Chińskie auta kuszą długą gwarancją. Ale to nie rozwiązuje wszystkich problemów

Andrzej Utrata

Andrzej Utrata

Chińskie samochody kuszą polskich kierowców atrakcyjnymi cenami, bogatym wyposażeniem i długą gwarancją. Sama obietnica wieloletniej ochrony nie wystarczy jednak, by zapewnić bezproblemową eksploatację. W razie awarii wiele zależy od dostępności części, możliwości serwisu i stabilności importera. Nawet naprawa objęta gwarancją może oznaczać długie oczekiwanie na powrót samochodu na drogę.

Gwarancja jako broń

Długa gwarancja od lat pomaga producentom przekonywać klientów do swoich samochodów. Kia uczyniła siedmioletnią ochronę jednym z rozpoznawalnych argumentów sprzedażowych. Podobną strategię wykorzystują chińskie marki, które chcą zmniejszyć obawy związane z zakupem samochodu producenta o krótszej historii na europejskim rynku.

W Polsce warunki ochrony różnią się w zależności od marki, modelu i programu gwarancyjnego. MG oferuje 7 lat gwarancji lub 150 tys. km, zależnie od tego, co nastąpi wcześniej. Omoda i Jaecoo również komunikują ochronę do 7 lat lub 150 tys. km, ale ich oficjalne materiały przewidują także wariant trzyletniej gwarancji mechanicznej bez limitu kilometrów. Dlatego warunki trzeba sprawdzać w dokumentach dotyczących konkretnego samochodu.

Ważne jest również rozróżnienie gwarancji na cały pojazd od ochrony poszczególnych podzespołów. W samochodach hybrydowych i elektrycznych akumulator trakcyjny oraz inne elementy układu wysokiego napięcia mogą mieć odrębne limity czasu i przebiegu.

Dla kierowcy planującego wieloletnią eksploatację to istotna zaleta. Naprawy elektroniki, układu napędowego czy podzespołów wysokonapięciowych mogą być kosztowne. Gwarancja ogranicza ryzyko finansowe tylko w zakresie określonym przez jej warunki – nie obejmuje automatycznie wszystkich usterek i elementów zużywających się podczas eksploatacji.

Naprawa może potrwać tygodniami

Długi czas naprawy nie jest problemem wyłącznie chińskich samochodów. Zdarza się także w przypadku marek o ugruntowanej pozycji w Europie. Przyczyną mogą być brak części, skomplikowana diagnostyka, konieczność sprowadzenia konkretnego podzespołu albo ograniczenia warsztatu.

Szkolenie Hyundai serwisanci serwis mechanik mechanika warsztat

fot. Hyundai

W przypadku nowych marek ryzyko może być większe, jeśli sieć serwisowa dopiero się rozwija, a części do danego modelu nie są jeszcze szeroko dostępne. Gdy potrzebnego elementu brakuje w lokalnym magazynie, trzeba go bowiem zamówić z innego kraju lub sprowadzić z Azji. Czas oczekiwania zależy od konkretnej części, dostępności w sieci producenta i wybranej metody transportu.

Problem dotyczy nie tylko napraw mechanicznych i elektronicznych. Długie oczekiwanie może utrudnić również naprawę powypadkową, jeśli brakuje reflektora, zderzaka, czujnika systemu wspomagania kierowcy lub elementu nadwozia właściwego dla konkretnej wersji auta.

Holenderski przykład pokazuje problem z naprawami

W sierpniu 2026 r. holenderski ubezpieczyciel Univé zwrócił uwagę na trudności związane z naprawianiem samochodów niektórych nowych marek. Według firmy problemy mogą dotyczyć dostępności części, dokumentacji technicznej i liczby warsztatów przygotowanych do wykonywania napraw.

Univé wymieniło marki, których samochodów nie obejmowało wówczas swoją ofertą ubezpieczeniową. Na liście znalazły się między innymi Hongqi, Changan, Voyah, Leapmotor, Jaecoo i Omoda. Nie wszystkie wymienione marki pochodzą jednak z Chin – KGM jest marką południowokoreańską, a VinFast wywodzi się z Wietnamu.

Decyzja Univé pokazuje, że możliwość sprawnego usunięcia szkody może mieć znaczenie nie tylko dla właściciela, lecz także dla ubezpieczyciela oceniającego koszty i czas naprawy.

Nie wszyscy producenci mają takie samo zaplecze

Wrzucanie wszystkich chińskich marek do jednego worka byłoby błędem. Duże koncerny i firmy z rozbudowaną siecią dystrybucji mają inne możliwości niż producenci dopiero rozpoczynający ekspansję.

MG i BYD od dobrych kilku lat rozwijają działalność w Europie, a wraz z nią sieć sprzedaży i obsługi posprzedażowej. Nie oznacza to, że każdy podzespół do ich samochodów jest zawsze dostępny od ręki, ale skala działalności może ułatwiać organizację dostaw, szkoleń i wsparcia technicznego.

Leapmotor B03X - MotoGuru.pl

fot. MotoGuru.pl

Leapmotor korzysta ze współpracy ze Stellantisem. W ramach Leapmotor International Stellantis ma 51 proc. udziałów, a Leapmotor 49 proc. Spółka odpowiada za sprzedaż i produkcję samochodów marki poza Chinami. To istotne zaplecze organizacyjne, ale partnerstwo nie gwarantuje automatycznie dostępności każdej części ani krótkiego czasu każdej naprawy.

Przykład Leapmotora na liście Univé pokazuje, że nawet współpraca z dużym koncernem nie musi od razu rozwiązywać wszystkich problemów związanych z naprawami.

Omoda i Jaecoo mają magazyn w Polsce

W przypadku polskiego rynku ważne są inwestycje w lokalną logistykę. Omoda i Jaecoo korzystają z Centralnego Magazynu Części Zamiennych w Duchnicach pod Warszawą.

W październiku 2025 r. polski importer informował o około 2000 m² powierzchni magazynowej, dostawach części z centralnego magazynu w ciągu 24 godzin oraz wskaźniku dostępności na poziomie 99,8 proc. Firma podawała także, że rozwija sieć autoryzowanych stacji obsługi i szkoli pracowników serwisów.

Są to dane deklarowane przez importera w konkretnym okresie, a nie gwarancja, że każdy podzespół do każdego modelu znajduje się w magazynie. Gdy potrzebnej części brakuje, może ona zostać sprowadzona z innego europejskiego magazynu albo bezpośrednio z Chin. Importer informował, że transport morski może trwać do trzech miesięcy, a w wyjątkowych sytuacjach możliwe jest wykorzystanie transportu lotniczego.

Polski magazyn skraca drogę części, które są w nim dostępne, ale nie eliminuje ryzyka długiego oczekiwania na nietypowe podzespoły. Wraz z rozwojem gamy modeli rośnie liczba części i wariantów technicznych, które trzeba uwzględnić w systemie zaopatrzenia.

Liczą się również mechanicy i diagnostyka

Sprawny serwis potrzebuje czegoś więcej niż części zamiennych. Konieczne są również dokumentacja techniczna, odpowiednie narzędzia diagnostyczne, dostęp do procedur producenta i przeszkoleni pracownicy.

Wprowadzanie kolejnych modeli oraz nowych układów napędowych wymaga regularnego szkolenia mechaników. Nie każdy warsztat potrafi przeprowadzić wszystkie naprawy, szczególnie te dotyczące zaawansowanej elektroniki i instalacji wysokiego napięcia.

Omoda 5 Next - MotoGuru.pl

fot. MotoGuru.pl

Znaczenie ma też lokalizacja autoryzowanej stacji. Liczba punktów w całej Polsce nie mówi wszystkiego, jeśli najbliższy serwis znajduje się daleko od miejsca zamieszkania albo nie wykonuje określonego rodzaju napraw.

Przed zakupem warto sprawdzić, czy wybrany punkt obsługuje naprawy gwarancyjne, ma odpowiednie wyposażenie i może naprawiać konkretny model. Dobrze też poznać zasady assistance oraz możliwość otrzymania samochodu zastępczego w razie przedłużającej się naprawy. Takie świadczenia zależą od warunków programu i nie zawsze przysługują w każdej sytuacji.

Co jeśli marka wycofa się z Polski?

Ryzyko związane z zakończeniem sprzedaży samochodów danej marki w Polsce nie jest wyłącznie teoretyczne. Przykładem może być Seres. Litewska firma Busnex, która odpowiadała za import tych chińskich samochodów do Polski, przestała zajmować się marką w połowie 2023 r. Informację tę potwierdzili przedstawiciele firmy w rozmowie z IBRM Samar w marcu 2024 r.

Wycofanie importera nie oznaczało automatycznego wygaśnięcia gwarancji producenta na wcześniej sprzedane samochody. Pojawiło się jednak pytanie o dalszą obsługę właścicieli, dostępność części i możliwość napraw w sieci serwisowej. To pokazuje, że obowiązująca gwarancja nie daje sama w sobie pewności, że naprawa przebiegnie szybko i bez problemów.

Przed zakupem samochodu warto więc sprawdzić nie tylko długość gwarancji, ale także to, kto formalnie jej udziela, kto odpowiada za obsługę posprzedażową w Polsce i czy istnieje sieć serwisów mających dostęp do części oraz dokumentacji technicznej. Wycofanie się lokalnego importera nie musi oznaczać końca wsparcia, ale może istotnie utrudnić korzystanie z samochodu, jeśli nie ma podmiotu, który przejmie jego obowiązki.

Rynek czeka selekcja

Chiński rynek motoryzacyjny jest bardzo konkurencyjny. Producenci rywalizują ceną, wyposażeniem, technologią i tempem wprowadzania nowych modeli. Nie wszystkie firmy mają jednak takie same możliwości finansowe, by utrzymywać działalność i zaplecze serwisowe przez kolejne lata.

Część marek może ograniczyć ekspansję, wycofać się z wybranych krajów albo zakończyć działalność. Przykładem są problemy finansowe Aiways, które pokazały, że samo rozpoczęcie sprzedaży w Europie nie gwarantuje długoterminowej obecności.

Aiways

fot. Aiways

Nie należy jednak utożsamiać kłopotów pojedynczej firmy z sytuacją całej chińskiej branży. Różnice między producentami są duże, a o praktycznej wartości gwarancji decydują konkretne warunki oraz możliwości naprawy samochodu.

Co sprawdzić przed zakupem?

Wieloletnia gwarancja jest ważną zaletą, ale nie powinna przesądzać o wyborze auta. Przed podpisaniem umowy warto sprawdzić:

  • Zakres gwarancji – czy obejmuje cały samochód, czy tylko określone podzespoły, np. akumulator trakcyjny.
  • Limit przebiegu – ochrona może kończyć się po upływie wskazanego okresu albo po przekroczeniu limitu kilometrów.
  • Warunki utrzymania gwarancji – wymagane przeglądy, zasady obsługi i ewentualne ograniczenia.
  • Sieć serwisową – lokalizację autoryzowanych stacji i możliwości naprawy wybranego modelu.
  • Dostępność części – lokalizację magazynu oraz sposób zamawiania podzespołów, których nie ma na miejscu.
  • Assistance i samochód zastępczy – zakres pomocy i warunki obowiązujące podczas dłuższej naprawy.
  • Podmiot udzielający gwarancji – jego pełną nazwę, odpowiedzialność i procedurę zgłaszania roszczeń.

W Polsce ważne są także ustawowe prawa konsumenta. Przy zakupie samochodu przez konsumenta od przedsiębiorcy odpowiedzialność sprzedawcy za brak zgodności towaru z umową trwa co do zasady dwa lata od wydania auta. To odrębna podstawa reklamacji, niezależna od dobrowolnej gwarancji producenta. Konsument może wybrać właściwy tryb dochodzenia roszczeń, a sprzedawca nie może narzucić mu skorzystania wyłącznie z gwarancji.

Ostatecznie długość gwarancji to tylko jeden z elementów oceny samochodu. Siedem lat ochrony połączonej z dobrze zorganizowanym serwisem może być praktycznie cenniejsze niż dłuższa obietnica bez odpowiedniego zaplecza. Przed zakupem warto ustalić, kto naprawi auto, skąd weźmie potrzebne części i jakie wsparcie otrzyma właściciel, jeśli samochód nie będzie nadawał się do jazdy przez dłuższy czas.

O autorze

Andrzej Utrata

Andrzej Utrata

Redaktor
Redaktor zajmujący się wpływem motoryzacji na środowisko, elektromobilnością oraz polityką transportową. W swoich analizach uwzględnia pełny cykl życia pojazdu: od pozyskania surowców i produkcji, przez źródło energii oraz eksploatację, aż po recykling i utylizację.Krytycznie ocenia zarówno bezrefleksyjne promowanie elektromobilności, jak i upraszczające argumenty jej przeciwników. Analizuje dane, regulacje oraz interesy gospodarcze stojące za zmianami na rynku, jednocześnie dostrzegając realne zalety użytkowe i techniczne nowoczesnych samochodów elektrycznych. W publikacjach stara się oddzielać własne preferencje od wniosków wynikających ze źródeł i dostępnych danych.

© 2026 MotoGuru.pl