Chiński właściciel MG wyprodukował już 100 mln aut. Mocno pomógł w tym m.in. Volkswagen

SAIC Motor, mający w swoim portfolio m.in. MG, przekazał klientowi swój 100-milionowy samochód i jako pierwszy producent w historii chińskiej motoryzacji osiągnął taki poziom produkcji. Jubileuszowym autem został IM LS9 Hyper, czyli flagowa odmiana dużego crossovera z napędem hybrydowym. Wynik pokazuje, jak daleko od czasów licencyjnej Santany zaszedł koncern, który dziś łączy marki własne, eksport, elektryfikację i robotyzację produkcji.
Jubileusz nie przypadł taniej wersji bazowej
100-milionowym samochodem SAIC został IM LS9 Hyper, czyli topowa wersja pełnowymiarowego crossovera LS9. Korzysta on z architektury 800 V, trzech silników elektrycznych i benzynowej jednostki 1.5 o mocy 155 KM. Silnik spalinowy pełni tu funkcję generatora, więc LS9 Hyper wpisuje się w popularny w Chinach schemat mocnej hybrydy z dużym udziałem napędu elektrycznego.
Auto przyspiesza od 0 do 100 km/h w mniej niż trzy sekundy, co w świecie dużych crossoverów brzmi jak kolejny dowód na to, że rynek przestał już traktować masę jak wymówkę.
Od części do Volkswagena Santany i własnych marek
Historia SAIC-a sięga 1955 roku, kiedy powstało Shanghai ICE Parts Company. Trzy lata później firma wyprodukowała pierwszego sedana Fenghuang, ale prawdziwe przyspieszenie przyszło dopiero wraz z epoką wspólnych przedsięwzięć. W latach 80. XX w. SAIC rozpoczął masową produkcję Volkswagena Santany w ramach współpracy z niemieckim koncernem.
W 1997 roku powstało Shanghai GM JV, a to umocniło pozycję firmy jako jednego z filarów chińskiego przemysłu samochodowego. Przełom w budowie własnego portfolio nastąpił po zakupie MG Rover w 2006 roku. SAIC nie zdobył praw do marki Rover, dlatego stworzył markę Roewe, a w 2007 roku rozpoczął produkcję aut MG.
MG, Roewe, Maxus i IM Motors. SAIC nie jest jedną marką
Dzisiaj SAIC rozwija marki własne, korzysta z dorobku MG, sprzedaje samochody użytkowe Maxus i buduje elektryczny wizerunek przez Zhiji Auto, znane poza Chinami jako IM Motors. To właśnie ta ostatnia marka odpowiada za jubileuszowego LS9 Hyper.
Zhiji Auto powstało w 2020 roku jako podmarka dla samochodów elektrycznych, a jej eksportowa nazwa IM Motors ma być łatwiejsza do użycia poza rynkiem chińskim.
Rosja pokazuje, jak szeroko rozlała się technika SAIC
Modele SAIC są widoczne także tam, gdzie oficjalna obecność wielu globalnych marek mocno się skurczyła. W Polsce koncern jest kojarzony głównie z samochodami MG, czy Maxus. Ciekawie sytuacja wygląda w Rosji, gdzie MG trafiają na rynek pod innymi nazwami.
Moskwicze M70 i M90 bazują, odpowiednio, na HS-ie oraz Roewe RX9. Niedawno pokazany SKM M9 od AvtoVAZ jest z kolei bliźniakiem Maxusa V70.
Sprzedaż pokazuje skalę, której nie da się zignorować
W pierwszych czterech miesiącach 2026 roku SAIC sprzedał 1,302 mln samochodów. Taki wynik pozwolił utrzymać pierwsze miejsce wśród chińskich producentów. Marki własne odpowiadały za 910 tys. aut, czyli około 70% sprzedaży koncernu. Samochody typu NEV (elektryki i hybrydy plug-in) osiągnęły wolumen 412 tys. sztuk, a eksport wzrósł o 50,2%.
To ważne, bo SAIC przez lata był symbolem chińskiej motoryzacji opartej na współpracy z zagranicznymi partnerami. Teraz coraz mocniej przesuwa ciężar na własne marki, własne platformy i sprzedaż poza Chinami.
Roboty przy taśmie są już częścią tej historii
Na początku 2026 roku SAIC pokazał humanoidalne roboty Nengzai-1. Konstrukcje powstały w ramach joint venture SAIC-GM oraz startupu AgiBot. Na razie roboty wykonują proste czynności, takie jak chwytanie i przenoszenie elementów na przenośnik. To nadal etap bardziej przemysłowej próby niż rewolucji na hali, ale kierunek jest czytelny: SAIC nie chce tylko produkować więcej samochodów, lecz także zmieniać sposób ich wytwarzania.
100-milionowy egzemplarz jest więc czymś więcej niż księgowym rekordem. To moment, w którym chiński koncern pokazuje, że przeszedł drogę od lokalnego producenta części do grupy motoryzacyjnej z własnymi markami, globalnymi ambicjami i technologią, którą inni zaczynają wykorzystywać pod własnymi emblematami.
O autorze
Marek Karpiuk
Najnowsze

Ferrari stawia warunek WEC. Chce budować cały samochód samodzielnie

Kask dla dziecka od 3 czerwca. Czy zawsze jest obowiązkowy?

Toyota jak Ferrari. Nawet z grubym portfelem możesz nie kupić supersportowego GR GT

To już pewne: Mitsubishi Pajero wraca do żywych. Celuje w Toyotę Land Cruiser





