Dalsze cięcia u Volkswagena. Odchudza on zarządy swoich głównych marek

W Volkswagenie ruszyło sprzątanie na górze: kluczowe marki grupy mają dostać chudsze zarządy, krótszą ścieżkę decyzji i wyraźniejszy podział ról. Cel jest prosty: mniej szczebli, mniej narad o naradach i więcej konkretu przy produktach, zwłaszcza tam, gdzie boli najbardziej: w oprogramowaniu i bateriach. Brzmi jak klasyczne „będziemy sprawniejsi”, tylko że tym razem idą za tym nazwiska, liczby i przesunięcia ludzi.
Najważniejsze marki Grupy Volkswagen to Volkswagen, Skoda, Seat, Cupra oraz Volkswagen Samochody Dostawcze. Zmiany mają działać od stycznia i opierają się na nowym modelu zarządzania, w którym kierownictwo ma nie tylko nadzorować, ale też mocniej brać na siebie ster strategiczny.
Rada szczuplejsza o 10 osób i mniej „krzeseł” w każdej marce
Do lata skład najważniejszego grona zarządzającego dla tej grupy marek ma zejść z 29 do 19 osób, czyli ubywa 10 stanowisk. Jednocześnie każda marka ma być prowadzona przez czteroosobowy zespół zamiast dotychczasowych siedmiu. W praktyce mają to być: dyrektor generalny oraz osoby odpowiedzialne za finanse, sprzedaż i zasoby ludzkie:
- Zmniejszenie głównego gremium z 29 do 19 osób, czyli minus 10 stanowisk.
- W każdej marce: 4 osoby w zarządzie zamiast 7.
- Wewnątrz marek zostają kluczowe funkcje: szef, finanse, sprzedaż, zasoby ludzkie.
Rozwój, produkcja i zakupy do Wolfsburga. Z nazwiskami na drzwiach
Trzy obszary mają zostać scentralizowane w Wolfsburgu: rozwój, zakupy i produkcja. Za rozwój ma odpowiadać Kai Grünitz, za zakupy Karsten Schnake, a za produkcję Christian Vollmer. Menedżerowie w poszczególnych markach, którzy dotąd trzymali te piony u siebie, mają zostać przesunięci na mniej eksponowane stanowiska. Rzecznik Volkswagena podsumował to wprost:
Jeśli redukujemy personel na najniższych szczeblach, musimy też dać sygnał tym na najwyższych.
To jest jasny komunikat: cięcia nie mają kończyć się na „dole”, bo wtedy cały wysiłek wygląda jak pokaz slajdów bez wdrożenia (czyli klasyk).
Jedna „rada” dla wspólnych decyzji: marką mają grać bardziej zespołowo
Nowy układ przewiduje powołanie wspólnego gremium decyzyjnego dla głównych marek. Mają w nim zasiadać cztery osoby z zarządu każdej marki, a do tego dyrektor finansowy całego koncernu David Powels oraz Thomas Schäfer, odpowiedzialny za Brand Group Core. To ma być miejsce do decyzji, które dotyczą kilku marek naraz, bez odbijania piłeczki między strukturami. Deklarowany kierunek to ograniczenie liczby szczebli zarządzania oraz uproszczenie procesów, struktur i ścieżek decyzyjnych. Na papierze wygląda to jak skrót drogi od pomysłu do produkcji, choć realny efekt wyjdzie dopiero w codziennej pracy.
Software i baterie na celowniku, a fabryki w pięciu makroregionach
Volkswagen zapowiada, że dzięki zmianom łatwiej będzie skupić zasoby na obszarach strategicznych, takich jak oprogramowanie i baterie, wykorzystując istniejące synergie oraz efekt skali. Równolegle mają zostać uproszczone przepływy operacyjne w zakładach produkcyjnych. Sieć produkcyjna ma zostać podzielona na pięć makroregionów, które będą działały bardziej niezależnie i elastycznie.
Według deklaracji firmy ma to poprawić sprawność działania, bo lokalne decyzje mają zapadać szybciej, a nie po przejściu przez kilka pięter akceptacji. Thomas Schäfer, odpowiedzialny za Brand Group Core, tak opisuje priorytety:
Skupimy uwagę na efektywności zarządzania oraz szybszym tempie procesów, aby produkty były bardziej konkurencyjne. Nowy ład ogranicza koszty i struktury, a jednocześnie podnosi poziom naszej sprawności działania.
Ile to ma dać? Miliard euro do 2030 i konkretny podział oszczędności
Najtwardsze liczby padają przy produkcji. W samym obszarze wytwarzania grupa zakłada oszczędności do 2030 roku na poziomie 1 mld euro (ok. 4,23 mld zł). W tym ok. 600 mln euro (ok. 2,54 mld zł) ma pochodzić z kosztów personalnych, a ok. 400 mln euro (ok. 1,69 mld zł) z oszczędności w produkcji dzięki korzystaniu ze wspólnych platform.
To nie jest obietnica „kiedyś będzie lepiej”, tylko plan oparty na redukcji zarządów, centralizacji trzech pionów w Wolfsburgu i bardziej wspólnej kuchni decyzyjnej dla marek Core. Pytanie nie brzmi, czy Volkswagen potrafi ciąć koszty, tylko czy przy okazji nie przytnie tempa projektów tam, gdzie klienci są dziś najbardziej niecierpliwi.
O autorze
Andrzej Utrata
Najnowsze

Verstappen rozbił się już w Q1 w Australii. Red Bull szuka przyczyny dziwnej awarii

Russell rozbił bank w Melbourne. Mercedes z pierwszego rzędu, Verstappen odpadł po kraksie

SAIC Z7 wygląda jak Porsche Taycan, ale kosztuje ułamek jego ceny

Leclerc widzi siłę Mercedesa. Ferrari ma nad czym pracować w Melbourne



