Prędkość, temperatura i aerodynamika mają znacznie większy wpływ na zasięg samochodu elektrycznego niż radio czy oświetlenie. Według ADAC zwiększenie prędkości ze 100 do 120 km/h podnosi średnie zużycie energii o 26%, a zimą zapotrzebowanie na prąd może wzrosnąć o 20–30%.
Prędkość najbardziej ogranicza zasięg
Wraz ze wzrostem prędkości rośnie opór aerodynamiczny, dlatego jazda autostradowa może szybko zwiększyć zużycie energii. ADAC wylicza, że przejście ze 100 do 120 km/h oznacza średnio 26% większe zużycie prądu.
Znaczenie ma także styl jazdy. Płynne przyspieszanie i przewidywanie sytuacji na drodze pozwalają ograniczyć niepotrzebne hamowanie i ponowne rozpędzanie samochodu.
Nie zawsze warto maksymalnie korzystać z rekuperacji
Rekuperacja pozwala z kolei odzyskać część energii podczas hamowania, ale sama zamiana energii kinetycznej na elektryczną, a następnie ponowne jej wykorzystanie powoduje straty.
Dlatego jeżeli sytuacja na drodze na to pozwala, korzystniejsze może być swobodne toczenie samochodu, czyli żeglowanie. Zamiast intensywnie hamować rekuperacyjnie, można wcześniej zdjąć nogę z pedału przyspieszenia i pozwolić pojazdowi wytracić prędkość.
ADAC podaje, że podczas zjazdu ze wzniesienia rekuperacja pozwala odzyskać około 35–50% energii zużytej wcześniej na podjazd.
Zimą elektryk potrzebuje znacznie więcej energii
Niska temperatura jest jednym z największych wrogów zasięgu. Według ADAC zimą zużycie energii może być o 20–30% wyższe.
Dużą część dodatkowego zapotrzebowania odpowiada ogrzewanie kabiny. Dlatego warto korzystać z przygotowania samochodu przed jazdą, gdy auto jest jeszcze podłączone do ładowarki. Energia potrzebna do ogrzania wnętrza pochodzi wtedy z sieci, a nie z akumulatora trakcyjnego.

fot. Audi
Pomocne są również podgrzewane fotele i kierownica, które pozwalają ograniczyć intensywność ogrzewania całej kabiny. Według ADAC ogrzewanie fotela po osiągnięciu odpowiedniej temperatury pobiera mniej niż 50 W.
Niepotrzebne ogrzewanie baterii też kosztuje
Akumulator może być podgrzewany przed szybkim ładowaniem, aby osiągnąć wyższą moc na stacji. Jest to przydatne podczas dłuższej podróży, ale nie zawsze potrzebne.
Jeżeli kierowca nie zamierza korzystać z szybkiego ładowania, dodatkowe podgrzewanie baterii może oznaczać niepotrzebne zużycie energii. Możliwość wyłączenia tej funkcji zależy jednak od konkretnego modelu.
Dachowa skrzynia może zwiększyć zużycie o 14%
Duże znaczenie ma aerodynamika. Bagażnik dachowy zwiększa według ADAC zużycie energii o około 14%, a uchwyt przewożący dwa rowery nawet o około 33%.
To znacznie większy wpływ niż radio, światła czy wycieraczki. Wszystkie dodatkowe odbiorniki energii, z wyjątkiem ogrzewania kabiny, pobierają według ADAC zazwyczaj około 100 W.
Dlatego wyłączanie radia w celu odzyskania kilku dodatkowych kilometrów ma niewielki sens. Znacznie więcej można zyskać, ograniczając prędkość albo zdejmując nieużywany bagażnik dachowy.
Opony i ciśnienie też mają znaczenie
Na zużycie wpływają również opory toczenia opon oraz ciśnienie. Zbyt niskie ciśnienie zwiększa opory toczenia, dlatego warto regularnie je kontrolować i stosować wartości zalecane przez producenta samochodu.
Nie należy jednak pompować opon ponad dopuszczalny zakres tylko po to, aby zmniejszyć zużycie energii.
Najwięcej daje kilka prostych zmian
Jeżeli celem jest zwiększenie zasięgu elektryka, największe efekty przyniosą przede wszystkim:
- niższa prędkość, szczególnie na autostradzie,
- płynna jazda bez częstego przyspieszania i hamowania,
- ograniczenie niepotrzebnego oporu aerodynamicznego,
- rozsądne korzystanie z ogrzewania zimą,
- wstępne ogrzanie kabiny podczas ładowania,
- prawidłowe ciśnienie w oponach.
Radio, światła czy inne drobne odbiorniki mają przy tym znacznie mniejsze znaczenie. W praktyce najłatwiejszym sposobem na wydłużenie zasięgu jest zdjęcie nogi z gazu — szczególnie na autostradzie.






