⏱️ 2 min.

Licznik Audi zatrzymał się na 185 km/h. Nowe ustalenia po tragedii w Zielonce

Zdjęcie autora artykułu

Marek Karpiuk

10-06-2026 05:06
wypadek w ząbkach

Tragiczny wypadek w podwarszawskiej Zielonce ma nowy, bardzo mocny wątek. Według nieoficjalnych ustaleń tvn24.pl prędkościomierz Audi miał zatrzymać się na 185 km/h, a auto mogło jechać jeszcze szybciej przed zderzeniem z Hondą.

Prędkość staje się jednym z kluczowych pytań

Na skrzyżowaniu, na którym doszło do wypadku, obowiązuje ograniczenie do 70 km/h. Informacja o wskazaniu prędkościomierza nie przesądza jeszcze o finalnej rekonstrukcji, ale pokazuje skalę problemu, z którym muszą zmierzyć się biegli.

W rozmowie z tvn24.pl policjant drogówki tłumaczył, że licznik mógł zatrzymać się już po częściowym wytraceniu prędkości. To oznacza, że rzeczywista prędkość Audi przed uderzeniem mogła być wyższa niż wartość widoczna na prędkościomierzu.

Honda zawracała z pasa do skrętu w prawo

Do wypadku doszło w sobotę 6 czerwca około godziny 19:40. Według prokuratury kierowca Hondy wykonał niedozwolony manewr zawracania ze skrajnego pasa przeznaczonego do skrętu w prawo.

Następnie to japońskie auto zderzyło się z Audi jadącym na wprost lewym pasem. Po zderzeniu wypadło ono z jezdni i uderzyło w słup sygnalizacji świetlnej.

Dwie osoby nie żyją, jedna walczy o życie

Audi podróżowały trzy osoby. W wypadku zginęło dwóch mężczyzn w wieku 22 i 23 lat, a 24-latek trafił do szpitala w stanie krytycznym. Wciąż nie wiadomo, kto zasiadał za kierownicą tego niemieckiego samochodu.

Teraz biegli muszą odtworzyć nie tylko sam moment kolizji, ale też prędkość, tor jazdy i sekwencję uderzeń.

Kierowca Hondy usłyszał zarzuty

Prokuratura przedstawiła kierowcy Hondy zarzuty związane z naruszeniem zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Mężczyzna ma 37 lat i jest obywatelem Turcji.

Policja informowała, że kierowca Hondy był trzeźwy. Jego samochód był wykorzystywany do przewozu osób przez aplikację, a sam kierowca miał uprawnienia do prowadzenia pojazdów.

Prawo jazdy wydane po transpozycji

Według ustaleń Roberta Zielińskiego z tvn24.pl, 37-latek nie przechodził nad Wisłą pełnej procedury szkolenia i egzaminowania. Polski dokument miał zostać wydany na podstawie tureckiego prawa jazdy, zgodnie z przepisami międzynarodowymi.

Ten wątek nie zmienia samego przebiegu wypadku, ale może stać się elementem szerszej dyskusji o kontroli kierowców pracujących przy przewozach osób. Najważniejsze dla sprawy pozostają jednak konkretne ustalenia techniczne: manewr Hondy, prędkość Audi i to, czy którykolwiek z kierowców miał realną szansę uniknąć tragedii.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Marek Karpiuk

Redaktor
Motoryzacja to dla mnie wolność. Od Fiata 126p po elektryczne superauta – każdy kilometr to przygoda.

© 2026 MotoGuru.pl