ale przy tym to jeszcze nie apokalipsa.

TomTom od lat zbiera dane z realnego ruchu w setkach miast, bazując na anonimowych informacjach z nawigacji. W najnowszym ujęciu pod lupą znalazły się 492 miasta, a kluczowe jest to, że nie mówimy o pojedynczym „złym dniu”, tylko o średnich z całego roku.

Co właściwie mierzy TomTom i dlaczego to ma sens?

W raporcie pojawiają się dwa wskaźniki, które robią największe wrażenie. Pierwszy to „średnie opóźnienie”, czyli procentowy wzrost czasu przejazdu w porównaniu do sytuacji, gdy ruch jest płynny (np. późną nocą). Drugi to czas stracony w korkach w skali roku podczas typowych dojazdów w porannym i popołudniowym szczycie. Do tego dochodzą liczby, które łatwo zwizualizować: średnia prędkość w mieście, dystans przejechany w 15 minut oraz udział dróg szybkiego ruchu w granicach miasta (w procentach).

Polska wysoko na liście wstydu: Łódź, Lublin, Poznań

W europejskim kontekście najmocniej rzuca się w oczy Łódź, która w rankingu miast o największym „odchyleniu od płynnego ruchu” wypada ekstremalnie słabo. TomTom podaje dla Łodzi średnie opóźnienie 72,8% (wzrost o 1,1 punktu procentowego rok do roku), średnią prędkość 22,5 km/h oraz 5,6 km przejechane w 15 minut. W skali roku kierowcy tracą tam 135 godzin w korkach, a udział dróg szybkiego ruchu w statystyce wynosi 0%.

Lublin to kolejny mocny sygnał ostrzegawczy: 70,4% średniego opóźnienia (wzrost o 3,4 punktu), prędkość 27 km/h, 6,8 km w 15 minut i 117 godzin straconych rocznie w korkach. Tu również w zestawieniu udział dróg szybkiego ruchu widnieje jako 0%. Poznań zamyka polską „trójkę” w czołówce najgorszych: 64,9% średniego opóźnienia (wzrost o 3,6 punktu), średnia prędkość 21,4 km/h, 5,4 km w 15 minut oraz 139 godzin straconych rocznie. W rubryce udziału dróg szybkiego ruchu znów pojawia się 0%. To wygląda jak żart, ale w raporcie to twarda liczba – i warto ją czytać jako opis metody TomTomu, a nie jako „brak dróg” w realnym świecie.

  • Łódź: 72,8% opóźnienia, 22,5 km/h, 135 h rocznie w korkach
  • Lublin: 70,4% opóźnienia, 27 km/h, 117 h rocznie w korkach
  • Poznań: 64,9% opóźnienia, 21,4 km/h, 139 h rocznie w korkach

Europa w liczbach: Dublin wysoko, Londyn wolny

W europejskiej części tabeli mocno wybija się Dublin, który ma średnie opóźnienie 72,9% (wzrost o 1,7 punktu), a kierowcy tracą tam rocznie 191 godzin w korkach. To wynik, przy którym człowiek zaczyna rozumieć, czemu kawa w kubku termicznym jest dziś podstawowym wyposażeniem kabiny. TomTom pokazuje też miasta z bardzo niską średnią prędkością w ruchu miejskim. W globalnym ujęciu Londyn jest w ścisłej czołówce najwolniejszych, a jego średnia prędkość wynosi 16,5 km/h. To nie jest „miasto, które stoi” – to miasto, które jedzie, tylko na warunkach pieszych z dużą torbą.

Polskie miasta w szerszym porównaniu: nie tylko Łódź i spółka

Wśród zakorkowanych europejskich miast są m.in. Wrocław (27. miejsce), Kraków (31.), Belfast (35.), Salzburg (39.) oraz Ateny (51.). To nie jest medal, raczej „mniejsze zło”, ale w korkach i to bywa ulgą. Jeśli coś wynika z tych liczb wprost, to jedno: problem nie sprowadza się do narzekania na kierowców. Skala opóźnień i setki godzin rocznie pokazują, że w grę wchodzą strukturalne rzeczy – układ miasta, przepustowość, organizacja ruchu, remonty, a często też fakt, że wszyscy chcą dojechać w te same miejsca o tej samej porze.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

Ekolog z duszą petrolheada. Wierzę, że można kochać prędkość i dbać o planetę jednocześnie.

© 2026 MotoGuru.pl