Brytyjski przemysł motoryzacyjny wrócił w sierpniu do wzrostu, a producenci zapowiedzieli we wrześniu inwestycje przekraczające 1 mld funtów. Nad sektorem zbierają się jednak chmury: propozycje „Made in Europe” mogą pogorszyć pozycję samochodów produkowanych w Wielkiej Brytanii na ich najważniejszym rynku eksportowym.
Produkcja wreszcie na plusie
W sierpniu 2026 roku w Wielkiej Brytanii wyprodukowano 40 872 pojazdy, czyli o 5,7% więcej niż rok wcześniej. Samych samochodów osobowych powstało 39 328, co oznacza wzrost o 6,1% i najlepszą dynamikę od grudnia 2025 roku. Trzeba jednak pamiętać, że sierpień jest miesiącem o niewielkiej produkcji, a wyniki dodatkowo zależą od terminów wakacyjnych przestojów w poszczególnych fabrykach.
Od początku roku brytyjska produkcja pojazdów nadal jest o 7,1% niższa niż w analogicznym okresie 2025 roku. Sytuacja poprawiła się jednak względem pierwszych siedmiu miesięcy, po których spadek wynosił 8,1%.
Za sierpniowym odbiciem stał przede wszystkim rynek krajowy. Produkcja samochodów przeznaczonych dla brytyjskich klientów zwiększyła się o 26%, natomiast produkcja eksportowa wzrosła o 1,4%. Eksport wciąż odpowiadał za 77,1% wszystkich samochodów opuszczających brytyjskie fabryki.
Największe wzrosty wśród dziesięciu głównych kierunków eksportowych odnotowano w przypadku Australii, Japonii i Stanów Zjednoczonych – odpowiednio o 104,7%, 88,4% i 48,6%. W ujęciu liczbowym najmocniej wzrosły dostawy do USA, o 1508 samochodów.
Europa pozostaje kluczowa
Znacznie gorzej wyglądał eksport do Turcji, Chin i Unii Europejskiej, który zmniejszył się odpowiednio o 49,6%, 15,0% oraz 7,4%. Mimo spadku UE pozostaje zdecydowanie największym zagranicznym odbiorcą brytyjskich samochodów – w sierpniu przypadło na nią 54,1% eksportu.
Produkcja zelektryfikowanych samochodów, obejmujących modele elektryczne i hybrydowe, zwiększyła się o 2,0%. Stanowiły one już 43,6% wszystkich aut wyprodukowanych w Wielkiej Brytanii w tym miesiącu.
Gorzej radził sobie sektor pojazdów użytkowych. Produkcja samochodów dostawczych, ciężarówek, autobusów i autokarów spadła o 4,8% do 1544 egzemplarzy. Eksport wzrósł wprawdzie o 10,9%, ale produkcja na rynek krajowy zmalała o 15,5%. Od początku roku segment ten notuje spadek aż o 50,9%, związany również ze zmianami strukturalnymi w brytyjskich mocach produkcyjnych.
Miliard funtów nowych inwestycji
Dla perspektyw brytyjskiego przemysłu ważniejsze od pojedynczego sierpniowego wyniku mogą być inwestycje. Według SMMT zapowiedziane we wrześniu przedsięwzięcia producentów wielkoseryjnych i wyspecjalizowanych przekraczają łącznie 1 mld funtów (ok. 5,1 mld zł).
Organizacja uznaje to za sygnał utrzymującego się zainteresowania Wielką Brytanią jako miejscem produkcji samochodów. Jednocześnie wskazuje, że konkurencja państw o nowe inwestycje przemysłowe staje się coraz silniejsza.
Problem może pojawić się jednak po drugiej stronie kanału La Manche. Unia Europejska pracuje nad Industrial Accelerator Act i rozwiązaniami określanymi jako „Made in Europe”. SMMT obawia się, że w obecnym kształcie mogłyby one postawić samochody produkowane w Wielkiej Brytanii w gorszej pozycji konkurencyjnej.
Brexit wraca w rachunku ekonomicznym
Po wystąpieniu Wielkiej Brytanii z UE tamtejsze fabryki znajdują się poza unijnym obszarem gospodarczym, ale ich łańcuchy dostaw pozostały silnie zintegrowane z kontynentem. Właśnie dlatego nowe kryteria preferujące produkcję europejską mogą mieć skutki po obu stronach kanału La Manche.
Według analizy Oxford Economics, przygotowanej dla SMMT, brytyjska produkcja motoryzacyjna wspiera 24 mld euro aktywności gospodarczej w Unii Europejskiej i około 250 tys. miejsc pracy. Nie oznacza to, że wszystkie te miejsca pracy zostaną utracone w przypadku przyjęcia nowych przepisów. SMMT wskazuje natomiast skalę działalności gospodarczej powiązanej z brytyjską motoryzacją, która może być narażona na skutki zmian w handlu.
Szczególnie mocne powiązania dotyczą największych gospodarek motoryzacyjnych UE. Brytyjska produkcja ma według analizy wspierać około 69 tys. miejsc pracy w Niemczech, 24 tys. we Francji, 22 tys. w Hiszpanii i 20 tys. we Włoszech. W Polsce jest to około 23 tys. miejsc pracy związanych bezpośrednio lub pośrednio z tym łańcuchem gospodarczym.
Drugi problem nadejdzie w styczniu
„Made in Europe” nie jest jedynym wyzwaniem. Od 1 stycznia 2027 roku mają zacząć obowiązywać ostrzejsze reguły pochodzenia przewidziane w umowie handlowej między Wielką Brytanią a UE. Według SMMT bez nowego porozumienia mogą one skutkować dodatkowymi taryfami dotyczącymi znacznej części samochodów elektrycznych i hybryd plug-in sprzedawanych między obiema stronami.
Organizacja szacuje potencjalny koszt tych taryf w 2027 roku na około 1,4 mld funtów (ok. 7,1 mld zł). SMMT apeluje dlatego o pilne wznowienie rozmów między Wielką Brytanią i Unią Europejską oraz znalezienie rozwiązania zarówno dla nowych reguł pochodzenia, jak i zasad „Made in Europe”.
Dyrektor generalny SMMT – Mike Hawes – tak skomentował sytuację:
Powrót do wzrostu w sierpniu oraz zobowiązania inwestycyjne przekraczające w tym miesiącu 1 mld funtów pokazują z trudem wypracowane zaufanie do brytyjskiej produkcji motoryzacyjnej – zaufanie, które trzeba chronić, a nie narażać na ryzyko. Przemysły motoryzacyjne Wielkiej Brytanii i UE są głęboko zintegrowane, więc faktyczne wykluczenie samochodów produkowanych w Wielkiej Brytanii z ich największego rynku oznaczałoby szkody po obu stronach. Obie strony muszą pilnie uzgodnić praktyczne rozwiązania, aby chronić miejsca pracy, zachować wspólną konkurencyjność i umożliwić dalszy rozwój przemysłu motoryzacyjnego w UE i Wielkiej Brytanii.
Sierpniowe dane pokazują więc dość przewrotną sytuację. Brytyjskie fabryki zwiększają produkcję i przyciągają nowe inwestycje, ale jednocześnie konsekwencje Brexitu coraz wyraźniej przenoszą się na szczegółowe zasady dostępu do unijnego rynku. To, jak duże będą ich rzeczywiste koszty, zależy jednak od ostatecznego kształtu unijnych regulacji oraz wyniku negocjacji Londynu z Brukselą.






